fot. PAP/EPA

Bruksela: protest przewoźników przeciwko płacy minimalnej

W Brukseli rozpoczął się protest przewoźników drogowych przeciwko francuskim i niemieckim przepisom o płacy minimalnej. Protest transportowców z 13 krajów, w tym z Polski, będzie dotyczył także obciążeń biurokratycznych w transporcie międzynarodowym.

Rząd francuski przyjął dekret, który zaostrza kodeksy pracy i transportu w sprawie przedsiębiorstw transportowych delegujących pracowników. Dokument ma wejść w życie 1 lipca. Kara za ich nieprzestrzeganie może wynieść nawet 500 tys. euro.

Nowe narzucane przez francuski rząd przepisy, nie są możliwe do spełnienia przez polskich przewoźników – mówił Waldemar Jaszczur, polski przewoźnik. Dodał, że dla wielu z nich rynek francuski to być albo nie być.

– Jest to kontynuacja naszego protestu. Protestowaliśmy kilka dni przed ambasadą francuską w Warszawie przeciwko nierównemu traktowaniu, bo tak trzeba to nazwać. Nierówne traktowanie dlatego, że zasady, które rząd francuski chce narzucić obcym przewoźnikom, przede wszystkim m.in. Polakom, są nie do spełnienia. Chodzi tu głównie o to, aby wyrzucić nas z rynku francuskiego. My się na to nie zgadzamy, dlatego że jesteśmy pełnoprawnymi partnerami europejskimi i należą się na nam takie same zasady, jak dla wszystkich przewoźników – akcentował Waldemar Jaszczur.

Przewoźnicy protestowali już w Brukseli w marcu ubiegłego roku. Wówczas chodziło głównie o niemieckie przepisy o płacy minimalnej, która ma wynosić 8,5 euro za godzinę.

Unia Europejska ma oskarżyć Niemcy i Francję o łamanie unijnego prawa przez blokowanie m.in. polskich firm transportowych. Decyzje w tej sprawie mają zapaść na posiedzeniu Komisji Europejskiej  w czwartek.

RIRM

drukuj