fot. flickr.com

Bruksela: końcówka pierwszego etapu procedury

Zgodnie z zasadami z 2014 roku określającymi procedurę praworządności, kiedy Komisja Europejska wysyła do Polski swoją opinię to sama uznaje, że rzeczywiście istnieje w naszym kraju systemowe zagrożenie dla praworządności. Po wydaniu opinii ma teraz nastąpić dalsza korespondencja na linii Komisja – polski rząd.

Komisja Europejska zgodnie z procedurą oczekuje teraz, że Polska powstrzyma się od przyjmowania jakichkolwiek nieodwracalnych środków w związku z podniesionymi przez Komisję kwestiami budzącymi obawy, oczekując oceny tych kwestii, zgodnie z zasadą lojalnej współpracy określoną w art. 4 ust. 3 Traktatu UE.

 – Wbrew dzisiejszym zapewnieniom komisarza Timmermansa decyzja Komisji ma charakter polityczny. Wprawdzie treść przesłanej do Warszawy opinii jest poufna to same przecieki z Komisji dostarczają politycznego paliwa tzw. opozycji w Polsce. Nie zapominajmy, że w gronie komisarzy zasiada była aktywistka PO Elżbieta Bieńkowska wspierana przez niezależnego oczywiście Donalda Tuska. Poczynania Komisji Europejskiej uważam za nieodpowiedzialne, gdyż mogą doprowadzić do rozłamu w Unii zwłaszcza w kontekście zbliżającego się referendum w Wielkiej Brytanii – mówi poseł PE, prof. Mirosław Piotrowski.

Jeżeli Komisja Europejska zwróciłaby się z wnioskiem do Rady Europejskiej to ta złożona z prezydentów lub premierów instytucja w sposób jednomyślny – i słowo „jednomyślny” jest tutaj kluczowe może dopiero stwierdzić jak zapisano w Traktacie z Lizbony poważne i stałe naruszenie przez dany kraj Unii takich wartości jak demokracja czy państwo prawne. Do tego potrzebna jest jeszcze zgoda Parlamentu Europejskiego. Dopiero po tym kroku Rada stanowiąc większością kwalifikowaną jest uprawniona do zawieszenia niektórych praw danego kraju, m.in. prawa do głosowania w Radzie. W regulaminie procedury wszczętej przez Komisję mowa jest o tych sprawach dopiero w trzecim i ostatnim jej etapie, który tak naprawdę, jeśli np. Węgry staną po stronie Polski nigdy nie dojdzie do skutku. To dopiero pierwszy i być może już ostatni etap wszczętej przez Komisję Europejską procedury przeciwko Polsce.

Dawid Nahajowski, Bruksela/RIRM

drukuj