Brak porozumienia ws. CETA

Państwa Unii Europejskiej nie porozumiały się w sprawie zgody na podpisanie umowy o wolnym handlu między Unią a Kanadą. Sprawą zajmą się przywódcy unijni na czwartkowo-piątkowym szczycie.

Decyzja w sprawie zgody na podpisanie umowy musi być podjęta jednomyślnie przez wszystkie państwa UE. Oprócz Belgii na spotkaniu w Luksemburgu swoje zastrzeżenia wyrażały również Rumunia i Bułgaria. W przypadku tych dwóch krajów problemem jest wciąż utrzymywany przez Kanadę wymóg wizowy wobec obywateli rumuńskich i bułgarskich. W Polsce sprzeciw wobec CETA  wyraziła część partii opozycyjnych, ale też „Solidarność”.

Jak mówi Jacek Rybicki, Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” wyraziła swój sprzeciw wobec ratyfikacji umowy  z dwóch powodów.

– Po pierwsze: szerokich, uczciwych i rzetelnych konsultacji społecznych, układ ten był przez lata negocjowany w sposób poufny. Również poprzednia koalicja nie bardzo domagała się ujawnienia szczegółów – wyjaśnia Jacek Rybicki, Region Gdański, NSZZ „Solidarność”.

Teraz, gdy od kilku dni znamy treść umowy, dyskusja społeczna na temat możliwych skutków dla Polski, naszego rynku pracy, pracowników i zwykłych obywateli, jest konieczna.

– Druga przyczyna to wątpliwości merytoryczne dotyczące prymatu czy wzmocnienia możliwości ingerencji wielkich korporacji międzynarodowych, nie tylko w system prawny, ale także na przykład w sporze z państwami narodowymi, możliwość odwołania się  do arbitrażu międzynarodowego – wskazuje Jacek Rybicki.

„Solidarność” alarmuje, że ratyfikacja CETA może grozić stabilności polskiego systemu prawnego. Kolejna kwestia, to otwarcie rynków europejskich na szkodliwą  żywność  modyfikowaną genetycznie.

Powstaje pytanie, czy Polski rząd poprze umowę?

– CETA jest dużą szansą na zwiększenie obrotów handlowych, eksportu polskich firm. Mamy dużą nadwyżkę w handlu z Kanadą, więc tworzy się szansa, żeby zwiększać eksport w zakresie produktów rolno-spożywczych – mówi Radosław Domagalski-Łabędzki, wiceminister rozwoju.

Wciąż jednak pozostaje wiele wątpliwości. Między innymi sprawa tzw. sądów inwestycyjnych.

– To jest jakby największy zarzut czy zastrzeżenie, że decydujemy się powierzyć kwestie rozstrzygania sporów na rzecz organu, którego jeszcze nie ma i co do którego nie wiemy, jaka będzie praktyka – zaznacza Radosław Domagalski-Łabędzki.

Polska będzie się domagała gwarancji uczestnictwa polskiego sędziego albo możliwości wpływu naszych prawników na praktykę czy regulacje, które się wytworzą w tym sądzie. Minister ds. europejskich Konrad Szymański podkreśla, że jesteśmy coraz bliżej  takich rozwiązań, które dadzą pełne poczucie pewności prawnej co do skutków umowy.

– Wszystkim zależy na tym, żeby wszystkie państwa członkowskie (w tym Polska) otrzymały takie gwarancje w zakresie – nie tylko kształtu wymiany handlowej i standardów tej wymiany handlowej – ale również gwarancje w zakresie suwerenności, prawa do regulacji – tak abyśmy mieli pewność, że umowa nie przyniesie nieoczekiwanych skutków ubocznych, negatywnych dla państw członkowskich – mówi Konrad Szymański, minister ds. europejskich.

Przedstawiciele rządu zapewniali również, że CETA nie tworzy żadnego instrumentu ani mechanizmu, który pozwalałby na nieograniczony import GMO.

– Jednoznacznie podkreślamy, że CETA nie zmienia niczego w kwestii procedur i standardów bezpieczeństwa żywności. W szczególności odnosi się to do GMO – podkreśla Radosław Domagalski-Łabędzki.

Wynegocjowane w 2014 r. Całościowe Gospodarcze i Handlowe Porozumienie UE-Kanada proponuje zniesienie niemal wszystkich ceł i barier pozataryfowych oraz liberalizację handlu usługami między Unią Europejską a Kanadą.  Tymczasowe stosowanie umowy ma dotyczyć relacji handlowych. Do czasu zatwierdzenia przez wszystkie kraje członkowskie,zawieszona będzie jej część inwestycyjna.


TV Trwam News/RIRM

drukuj