fot. wikipedia.org

Brak porozumienia pomiędzy narodowcami a prezydentem Andrzejem Dudą; 11 listopada ulicami Warszawy przejdą dwa marsze

Marsz Niepodległości, którego organizację wcześniej zakazała prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz Waltz, może przejść 11 listopada ulicami Warszawy – taką decyzję podjął warszawski sąd okręgowy. Jednak jeszcze przed sądowym oświadczeniem prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki zapowiedzieli swój własny pochód, a środowiska narodowe nie chcą rezygnować z własnej inicjatywy.

Prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki nie jest zaskoczony decyzją warszawskiego sądu.

– Byłbym zaskoczony, gdyby sąd nie uchylił tego zakazu – zaznaczył poseł.

Jak wskazał, decyzja prezydent Warszawy nie miała żadnych podstaw prawnych.

– Po pierwsze, (uzasadnienie Hanny Gronkiewicz-Waltz) było sprzeczne z art. 57 konstytucji, a po drugie, oparte na (…) pozaustawowych przesłankach – tłumaczył Robert Winnicki.

Oświadczenie sądu to dobra wiadomość, ale także nieco problematyczna. Po decyzji Hanny Gronkiewicz-Waltz, swój własny marsz z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zapowiedzieli wspólnie premier Mateusz Morawiecki oraz prezydent Andrzej Duda.

– Pod biało-czerwonym sztandarem jest miejsce dla każdego – akcentowała głowa państwa.

Problem polega na tym, że prezydencki marsz ma iść tą samą trasą, co Marsz Niepodległości – tylko godzinę później.

– To jest śmieszne, że jedni o 14:00, a drudzy o 15:00 – jak to wygląda? Jak coś rząd robi dobrego, to należy wspierać, a jakby ktoś kombinował, to sprawdzić, ale nie obrażać się. Trzeba z nas wyrwać to ciągłe sprzeciwianie się jeden drugiemu i należy stanąć razem wokół zadań, wokół wartości – mówił o. Tadeusz Rydzyk CSsR, Dyrektor i założyciel Radia Maryja oraz Telewizji Trwam.

Wcześniej Andrzej Duda prowadził negocjacje z organizatorami Marszu Niepodległości w sprawie wspólnego marszu, ale na rozmowach się skończyło. Jak tłumaczył, przy takiej okazji nie warto mieszać do wspólnego świętowania symboli i słów, które mogłyby kogoś oburzać i ranić, a takie na Marszu Niepodległości czasami się zdarzały.

– Podstawą jest to, żebyśmy my Polacy umieli się opamiętać i stawiali na odpowiednim poziomie coś, co nazywamy dobrem wspólnym. Jeżeli tak będzie, to nie ma obaw o to, jaka będzie Polska na przyszłość – stwierdził prezydent RP.

Najprawdopodobniej więc w tak ważnym dniu dla Polaków ulicami stolicy przejdą dwa oddzielne marsze, choć jeszcze przedwczoraj rząd miał wznowić negocjacje z narodowcami w sprawie wspólnego pochodu.

– Mówił mi o tym pan minister Joachim Brudziński, potwierdzał to także minister Mariusz Błaszczak (…), więc w związku z powyższym liczę na to, że ta sprawa pomyślnie się rozwiąże – powiedział Andrzej Duda.

Tuż po decyzji Hanny Gronkiewicz-Waltz organizatorzy Marszu Niepodległości prosili prezydenta i premiera, by wstrzymali się z jakimikolwiek decyzjami. Jak się okazuje, rząd wiedział, że Marsz Niepodległości i tak się odbędzie.

– To było oczywiste. To był rodzaj jakiejś politycznej histerii. Wiadomo było, że sąd powinien to uchylić – mówił na antenie TVP wicepremier Piotr Gliński.

Osoby skupione wokół organizacji Marszu Niepodległości nie chcą rezygnować z własnej inicjatywy.

– To jest inicjatywa oddolna, spontaniczna, bardzo żywa, nie rządowa. (…) Zawsze mówimy, że to jest marsz dla wszystkich, którzy podpisują się pod wartościami: suwerenne państwo polskie, tożsamość narodowa, zakorzeniona w tysiącletniej katolickiej tradycji – wskazał Robert Winnicki.

Wiadomo już, że Marsz Niepodległości będzie zabezpieczać policja.

– Siły są przygotowane do tego, aby zapewnić bezpieczeństwo w Warszawie – podkreślił Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji.

Zarówno Marsz Niepodległości, jak i marsz prezydenta wyruszą popołudniem 11 listopada z Ronda Dmowskiego i przez Most Poniatowskiego udadzą się na Błonia Stadionu Narodowego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj