fot. PAP/Rafał Guz

Bogusław Michalski przed komisją ds. Amber Gold

Przed komisją śledczą ds. Amber Gold zeznawał były dyrektor Departamentu Postępowania Przygotowawczego w Prokuraturze Generalnej Bogusław Michalski.

Jednym z wątków przesłuchania jest pismo Komisji Nadzoru Finansowego adresowane do szefa Prokuratury Andrzeja Seremeta. Zawierało ono szereg krytycznych uwag nt. postępowania ws. Amber Gold. Do Seremeta jednak nie dotarło. Trafiło do gdańskiej prokuratury okręgowej.

Na spotkaniu w Prokuraturze Generalnej rozważano pozostawienie postępowania ws. Amber Gold w Gdańsku lub przeniesienie do innej jednostki

Prokurator Generalny Andrzej Seremet nie był zachwycony tym, co działo się ws. Amber Gold – powiedział prok. Bogusław Michalski. O nadzór nad postępowaniami pytała poseł Małgorzata Wassermann, przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold

Małgorzata Wassermann: Pod koniec czerwca sprawa została przekazana do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. To właśnie ci prokuratorzy okręgowi z Gdańska jeździli do Państwa, do Prokuratury Generalnej, omawiając przebieg tego postepowania. Ponawiam pytanie, jak Prokurator Generalny oceniał tok prowadzonego postępowania już w Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku?

Bogusław Michalski: Z tego co pamiętam, miał on również zastrzeżenia do prowadzenia postepowania na tym etapie.

Małgorzata Wassermann: Jakie?

Bogusław Michalski: Jak dobrze pamiętam, chodziło o zaniechanie pewnych czynności, które były konieczne w tym postepowaniu.

Małgorzata Wassermann: Jakie podejmował w związku z tym kroki? Rozmawiamy o miesiącu lipcu, sierpniu, wrześniu i dopiero z początkiem października jest przeniesiona sprawa. Co robił, w związku z powyższym, skoro uważał, że mimo wszystko NADAL? W Prokuraturze Okręgowej w Gdańsku są zaniechania?

Bogusław Michalski: Nie przypominam sobie.

Kolejnym świadkiem, który ma być dziś przesłuchiwany, jest była wiceprezes Sądu Okręgowego w Gdańsku Alina Miłosz-Kloczkowska.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. Miała inwestować w złoto oraz inne kruszce. Kusiła przede wszystkim wysokim oprocentowaniem inwestycji. Swoją likwidację ogłosiła w sierpniu 2012 r. Ofiarą tzw. piramidy finansowej padło niemal 19 tys. klientów. Straty to blisko 851 mln zł.

 

RIRM

drukuj