fot. PAP/Darek Delmanowicz

Bóg nam przebaczył!!!

W Świętą Noc Narodzenia Pańskiego Anioł rzekł do pastuszków: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś bowiem w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan” (Łk 2,10-11). Ubodzy, prości pasterze wstali szybko i pobiegli do Betlejem, aby złożyć hołd Bożej Dziecinie. Zrozumieli wówczas, że stało się coś najcudowniejszego w dziejach świata, że Bóg nam przebaczył.

Tajemnica Narodzenia Pańskiego jest tajemnicą przebaczenia. Bóg został przez pierwszych ludzi dotkliwie zraniony nieposłuszeństwem i nieufnością.  Przedwieczny Stwórca chciał dla nas tylko dobra i obdarował człowieka wolnością, która nie została właściwie wykorzystana. Rozważania na temat tego, co wydarzyło się w grzechu pierworodnym zawierają w sobie zawsze dużą dozę ryzyka. Przecież Boga, który sam w sobie jest doskonały, nie można zranić, a jednak Pan stał się człowiekiem i został wydany w ręce ludzi, którzy zrobili z Nim to, co chcieli. Pan Bóg pokochał ludzi do tego stopnia, że zszedł ze swego tronu w Niebiosach, zlitował się nad biednymi dziećmi Adama i Ewy. Bóg dla naszego zbawienia poświęcił własnego Syna, który przyjął ludzkie ciało i wszystko, co z tym się wiąże, również uczucia. Bóg w Chrystusie nam przebaczył:

„O Boże niepojęty,

kto pojmie miłość Twą?

Na sianie wśród bydlęty,

masz tron i służbę swą.”

Tak wiele jest w świecie niewyrównanych rachunków, tak dużo skrzywdzonych osób, podeptanych serc. Wciąż słyszymy o różnych sankcjach, które nakładają na siebie zwaśnione państwa. Takie sankcje, czyli zerwane kontakty i kary, mają miejsce również na innych płaszczyznach komunikacji międzyludzkiej. Ileż razy można usłyszeć brutalne słowa: „już nigdy się do niego, albo do niej nie odezwę”. Urażeni ludzie poprzez brak przebaczenia, a nawet pragnienie dokonania odwetu, uśmiercają inne, często również zatwardziałe w gniewie i zazdrości osoby. Bez przebaczenia nasze życie przypomina grecki dramat, w którym każdy wybór prowadzi do tragicznego zakończenia.  Poprzez przyjęcie tajemnicy Chrystusa możemy stać się bohaterami przepięknej historii, prawdziwej baśni. Dzięki Jezusowi zwycięża dobro i piękno. Prawdziwe przebaczenie zawsze dokonuje się w Bogu, dzięki Jego łasce. To właśnie nie kto inny, ale sam Jezus Chrystus przerwał krąg zemsty i nienawiści okazując nam przebaczenie. On zaprosił nas również do przebaczania i do ratowania naszych bliźnich, do czynienia z ludzi zwycięzców. Czasami myślę sobie, że pośród tylu skomplikowanych równań ludzkich losów, w których jest zbyt wiele niewiadomych, tym najwspanialszym, wyśnionym rozwiązaniem jest sam Pan Jezus. On jest odpowiedzią, rozwiązaniem trudnego zadania, pozytywnym zakończeniem i nieustannym początkiem.

Duch Święty troczy się o to, aby w przeżywaniu Bożego Narodzenia towarzyszyły nam różne inspiracje, które lepiej pomogą zrozumieć przesłanie wielkiej tajemnicy naszej wiary. Od wielu lat grudniowym dniom towarzyszy w teatrach przepiękny balet „Dziadek do Orzechów”. Niezwykła muzyka Piotra Czajkowskiego, egzotyczne tańce, bajkowe kolory, a przede wszystkim przesłanie tej historii pomagają zrozumieć również tajemnicę przebaczenia. Oto dziewczynka Klara otrzymuje w prezencie Dziadka do Orzechów. Jej brat Fred chce jednak dokuczyć siostrze i psuje zabawkę. Dziadek do Orzechów zostaje naprawiony, a Klara zasypia tuląc go w ramionach. W jej cudownym śnie Dziadek do Orzechów ożywa i przemienia się w Księcia. Stoczona zostaje dramatyczna bitwa, a później odbywa się fascynująca podróż Klary i Księcia. Ów sen można zrozumieć jako wyszukaną metaforę przebaczenia, które sprawia, że zalewa nas morze czułości i dobroci. Ktoś kto przebacza musi stoczyć bitwę, ale zarazem odbywa wspaniałą podróż, dzięki której może dużo zrozumieć.

My rzeczywiście szlachetniejemy i piękniejmy, gdy przebaczamy, gdy próbujemy zrozumieć błędy innych ludzi, gdy wybaczamy także sobie swoje własne pomyłki i potknięcia.

Trudno jest podać definicję przebaczenia, ponieważ jest ono tak bardzo konkretne, a z drugiej strony nieuchwytne, jakby wykraczające poza nasze ziemskie rozumienie rzeczy i relacji międzyludzkich.  Przebaczenie jest czynem zranionej osoby, która w zamian za doznaną krzywdę okazuje miłosierdzie. Przebaczeniem jest darem Boga  człowieka, to „pustynia w raj zamieniona”.

Prawdziwe przebaczenie jest trudne, a jednocześnie w niewypowiedziany sposób przyjemne. Dokonuje się ona na wielu płaszczyznach uczuć, a jeszcze bardziej woli i decyzji. Prawdziwe przebaczenie wiąże się także z wynagrodzeniem za grzechy, z ofiarą, czasami nawet z poświęceniem własnego życia.

Osobiście mogłem poznać pewną pobożną rodzinę, w której wydarzyła się dramatyczna historia. Przed laty młoda dziewczyna zagubiła się i wstąpiła do sekty. Zerwała kontakt z rodziną, a najbardziej ze wszystkich zraniła swoją matkę. Mimo tych czynów, jej bliscy bardzo ją kochali i od razu przebaczyli. Zaczęli się bardzo modlić, a nawet ofiarowywać w jej intencji cierpienia. Proces uwalniania trwa bardzo długo, ale Pan Bóg zsyła również wielkie łaski i błogosławieństwo na rodzinę, która wybrała drogę przebaczenia.

Bóg w swojej miłości posunął się tak bardzo daleko, stał się człowiekiem i przyjął na siebie konsekwencje grzechu. Teraz my możemy czerpać z niezgłębionego morza Jego miłosierdzia i przebaczenia. Bardzo konkretnie zostajemy ogarnięci rzeczywistością przebaczenie podczas sakramentu pokuty i pojednania, gdy kapłan wypowiada niezwykle ważne słowa: „Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów, niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła”.

Nagrodą za przebaczenie jest pokój ogarniający całego człowieka. Wspaniały moment łamania się opłatkiem to również chwila, gdy przełamują się lody skuwające serca, gdy zostają pokonane konflikty, urazy i nieporozumienia, które nazbierały się przez cały rok. Nawet w najlepszej relacji potrzebujemy nieustannego przebaczania. Potrzebujemy go jak oddychania. Wtedy stajemy się czyści i wolni.

W tych świętych dniach Okresu Narodzenia Pańskiego przychodzimy do żłóbka, w którym spoczywa Boże Dziecię. Właśnie w Roku Miłosierdzia, roku miłości dla ubogich, warto pochylić się nad tajemnicą przebaczenia. Klękam przed Zbawicielem i modlę się: „Dziękuję Ci, Boże, że przebaczyłeś mi moją głupotę, moje kłamstwa i nieposłuszeństwo, że otworzyłeś moje serce na przyjęcie darów Ducha Świętego”.

Ks. Grzegorz Bartko

drukuj