BŁĘDNE KOŁO W UNII EUROPEJSKIEJ

Z posłem do Parlamentu Europejskiego, prof. Mirosławem Piotrowskim rozmawia Dawid Nahajowski

Dawid Nahajowski: Panie Pośle, niedawno Parlament Europejski zdecydowaną większością głosów przyjął rezolucję w sprawie rzekomego udziału państw europejskich w organizowanym przez CIA transporcie i nielegalnym przetrzymywaniu więźniów na terenie krajów Unii Europejskiej. Wielu deputowanych mówiło o tej sprawie w Strasburgu w taki sposób jakby słowo „rzekome” nie miało tutaj żadnego znaczenia…

 

Mirosław Piotrowski: Słowo to zostało tutaj użyte celowo. Tak naprawdę do dzisiaj nie udowodniono, aby przetrzymywania więźniów na terenie danego kraju UE, także w Polsce miały miejsce. Cały czas trwają pewnego rodzaju procesy, które szczególnie znajdują swe odbicie w mediach i komentarzach opinii publicznej. Parlament Europejski zajmował się już tą kwestią w zeszłej kadencji. Byłem wtedy koordynatorem komisji ds. CIA w PE, przesłuchiwaliśmy wiele osób, ale żadnych dowodów nie znaleziono. Sądzę, że ich znalezienie blokowało celowo wiele osób nie chcąc rozmontowywać frontu walki z terroryzmem.

 

Dawid Nahajowski: Przypomnieć należy, że z jednej strony eurodeputowani wydawali już swoje osądy w sprawie programu CIA, a z drugiej Parlament Europejski sam przyznał w przyjętym dokumencie, że dochodzenia prowadzone przez państwa członkowskie muszą być oparte na solidnych dowodach sądowych i poszanowaniu krajowych systemów wymiaru sprawiedliwości…

 

Mirosław Piotrowski: Jednocześnie w tym samym punkcie sprawozdania dodano, że te dochodzenia nie mają się opierać wyłącznie na spekulacjach mediów i opinii publicznej. Do tej pory mieliśmy do czynienia właśnie z takim zjawiskiem. Od wielu lat sprawą zajmuje się Dick Marty z Rady Europy, który sam nie ukrywał, że jego sprawozdania oparte były wyłącznie na informacjach internetowych i medialnych spekulacjach. Niektóre zapisy przyjętej niedawno w PE rezolucji nie są do końca przemyślane, jak chociażby sprawa niepowoływania się na tajemnicę państwową w odniesieniu do międzynarodowej współpracy wywiadowczej. Zastosowanie tego zapisu w praktyce spowodowałoby rozmontowanie walki z terroryzmem.

 

Dawid Nahajowski: Przejdźmy teraz do debaty na temat stanu UE. Przewodniczący Komisji Europejskiej J.M. Barroso wygłosił deputowanym swoje oświadczenie w tej sprawie, ale czy w tym haśle – „Stan Unii Europejskiej” – nie powinny zawierać się jakieś statystyki, liczby, bilans wydatków Unii? Tego chyba zabrakło…

Mirosław Piotrowski: Przynajmniej ja nie odnotowałem w przemówieniu pana Barroso chęci przedstawienia sytuacji i kondycji, w jakiej obecnie znajduje się UE. Przewodniczący KE chciał od tego tematu uciec do przodu mówiąc o tym, co zamierza zrobić. Barroso przedstawił wiele nowych propozycji, które nie spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem przez liderów poszczególnych grup politycznych w PE (nawet posła Josepha Daula z największej frakcji – EPP, której kandydatem na przewodniczącego KE jest Barroso). Proponowane przez Barroso pomysły zdaniem Daula mogą być wprowadzone w średnio lub długoterminowej perspektywie. To oznacza, że należy dopiero nad nimi pomyśleć.

Dawid Nahajowski: Zdaniem J.M. Barroso w najbliższym czasie należy dokończyć projekt unii fiskalnej, monetarnej i gospodarczej oraz posiadać wspólny nadzór nad strefą euro, w który wpisuje się również projekt wsparcia dla Europejskiego Banku Centralnego…

Mirosław Piotrowski: To są projekty od dawna dyskutowane. Trudno o jednoznaczne dla nich rozwiązania w perspektywie bankrutującej Grecji oraz problemów finansowych we Włoszech, Hiszpanii oraz za chwilę innych krajach UE. Barroso postawił także na partie ogólnoeuropejskie i federację państw w przeciwieństwie do superpaństwa (tak naprawdę to oznacza to samo).  Podczas ostatniego spotkania ministrów finansów krajów Unii Europejskiej Polska opowiedziała się przeciwko przystąpieniu do unii bankowej.

Dawid Nahajowski: Jak według Pana może wyglądać demokratyczna federacja państw narodowych mając na uwadze poszanowanie własnej tożsamości danego kraju członkowskiego UE?

 

Mirosław Piotrowski: Sądzę, że koncepcja ta jest fikcyjnym projektem, który nie ma przyzwolenia społecznego w państwach Unii Europejskiej. Społeczeństwa się zbuntują, ponieważ nie chcą więcej oddawać swoich prerogatyw nieokreślonym gremiom UE.

 

Dawid Nahajowski: Już od dłuższego czasu zastanawia mnie fakt konfliktu w unijnych instytucjach, w szczególności pomiędzy Radą Europejską, a Parlamentem. Na dodatek teraz jeszcze J.M. Barroso zwraca uwagę, że podczas szczytów unijni liderzy podejmują pewne decyzje, a później następuje ich zaniechanie. Podziela Pan opinię, że jeśli nie będzie zgody pomiędzy unijnymi instytucjami to żadne recepty na kryzys nie pomogą?

 

Mirosław Piotrowski: Przewodniczący Komisji Europejskiej nie po raz pierwszy ujawnił rozbieżność interesów Rady Europejskiej i Komisji Europejskiej. Podczas już drugiej swojej kadencji Barroso cały czas próbuje narzucić przedstawicielom państw członkowskich UE swoją wizję Unii Europejskiej i ją forsować. Ze wspomnianym konfliktem mamy do czynienia od wielu lat. W Radzie Europejskiej zasiadają premierzy i prezydenci krajów Unii, które płacąc do unijnego budżetu chcą, aby UE prowadziła politykę zgodnie z ich wytycznymi. Z kolei Barroso występuje z nowymi pomysłami, nie zawsze konsultując je z głowami państw i szefami rządów UE. Moim zdaniem konflikt będzie narastał, tym bardziej, że tak jak powiedział przewodniczący KE przywódcy krajów UE często godzą się na rozwiązania proponowane przez niego w Brukseli, a dzień po powrocie do kraju krytykują je aby przypodobać się swoim wyborcom. Wiedzą, że gdyby publicznie ujawnili aprobatę dla pomysłów unijnych straciliby wówczas poparcie w kraju. Trudno tutaj o receptę na rozwiązanie tego rodzaju konfliktów. Wiemy, że tacy politycy jak kanclerz Niemiec Angela Merkel czy Francois Hollande nie zechcą automatycznie podporządkować się szefowi Komisji Europejskiej. Tak naprawdę społeczeństwa nie wiedzą, o czym podczas szczytów rozmawiają unijni przywódcy, gdyż rozmowy te są dopiero później rekapitulowane za pośrednictwem mediów. Media niemieckie ujawniły np., że kandydatem Angeli Merkel, czyli de facto Niemiec, na szefa Komisji Europejskiej w przyszłej kadencji ma być premier Polski – Donald Tusk. Nie wiemy nic o szczegółach tego porozumienia. Jeden z europosłów niemieckich z CDU potwierdził mi, że faktycznie Angela Merkel przedstawiła taką propozycję. Nie wiemy jednak, w zamian za co polski premier zgodził się (o ile to prawda) być kandydatem na szefa KE i czy jego obecne działania nie są podporządkowane ubieganiu się o to stanowisko.

Dawid Nahajowski: I tak na zakończenie. W przyjętym niedawno dokumencie dotyczącym polityki zagranicznej UE tylko jeden akapit poświęcono dialogowi kultur i religii, a jak Pan stwierdził w Europarlamencie polityka zagraniczna to nie tylko działania zbrojne, ale także szerzenie wartości, na jakich opiera się Unia Europejska.

 

Mirosław Piotrowski: Zapis o wspieraniu dialogu i porozumienia pomiędzy różnymi religiami i kulturami, które, jak możemy przeczytać w raporcie, powinno być nieodłączną częścią naszego zaangażowania w państwach trzecich, jak sądzę nie jest wystarczający w tym dokumencie. Bardzo wiele miejsca poświęca się w nim kwestii militarnej. Wygląda na to, że UE szykuje się to interwencji zbrojnych czy też gaszenia różnego rodzaju konfliktów na świecie, chce budować własną armię obok armii NATO, a nie zwraca uwagi na kwestie zasadnicze: kulturowe i religijne.

 

Dawid Nahajowski: Dziękuję za rozmowę

drukuj