fot. flickr.com

Białystok: mimo sprzeciwu mieszkańców w niedzielę odbędzie się marsz środowisk LGBT

W najbliższą sobotę w Białymstoku odbędzie się pierwszy marsz gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. Mimo sprzeciwu tysięcy mieszkańców, prezydent miasta nie zakazuje marszu. Środowiska prawicowe organizują więc własne wydarzenie – piknik rodzinny.   

Do Urzędu Miejskiego w Białymstoku wpłynęło wiele wniosków na organizację marszów i manifestacji właśnie 20 lipca, czyli na dzień, w którym ulicami Białegostoku ma przejść marsz gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów. 

– Samo to, że białostocczanie zgłosili na chwilę obecną ponad 70. kontrmanifestacji w  stosunku co do marszu dewiantów, pokazuje, jakie jest nastawienie społeczeństwa w Białymstoku oraz mieszkańców woj. podlaskiego do tego wydarzenia – wskazuje Sebastian Łukaszewicz, radny województwa podlaskiego. 

20 lipca na dziedzińcu Pałacu Branickich w Białymstoku odbędzie się m.in. Piknik Rodzinny, który będzie alternatywą dla tzw. Marszu Równości. Piknik organizuje Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego. Tymczasem mimo tak wyraźnego sprzeciwu mieszkańców, prezydent miasta Tadeusz Truskolaski, popierany przez PO, choć nie weźmie udziału w marszu (a przebieg wcześniejszych parad w Gdańsku czy Warszawie krytykuje) to marszu w Białymstoku nie zamierza zakazać. Spośród tak wielu zgłoszonych manifestacji, wyraża zgodę jedynie na organizację marszu środowisk LGBT. 

– Jako pierwsze wpłynęło od nich zgłoszenie, więc zgodnie z prawem, ustawą o zgromadzeniach, nie ma żadnych przeciwwskazań prawnych, aby odmówić rejestracji – tłumaczy prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

– Prawem każdy może się zasłaniać. W naszej opinii miał co najmniej trzy możliwości, żeby ten marsz w Białymstoku się nie odbył. Mógł zrobić analizę pod katem ryzyka zagrożenia bezpieczeństwa występującego tego dnia w Białymstoku, chociażby przez to, że jest zgłoszonych ponad 70 zgromadzeń – odpowiada prezydentowi Truskolaskiemu Sebastian Łukaszewicz.

Sprawa ta budzi jednak wątpliwości.

Zgodnie tutaj z dokumentami, z którymi mogliśmy się zapoznać w trakcie rozprawy administracyjnej, wynika jakoby, że my byliśmy 4 sekundy po północy i zgłosiliśmy zawiadomienie, natomiast zawiadomienie od organizatorów tzw. marszu równości wpłynęło – tutaj też nie wiemy dokładnie ile – ileś milisekund czy też setnych sekund po północy – zwraca uwagę Przemysław Klimek, pełnomocnik jednego ze zgłoszonych zgromadzeń.

Marsz od początku wzbudzał kontrowersje i sprzeciw środowisk katolickich i prawicowych. Metropolita białostocki ks. abp Tadeusz Wojda pisze w odezwie czytanej w niedzielę w kościołach archidiecezji białostockiej, że marsz środowisk związanych z LGBT sprzyja dyskryminacji innych, szydzi z wiary i deprawuje najmłodszych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj