fot. flickr.com

Batalia w obronie pracowników delegowanych

Niewykluczone, że polski rząd złoży Brukseli nową propozycję dotyczącą pracowników delegowanych. Według niej firmy transportowe mogłyby utrzymać własne stawki wynagrodzeń, nie przez trzy ale co najmniej 15 lub 21 dni w czasie pobytu pracownika zagranicą. Wszelkie ograniczenia w ramach pakietu mobilnego, czy dyrektywy o pracownikach delegowanych, nie służą rozwojowi gospodarki – powiedział dziś wicepremier Mateusz Morawiecki.

W transporcie pracuje w Polsce pond 300 tysięcy osób. To krwiobieg naszej ale także i europejskiej gospodarki,. Dysponujemy najnowocześniejszym taborem, na rynku europejskim jesteśmy najlepsi.

Nasze usługi są chwalone za jakość, a kierowcy za pracowitość, zauważa Maciej Wroński ze Związku Pracodawców Transportu „Logistyka Polska”.

– Natomiast to się nie podoba. To się nie podoba bo widocznie nie tak miało być. Widocznie wejście Polski i innych państw Europy Środkowej do Unii Europejskiej miało zapewnić tylko rynki zbytu. A okazało się, że nie tylko rynki zbytu, ale także w pewnych obszarach konkurencja. Konkurencja, która po prostu jest lepsza – wskazuje Maciej Wroński.

Z tego powodu minister rozwoju i finansów odwiedził dziś firmę spedycyjną „Chomar” w podwrocławskich Pietrzykowicach. Rozmawiał z przedstawicielami stowarzyszeń transportowych o problemach związanych z dyrektywą o pracownikach delegowanych.

– Wszelkie ograniczenia tego typu jakie dzisiaj są w ramach pakietu mobilnego czy tak naprawdę pakietu demobilnego, antymobilnego, czy dyrektywy o pracownikach delegowanych, nie służą rozwojowi gospodarki europejskiej, nie służą gospodarce polskiej. Będziemy starali się co do tego przekonać naszych partnerów europejskich – akcentuje wicepremier Mateusz Morawiecki.

Pakiet mobilności to przede wszystkim finanse i dokumentacja. Problem w tym, że w kraje europejskie mają różne przepisy dotyczące wynagrodzeń. W Niemczech i Francji obowiązują godziny o różnych stawkach.

W Polsce natomiast płaca kierowcy to pensja podstawowa, dieta oraz ryczałt noclegowy – tłumaczy Rafał Chomar, prezes firmy „Chomar”.

– Ciężko nam się dostosować do tych wszystkich składnych. Bo nie biorą one pod uwagę naszych wypłat i składnych, by można było w jakiś sposób ujednolicić, zaliczać i tak dalej – podkreśla Rafał Chomar, prezes firmy Chomar.

Pod naciskiem Niemiec i Francji unijni urzędnicy chcą wprowadzić uregulowania, w których po trzech dniach pobytu za granicą, firma delegująca kierowcę będzie musiała płacić mu taką pensję jak zatrudnionemu w danym kraju. To zniszczy ideę wolnego rynku bo służy wykoszeniu konkurencyjnych firm. Niewykluczone, że polski rząd zaproponuje, aby ten okres wydłużyć do co najmniej 15 lub 21 dni.

Drugie gigantyczne utrudnienie, jak wskazuje Joanna Popiołek z Departament TIR Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, to stos dokumentacji.

– Uważam, że pakiet mobilności przede wszystkim spowoduje duże obciążenie administracyjne, a co za tym idzie organizacyjne dla firm. A nasze przedsiębiorstwa to w 90 proc. małe i średnie firmy. Więc dla nich będzie to zadanie bardzo poważne – akcentuje Joanna Popiołek.

Proponowane w Brukseli regulacje uderzają głównie w państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Ostrzega Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

– Chcielibyśmy, żeby usłyszeli to również decydenci w Unii Europejskiej, bowiem to od nich tak na dobrą sprawę dzisiaj zależą losy naszych pracowników, którzy wykonują transport – zaznacza Jan Buczek.

Europejski Trybunał Sprawiedliwości w 1982 roku uznał, że zróżnicowanie wynagrodzeń dla pracowników delegowanych jest uzasadnione ze względu na różną wydajność i konkurencyjność tych pracowników, wskazuje Lech Jańczuk z Katedry Samorządu Terytorialnego i Polityki Lokalnej KUL.

– W tej chwili mamy zmianę narracji i należy ją traktować jako element nacisku głównie na państwa Europy Środkowo-Wschodniej dlatego, że wyrównanie tych wynagrodzeń dla pracowników delegowanych nie ma uzasadnienia merytorycznego – podkreśla Lech Jańczuk.

Nasz transport drogowy jest potęgą w Europie. Wykonujemy ponad 25 proc. wszystkich międzynarodowych przewozów drogowych w skali europejskiej. Polscy kierowcy są obecni od Portugalii po Finlandię – od Sycylii po Irlandię. Polska posiada w tej chwili 34 tysiące aktywnych firm transportowych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj