Bat na niepokorne media

Nawet 300 mln zł rocznie za użytkowanie częstotliwości będzie musiało płacić Radio Maryja, jeśli nowelizacja Prawa telekomunikacyjnego wejdzie w życie w kształcie proponowanym przez rząd.

Dopiero po wykryciu i ujawnieniu przez opozycję wprowadzanej przez koalicję PO – PSL tylnymi drzwiami horrendalnej podwyżki opłat dla nadawców radiowych i telewizyjnych za wykorzystywane częstotliwości rząd sygnalizuje zamiar wycofania się ze zmian.

Ogólnopolska sieć radiowa nadająca analogowo w paśmie UKF, taka jak Radio Maryja, płaci dziś za użytkowanie częstotliwości od 917 tys. zł do około 1 mln zł rocznie. Stawka aktualnie obowiązujących opłat wynika z rozporządzenia Rady Ministrów, zaś ustawa Prawo telekomunikacyjne określa górną granicę opłat, poza którą nie wolno rządowi wyjść w rozporządzeniu. Ta nieprzekraczalna granica dla nadawców radiowych w paśmie UKF to obecnie nieco ponad 2,5 mln złotych. Tymczasem w rządowym projekcie nowelizacji Prawa telekomunikacyjnego nieoczekiwanie podniesiono tę maksymalną opłatę do prawie 300 mln złotych. Jest to poziom przekraczający przychody wielu stacji radiowych, a z pewnością nadawcy społecznego, jakim jest Radio Maryja. Wprowadzenie takich opłat równałoby się bankructwu niemal wszystkich stacji.

Haracz 300 milionów

Rząd deklarował przy tym, że w przyszłym rozporządzeniu realna opłata za częstotliwości ustalona zostanie na ok. 1,5 mln złotych. – Ale w takim razie po co rząd wpisał do ustawy opłatę maksymalną na poziomie 300 razy wyższym? Czy to bat na niepokorne media? – indagowali posłowie opozycji Magdalenę Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, podczas wczorajszego posiedzenia połączonych sejmowych Komisji Infrastruktury oraz Kultury i Środków Przekazu.

Co ciekawe, zainteresowani nadawcy dowiedzieli się o planowanej podwyżce z Radia Maryja, Telewizji Trwam, „Naszego Dziennika” oraz od opozycji, która nagłośniła tę sprawę. Nikt wcześniej się tego nie dopatrzył, ponieważ podwyżka opłat maksymalnych została wprowadzona przez rząd do noweli Prawa telekomunikacyjnego podczas dostosowywania tych przepisów do unijnego prawa, czyli starą, wypróbowaną metodą „wrzutki”.

– Chcieliście ukryć ten zapis w ustawach dostosowawczych do prawa UE – zarzucił rządowi poseł Arkadiusz Mularczyk (SP).

– To zamordowanie finansowe opozycyjnych stacji – podkreśliła Anna Sobecka (PiS).

Będzie autopoprawka?

Po protestach ze strony opozycji i mediów rząd wycofuje się rakiem z całej sprawy. Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Magdalena Gaj poinformowała posłów komisji, że rząd przedstawi autopoprawkę do projektu, w której wykreśli kwotę 300 mln zł i uzna 1,5 mln zł za maksymalną stawkę rocznej opłaty za częstotliwości radiowe. Prawo i Sprawiedliwość wniosło poprawkę idącą dalej, a mianowicie aby utrzymać w nowelizowanej ustawie opłaty maksymalne na dotychczasowym poziomie. Niestety, wiceprzewodniczący komisji Janusz Piechociński (PSL) zmienił regulaminową kolejność głosowania poprawek, nakazującą rozpoczęcie głosowania od poprawki najdalej idącej – i wskutek tego obie poprawki przepadły w głosowaniu. Sprawa rozstrzygnie się więc dopiero podczas drugiego czytania projektu ustawy w Sejmie.

– Presja na rząd w sprawie jasnego sprecyzowania w ustawie wysokości opłat dla stacji radiowych okazała się – jak widać – skuteczna. Jednak nie udało się to w odniesieniu do nadawców telewizyjnych – zwraca uwagę poseł Barbara Bubula (PiS) z komisji kultury.

Według noweli ustawy maksymalna opłata za częstotliwości dla ogólnopolskiej sieci telewizji cyfrowej naziemnej, która zajmuje cały multipleks (8 mH), ma wynosić 99 mln zł, podczas gdy obecnie kształtuje się na poziomie maksymalnie 240 tys. złotych. W rozporządzeniu jej realny wymiar ustalony aktualnie na niskim poziomie – ok. 100 tys. zł (jako zachęta do przechodzenia na nadawanie cyfrowe) – wzrośnie do ok. 11,5 mln zł, przy założeniu, że multipleks jest użytkowany przez jednego nadawcę. Na multipleksie mieści się osiem programów telewizyjnych zajmujących każdy jedną częstotliwość (nadawanie w wersji HD wymaga dwóch częstotliwości). Jeśli nadawców na MUX jest wielu, opłaty dla każdej stacji telewizji cyfrowej naziemnej mają być naliczane w wysokości 5 tys. zł od każdej gminy, do której dociera program. Dla nadawcy ogólnopolskiego kwota ta pomnożona przez ok. 2700 gmin miejskich i wiejskich wyniesie ok. 13,5 mln zł rocznie.

– W wypadku opłat za częstotliwości dla telewizji rządzący także odsyłają do rozporządzenia. A przecież rozporządzenie leży wyłącznie w gestii rządu i my jako posłowie nie będziemy mieli na nie wpływu. Wyraźnie widać tę dążność po stronie rządu, aby zostawić sobie możliwość sterowania wysokością opłaty – zwraca uwagę poseł Barbara Bubula.

Małgorzata Goss

drukuj