fot. TV Trwam

W. Bańka: Mamy twarde stanowisko w walce z dopingiem

Jako reprezentant państw Rady Europy w WADA chciałbym zachęcać ministrów z państw członkowskich Rady Europy, żeby zwiększyć budżet na walkę z dopingiem we własnych krajach, ale także zaangażować się w zwiększenie finansowania pionu śledczego przy WADA, żeby zintensyfikować jej działania i żebyśmy mówili jednym głosem jako Europa w zakresie walki z dopingiem – mówił minister sportu i turystyki Witold Bańka w rozmowie z portalem Radia Maryja.

Wojciech Heron: W jaki sposób będzie funkcjonować Polska Agencja Antydopingowa?

Min. Witold Bańka: Głównym zadaniem Polskiej Agencji Antydopingowej będzie planowanie i realizacja działań antydopingowych, realizacja działań edukacyjnych, a także ustanawianie reguł dyscyplinarnych dotyczących dopingu w sporcie. To znaczy, że Agencja będzie nadal przenosić na grunt Polski zasadę odpowiedzialności za doping, ustaloną w Światowym Kodeksie Antydopingowym. Na pewno nowelizacja ustawy o sporcie, która powołuje PAA przewiduje różne formy współpracy z policją, służbą celną, strażą graniczną, żandarmerią wojskową oraz prokuratorami. Celem tej współpracy ma być przede wszystkim pozyskanie informacji i wykorzystywanie ich na potrzeby zwalczania dopingu w sporcie. Nowa ustawa o zwalczaniu dopingu daje możliwość pociągnięcia do współodpowiedzialności dyscyplinarnej nie tylko doping, ale na przykład za handel środkami dopingującymi. Generalnie przy PAA będzie funkcjonował szereg różnego rodzaju innowacyjnych rozwiązań m.in. pion śledczy, który jest czymś na wzór amerykański czy brytyjski. Jest to pewnego rodzaju novum, które umieszcza nas w światowej awangardzie państw, walczących z dopingiem na bardzo wysokim poziomie. Przede wszystkim jednak zwiększenie ilości kontroli antydopingowych. Zwiększamy budżet na walkę z dopingiem i znacznie podnosimy rangę naszej Agencji na świecie.

– Jakie pomysły będzie Pan forsował w imieniu Europy na forum Światowej Agencji Antydopingowej (WADA)?

– Przede wszystkim chciałbym zachęcać ministrów z państw członkowskich Rady Europy, żeby zwiększyć budżet na walkę z dopingiem we własnych krajach, ale także zaangażować się w zwiększenie finansowania pionu śledczego przy WADA, żeby zintensyfikować jej działania i żebyśmy mówili jednym głosem jako Europa w zakresie walki z dopingiem. Moja nominacja pokazuje, że mamy twarde stanowisko w walce z dopingiem i to, że Europa chce przyjąć tego rodzaju kierunek, czyli stanąć do takiej bezwzględnej walki z dopingiem. Warto też wspomnieć, że staramy się, jako Katowice, aby być gospodarzem Kongresu Antydopingowego w 2019 roku. To jedno z ważniejszych wydarzeń. Taki Kongres odbywa się raz na sześć lat. Mam nadzieję, że uda się zawalczyć o to, żebyśmy byli jego gospodarzem. Komitet Wykonawczy WADA, którego będę członkiem i przedstawicielem całej Rady Europy, to ciało, które prowadzi politykę całej organizacji choćby w zakresie ustanawiania listy środków zakazanych, a także kwestie ewentualnych akredytacji dla laboratoriów jako dla agencji antydopingowych. De facto w ramach Komitetu Wykonawczego toczy się dyskusja odnośnie przyszłych kierunków rozwoju polityki antydopingowej w wymiarze globalnym.

– Którzy sportowcy zostaną objęci programem „Team 100” i jakich efektów spodziewa się po nim Ministerstwo?

– Będzie to grupa zawodników między 18. a 23. rokiem życia – medaliści mistrzostw Europy i świata juniorów, nie tylko juniorów młodzieżowców, ale też juniorów, którzy podejmują już rywalizację z seniorami, a także osoby perspektywiczne. Jest to projekt zainicjowany przy Ministerstwie w ramach Instytutu Sportu. Funkcjonuje zespół metodyczno-szkoleniowy, który ma wyselekcjonować grupę zawodników perspektywicznych w różnych indywidualnych dyscyplinach sportowych. Mają oni w przyszłości stanowić trzon reprezentacji zarówno w kontekście Igrzysk Olimpijskich w Tokio, jak i Zimowych Igrzysk w Pekinie. Program będzie finansowany przez Polską Fundację Narodową ze środków spółek Skarbu Państwa. My jako ministerstwo zapewnimy całe „know-how” w tym względzie, a projekt będzie realizowała właśnie Polska Fundacja Narodowa.

– W jaki sposób Ministerstwo planuje zająć się patologiami w polskich związkach sportowych, w których marnotrawi się pieniądze?

– W tym celu przygotowaliśmy nowelizację ustawy o sporcie, która została przyjęta przez rząd i trafiła do prac w komisji na tzw. pierwsze czytanie. Zadaniem tego dokumentu jest zwiększenie transparentności w funkcjonowaniu związków sportowych. Chcemy wprowadzić szereg różnego rodzaju ograniczeń, szczególnie różnego rodzaju powiązań kapitałowych. Niejednokrotnie niestety jest tak, że w związkach sportowych szerzy się szeroko pojęty nepotyzm choćby poprzez świadczenie usług osób bliskich członkom zarządu na rzecz tych związków sportowych. Osoby bliskie, prowadzące działalność gospodarczą czerpią korzyści z faktu, że członek rodziny jest osobą zarządzającą w związkach sportowych. Tego rodzaju praktyki chcemy ukrócić. Jest też zapis o dezubekizacji, czyli dotykamy też wymiaru moralnego. Chcemy, żeby funkcjonariusze aparatury presji dawnego systemu bezpieczeństwa PRL nie mogli zasiadać zarówno w zarządach związków sportowych oraz komisji rewizyjnych tych organach kontroli wewnętrznych związków. Pracujemy też nad Kodeksem Zarządzania w Sporcie, który ma być dodatkowym wyznacznikiem zasad, w jaki sposób mają funkcjonować związki. Chcielibyśmy go zaprezentować w połowie roku.

– Co jeśli firma rodziny osoby zasiadającej w zarządzie związku proponuje wysokiej jakości usługi za porównywalną cenę?

– Przepis jest przepisem i nie ma takiej możliwości. Nie ma możliwości wstrzymania takiej umowy. Trzeba się jednak liczyć z tym, że jeśli taka firma ma świadczyć usługi na rzecz związku, to jednocześnie osoba zasiadająca w zarządzie ma przestać pełnić funkcję. Jeśli zostanie wykazana faktura, którą wystawi firma zarządzana przez osobę bliską któregoś z członków zarządu, to przestanie ona pełnić swoją funkcję.

– Związki dostały możliwość nagradzania trenerów za wybitne osiągnięcia, jednak korzystają z niej bardzo rzadko. Istnieje możliwość, żeby takie nagrody przyznawało Ministerstwo?

– Nie, ponieważ są to tak jakby dodatki za pracę. Leży to w gestii związków sportowych. To one gospodarują otrzymanymi środkami. My dajemy taką możliwość, ale ostateczna decyzja podejmowana jest przez poszczególne związki.

Dziękuję za rozmowę.

RIRM

drukuj