fot. PAP/Rafał Guz

B. wiceminister finansów D. Radziwiłł: Przedstawiciele NBP mówili podczas spotkań o niedoszacowaniu przychodów z podatków

W ramach współpracy z Narodowym Bankiem Polskim jego przedstawiciele mówili o niedoszacowaniu przychodów z podatków – zeznał w środę przed komisją śledczą ds. VAT b. wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.

Dominik Radziwiłł pracował w Ministerstwie Finansów w latach 2009-2015. Jak zeznał, podlegały mu departamenty: długu publicznego, gospodarki narodowej oraz polityki regionalnej i rolnictwa.

„Z szeroko pojętymi podatkami: VAT-em, akcyzą, poborem tych podatków czy pracami legislacyjnymi w tym obszarze nie miałem nic wspólnego” – zaznaczył były wiceminister finansów.

Przewodniczący komisji Marcin Horała (PiS) zapytał świadka, czy uczestnicząc w posiedzeniach resortu lub rozmawiając nieformalnie z ministrem finansów czy wiceministrami był świadkiem, aby temat poboru podatku VAT i prawidłowości poboru się pojawiał.

„Nigdy takich rozmów nie prowadziłem” – odpowiedział Dominik Radziwiłł.

Przyznał jednak, że w ramach współpracy z NBP jego przedstawiciele mówili o „niedoszacowaniu przychodów z podatków”.

„Oni oczywiście starali się uzasadnić to, wyjaśnić, skąd ten niedobór w stosunku do planu, stąd ta moja wiedza wówczas na ten temat” – mówił były wiceminister finansów.

Dopytywany, czy w posiedzeniach kierownictwa pojawiał się temat ściągalności podatków, odpowiedział: „nie przypominam sobie takiej sytuacji”.

Dominik Radziwiłł przyznał, że nie brał również udziału w procedowaniu projektu ustawy wprowadzającej odwrócony VAT na złom. Nie uczestniczył także – jak mówił – w rozmowach dotyczących problemu wprowadzenia odwróconego VAT-u na elektronikę w krajach Europy Zachodniej, np. w Niemczech czy we Włoszech.

Marcin Horała pytał, czy przy dyskusji ws. podwyższenia głównej stawki VAT były rozmowy w sprawie uszczelnienie systemu podatkowego.

„Te elementy oczywiście wiążą się” – przyznał świadek.

Zastrzegł jednak, że podlegające mu wówczas departamenty zajmowały się stroną wydatkową, a on nie był wśród osób, które konsultowały te zagadnienia.

Dominik Radziwiłł został zapytany również, czy znał Renatę Hayder. Jej osobę przywołano 21 listopada przed sejmową komisją śledczą, jako społeczną doradczynię ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego i partnera w firmie doradczej Ernst & Young. Wiceminister finansów z rządu PO-PSL Elżbieta Chojna-Duch zeznała wówczas przed komisją, że według niej proces legislacyjny przejmowali od urzędników resortu finansów zewnętrzni doradcy. W resorcie finansów – jak mówiła – gabinet miał „superpracownik” – Renata Hayder zatrudniona w firmach doradczych – Arthur Andersen i Ernst & Young.

Świadek przyznał, że jej nie zna i nie spotkał jej w trakcie swojej pracy w MF.

Mówił również, że sam nie miał doradców społecznych. Dopytywany, czy ktoś z kierownictwa miał stałego doradcę społecznego, odpowiedział, że „nigdy się nie spotkał z żadnym doradcą społecznym”.

PAP/RIRM

drukuj