fot. PAP/Jacek Turczyk

B. Kownacki: Ustawa zlikwiduje patologię wśród urzędników

Wiceminister Obrony Narodowej Bartosz Kownacki w programie „Polski punkt widzenia” po raz kolejny odpierał zarzuty opozycji odnośnie nowej ustawy o obronie cywilnej podpisanej wczoraj przez prezydenta Andrzeja Dudę. Gość redaktora Dariusza Pogorzelskiego wyjaśniał również, do jakich patologii doprowadziła ustawa dotychczas obowiązująca.

Jak mówił Bartosz Kownacki służba cywilna w resorcie Obrony Narodowej stanowi „drugą nogę” i nowa ustawa pozwoli przede wszystkim usprawnić jej funkcjonowanie.

Przez ostatnie dwa miesiące byliśmy pozbawieni jakiejkolwiek możliwości kontroli podległych nam jednostek organizacyjnych, departamentów czy wydziałów. Dlatego, że dokonanie zmiany, czy np. zatrudnienie młodej zdolnej, dobrze wykształconej osoby było praktycznie niemożliwe – podkreślał podsekretarz stanu w MON.

Bartosz Kownacki odpierał zarzuty opozycji, która zarzucała, że nowym projektem rządzący próbują zawłaszczyć dla siebie jeszcze więcej władzy w państwie.

Pojawiają się głosy, że dokonujemy jakiegoś skoku, że próbujemy (…) dokonać czystki. Otóż poza kwestią ponoszenia odpowiedzialności za resort i kierowania tym resortem – a za to ponosi odpowiedzialność minister obrony i jego zastępcy – jest jeszcze kwestia etyczna. Tym wszystkim, którzy bronili pracowników służby cywilnej – tych na najwyższych stanowiskach – bo o tych mówimy, mogę podać przykłady z mojego resortu. Pracownicy ci w ostatnich 3 miesiącach 2015 roku przyznawali sobie (kolega koledze, dyrektor służby cywilnej przyznaje podległym sobie pracownikom) premię na łączną kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych. Rekordzista w przeciągu niecałych 3 miesięcy otrzymał, czy miał otrzymać premię grubo ponad 55 tys. złotych – mówił wiceminister.

Jak podkreśla Bartosz Kownacki, chociaż w MON władzę sprawowała już nowa ekipa wobec takich patologii była ona bezradna.

Dlatego, chcieliśmy skończyć z pewnego rodzaju patologią, kiedy minister obrony narodowej nie ma wpływu na wynagradzanie tych osób. Nie ma wpływu na obsadzanie stanowisk, a jednocześnie chciałby wymagać. Chciałby móc ocenić pracownika i powiedzieć: „wykonujesz zadania – pozostaniesz na stanowisku, nie wykonujesz zadań zgodnie z moimi oczekiwaniami – trudno musimy się rozstać” – zaznaczał podsekretarz stanu w MON.

Kiedy kilka lat temu wprowadzano dotychczas obowiązującą ustawę o służbie cywilnej u jej założeń postawiono przede wszystkim to, aby ten korpus urzędniczy był w pewnym sensie apolityczny i stabilny, a zmiany władzy nie wpływały na wykonywanie przez niego obowiązków. Bartosz Kownacki zaznacza, że założeń tych nie udało się spełnić z dwóch powodów.

Po pierwsze – mam wrażenie – że ten korpus niesamowicie się rozrósł, do granic niebotycznych. To są dziesiątki tysięcy ludzi zatrudnionych w ciągu ostatnich ośmiu lat, przeważnie działaczy PO lub PSL, których jedyną kwalifikacją była sympatia partyjna. To jest sytuacja, która w administracji publicznej nigdy nie powinna mieć miejsce. Druga rzecz to przecież nikt nie mówi o zwalnianiu pracowników z korpusu służby cywilnej – normalnych szeregowych pracowników – którzy rzetelnie wykonują swoje obowiązki. Chodzi o to żeby np. dyrektor generalny w ministerstwie, który podejmuje decyzję o zatrudnieniu, o premiach, żeby to była osoba, co, do której minister obrony, czy jakikolwiek inny szef resortu miał pełne zaufanie i wobec którego później może wyciągną konsekwencje, jeżeli te zadania nie są realizowane w sposób prawidłowy – podkreślał wiceminister.

Całość rozmowy dostępna pod [linkiem]

RIRM

drukuj