fot. R. Sobkowicz/Nasz Dziennik

B. Kownacki: Być może komuś zależy na tym, żeby bezpieczeństwo najważniejszych osób było jak najsłabsze

Zastanawiam się, czy też nie jest tak, że niektórym zależałoby, aby to bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie było jak najsłabsze. […] Odnieśli z tych dramatów korzyści i dzisiaj zachęcają, żeby […] ograniczać to bezpieczeństwo, żeby wstydem było – a to nie jest naturalne – aby najważniejsze osoby w państwie były odpowiednio ochraniane – powiedział Bartosz Kownacki. Wiceminister obrony narodowej w audycji „Aktualności dnia” odniósł się do sejmowej dyskusji na temat ochrony i bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie.

 Koszty związane ze sprawowaniem władzy oraz zapewnieniem bezpieczeństwa są rzeczą naturalną – podkreślił Bartosz Kownacki.

–  Jest oczywiste, że sprawowanie każdej władzy kosztuje na całym świecie. W każdym cywilizowanym państwie premier, prezydent porusza się samolotem specjalnym, ma odpowiednią kolumnę, ma odpowiednią ilość ochroniarzy. To nie są przywileje. […] To jest rzecz naturalna. To jest nawet pewne upraktycznienie władzy – zauważył wiceszef MON.

Wiceminister obrony narodowej zaznaczył, że sprawowanie najważniejszych funkcji w państwie wiąże się z zagrożeniami, więc konieczna jest również skuteczna ochrona takich osób.

– Pełnienie pewnych ważnych funkcji wiąże się też z pewnym zagrożeniem, z możliwością wpływania fizycznego czy wpływania w inny sposób np. poprzez niepotrzebne podchodzenie osób i próby jakiegoś dotarcia do pani premier osób, które np. chcą pozyskać jakieś informacje czy są uzyskać jakieś wpływy. Po to jest ta ochrona, żeby zapewnić sprawne realizowanie władzy w kraju – wyjaśniał Bartosz Kownacki.

Wiceszef MON poinformował, że podczas sejmowej dyskusji padały zarzuty dotyczące kosztów lotu premier Beaty Szydło samolotem CASA do Krakowa.

– Padały gdzieniegdzie pytania o instrukcję HEAD, czy zostały one prawidłowo zastosowane, tylko można powiedzieć tak: jeżeli w tym przypadku, czyli 10 lutego zastosowano w trakcie podróży pani premier CASĄ do Krakowa wszelkie przepisy obowiązujące w Polsce, przepisy, które zostały stworzone przez pana ministra Siemoniaka, bo on podpisał się pod decyzją w 2013 roku i to były przepisy, które gwarantowały pełne bezpieczeństwo i były też efektem pewnego doświadczenia wydarzeń z 10 kwietnia. Zgodnie z wszelkimi zasadami sztuki zostały użyte i próbuje się stawiać zarzut, że to jest droższa podróż, niż gdyby pani premier poleciała Embraerem. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć, że taka podróż Embraerem mimo wszystko jest mniej bezpieczna, jest dużo bardziej komfortowa, jest droższa – lot godzinny samolotem Embraer jest droższy od godzinnego lotu CASĄ i choć wygodniejszy, choć przyjemniejszy, to tych wszystkich procedur bezpieczeństwa nie spełnia w takim wymiarze, jak spełniają […] samoloty wojskowe – wskazywał wiceminister.

Platforma Obywatelska zarzuciła premier Beacie Szydło korzystanie ze śmigłowca Pogotowia Ratunkowego, sama zapominając o tym, że premier Donald Tusk swego czasu wykorzystywał takie śmigłowce do celów politycznych – przypomniał Bartosz Kownacki.

– Pan premier Tusk wraz z panią Kopacz podróżowali karetką – bo tak należy nazwać śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – z wybrzeża do Berlina. To jest wstyd, bo to jest pierwsze naruszenie reguł bezpieczeństwa, bo żadna instrukcja HEAD nie przewiduje możliwości i takiej konstrukcji. Proszę zauważyć, że wtedy partia – dzisiaj opozycyjna – milczała, a kiedy pani premier [Szydło] leciała karetką, tylko jako osoba poszkodowana, bo przecież była ofiarą wypadku drogowego i ten śmigłowiec podobno lądował gdzieś, żeby zatankować, to sformułowano z tego tytułu zarzuty. To jest naprawdę brak przyzwoitości, żeby pozwać osobę, która jest poobijana, wszystko ją boli, formułować zarzuty, […] a nikt nie widzi belki we własnym oku, kiedy używano tej karetki do celów politycznych – zaznaczył Bartosz Kownacki.

Podczas dyskusji zwróciłem się z apelem do polityków PO, aby nie zabierali głosu w kwestii bezpieczeństwa najważniejszych osób w państwie, gdyż ponoszą odpowiedzialność za katastrofę smoleńską – powiedział wiceminister.

– Apelowałem wczoraj, aby politycy Platformy Obywatelskiej, którzy są odpowiedzialni za to, co było 10 kwietnia, bo to jest, jakbyśmy nie chcieli na to patrzeć, ich wina za to, co stało się 10 kwietnia, to oni wówczas rządzili, to oni sprawowali władzę, żeby nie rozdrapywali tego problemu, a tak naprawdę, żeby po prostu milczeli, że jeżeli nie potrafią wznieść się nad podziały i zastanowić się na tym, co chcemy zrobić, żeby nasze państwo funkcjonowało lepiej […] to niech przynajmniej w tej sprawie siedzieli cicho i się nie odzywali. To jest minimum przyzwoitości, którego bym oczekiwał od ludzi, którzy tę odpowiedzialność ponoszą, którzy wówczas przez swoje zaniedbania, przez swoje błędy, przez swoją grę, doprowadzili do tego dramatu, który był 10 kwietnia – zwrócił uwagę wiceszef MON.

Cała rozmowa z wiceministrem Bartoszem Kownackim w audycji „Aktualności dnia” dostępna jest [tutaj].

RIRM

drukuj