fot. wikipedia.org

Audyt ws. afery reprywatyzacyjnej może nas kosztować do 600 tys. zł

Nawet 600 tys. zł mogą zapłacić podatnicy za audyt ws. afery reprywatyzacyjnej. W programie „Rozmowy Niedokończone” w TV Trwam i Radiu Maryja politycy Prawa i Sprawiedliwości mówili o kosztach i skali nieprawidłowości w procesie reprywatyzacji w Polsce.

Poseł Piotr Uściński przypomniał, że radni Platformy Obywatelskiej chcą audytu za pieniądze z kieszeni podatników. Polityk podkreślił, że to osoby odpowiedzialne za aferę powinny ponieść wszelkie koszty.

­- Audyt ma kosztować około 600 tys. zł i to ma być praca wykonana przez kilka tygodni przez jakąś firmę-audytora, która zostanie wybrana. Przez kilka tygodni ten audytor ma zarobić 600 tys. zł sprawdzając te wszystkie dokumentacje. Nie wiem, czy jest ktoś w stanie sprawdzić dokładnie przez kilka tygodni całą tę dokumentację i wydać postanowienie, natomiast, jeżeli już pani Gronkiewicz-Waltz chce wydawać 600 tys. zł na taki dokument, to powinny to chyba być pieniądze Platformy Obywatelskiej, a nie pieniądze publiczne – ocenił poseł PiS.

Filip Frąckowiak, radny miasta stołecznego Warszawy, zwrócił uwagę, że zarówno władze stolicy jak i politycy PO nie wykazują chęci wyjaśnienia afery.

Dodał, że cały proces przejmowania kamienic był zaplanowany i przemyślany.

– Nie ma mowy o żadnej „dzikiej” reprywatyzacji, bo „dzika” jest wtedy, kiedy nie wiadomo, o co chodzi, a to był bardzo usystematyzowany, skomplikowany system dochodzenia do tego, które nieruchomości można wykraść – bo tak to trzeba nazwać, one nie zostały w uczciwy sposób zreprywatyzowane i pani prezydent dała polityczny nad tym parasol. Nie ma, co do tego wątpliwości. Natomiast ten system był na tyle skomplikowany, że uczestniczyli w tym urzędnicy ratusza, urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości, prawnicy, a także osoby tworzące dokumenty, które wcześniej nigdy nie istniały – wskazał Filip Frąckowiak.

Przypomnijmy, Ministerstwo Sprawiedliwości chce powołać Komisję Weryfikacyjną, która w sposób jawny będzie badać poszczególne sprawy reprywatyzacyjne. Problem dotyczy całego kraju. Najwięcej informacji o nieprawidłowościach oprócz Warszawy odnosi się do Łodzi, Poznania, Wrocławia czy Trójmiasta.

RIRM

drukuj