fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Astroturfing – szeroka kampania dezinformacyjna?

Astroturfing – od kilku dni właśnie w taki sposób określa się protesty, do których nawołuje totalna opozycja. Wątpliwości budzi nie tylko profesjonalna organizacja rzekomo spontanicznych manifestacji, ale także kampania reklamowa w centrum Warszawy, czy masowy wysyp osób obserwujących w sieci polityków Platformy Obywatelskiej. Wiele przesłanek wskazuje na szeroką akcję dezinformacyjną, której celem jest wmówienie społeczeństwu, że demokracja w Polsce jest zagrożona. 

Demonstracje uliczne to już stała praktyka totalnej opozycji dążącej do odzyskania dawnych wpływów. Przed kilkoma dniami Grzegorz Schetyna zapowiadał „gorący sierpień”. Manifestacje pod sądami okręgowymi były kolejnym etapem strategii przygotowanej przez totalną opozycję.

– Opozycja tego nie zwołuje. To są środowiska oddolne, obywatelskie – mówił Paweł Rabiej z Nowoczesnej w TVP info.

Jednak to właśnie politycy Platformy Obywatelskiej i partii Ryszarda Petru nawoływali do protestów, wykorzystując przy tym sejmową mównicę. Po Sejmie i Senacie przeciwnicy reformy sądownictwa zaczęli manifestować przed domem Jarosława Kaczyńskiego.

– Moim zdaniem, to wpisuje się dzisiaj w strategię zastraszania polityków większości parlamentarnej. Temu służy pikieta pod domem pana prezesa Kaczyńskiego, temu służyła pikieta pod siedzibą prezydenta na Helu – wskazał poseł Jacek Sasin z Prawa i Sprawiedliwości w programie „Woronicza 17”.

To wpisuje się w 16 punktów opracowanych przez Fundację Otwarty Dialog, które mają sparaliżować państwo i „wyłączyć rząd”. Instrukcja opera się na doświadczeniach wyniesionych z ukraińskiego Majdanu. W sieci opublikował ją przewodniczący Fundacji Bartosz Kramek – mówi redaktor naczelna portalu wPolityce.pl Marzena Nykiel.

– Znajdują się tam oczywiście takie wskazówki, jak protesty – coraz głośniejsze i coraz liczniejsze, ale są tam także takie zalecenia, jak atakowanie posłów partii rządzącej, pikietowanie przed ich domami, zakłócanie spokoju wszędzie, gdzie tylko są – wskazała redaktor.

Protestom opozycji towarzyszy szeroka kampania reklamowa, a to rodzi pytanie o ich spontaniczny charakter.

– Są po prostu tysiące osób, które są zaniepokojone zabieraniem i ograniczaniem praw obywatelskich – przekonywał poseł PO Andrzej Halicki.

Wątpliwości do spontaniczności tych manifestacji są jednak bardzo duże -zauważył minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera.

– Ewidentnie widać, że ktoś instruuje tych ludzi, co mają robić, bo do tej pory nie było takiego zwyczaju w Polsce – zaznaczył Andrzej Dera.

Astroturfing – od kilku dni właśnie w taki sposób określa się protesty, do których nawołuje opozycja. Kampania tego typu ma sprawiać wrażenie niezależnej reakcji społecznej. W rzeczywistości to sztuczne napędzanie rozgłosu.

– Te protesty na pewno nie są tanie, bo widzimy, że ktoś musi przywieść scenę, przywieść nagłośnienie. Świeczki, które są w tych wszystkich miastach są takie same. Zresztą sam pomysł łańcucha światła to nie jest pomysł nowy – zwracała uwagę Marzena Nykiel.

Ten sam łańcuch światła pojawił się wcześniej na Węgrzech, kiedy protestowano przeciwko reformom Victora Orbana. Do napędzania sztucznego rozgłosu i wyciągania na ulice ludzi młodych wykorzystywane są media społecznościowe, co pokazuje raport ośrodka „Polityka w sieci”.

– To, że są młodzi ludzie, że oni się pojawili ostatnio, to jest efekt tego, że uruchomiono wszystkie kanały manipulacyjne, również kanały społecznościowe – dodała redaktor.

Wątpliwości budzi m.in. masowy wysyp osób obserwujących na Twitterze polityków Platformy Obywatelskiej. W ciągu jednej nocy poseł Michał Szczerba z PO zwiększył liczbę obserwujących o 8 tys.

Na Facebooku hasło „Precz z kaczorem – dyktatorem!” powielały osoby mieszkające na co dzień w Ameryce Południowej.

Aktualne pozostaje pytanie, kto stoi za finansowaniem szerokiej akcji dezionformacyjnej, której celem jest wmówienie społeczeństwu, że demokracja w Polsce jest zagrożona. Niektóre środowiska wskazują na zaangażowanie silnego lobby z zagranicy, przywołując nazwisko Georga Sorosa.

TV Trwam News/RIRM

drukuj