fot. flickr.com

ASF wciąż poważnym zagrożeniem dla trzody chlewnej

Afrykański Pomór Świń nadal stanowi poważne zagrożenie dla trzody chlewnej w Polsce. Wszelkie działania podejmowane w tym zakresie przez polski rząd mają na celu jego wyeliminowanie. Jednym z nich jest budowa ogrodzenia na wschodniej granicy naszego kraju. Ma ono zablokować przedostawanie się chorych dzików z sąsiadujących krajów.

Od 2014 r. wirus ASF, czyli Afrykański Pomór Świń, dziesiątkuje trzodę chlewną w wielu województwach. W poprzednim miesiącu pojawiło się aż 39 nowych przypadków tej choroby. Najwięcej w województwie mazowieckim, warmińsko-mazurskim oraz na Lubelszczyźnie.

– Muszą być podejmowane restrykcyjne działania przez wszystkie służby, które zajmują się tą kwestią, w szczególności przez służby weterynaryjne. Rolnicy w województwie lubelskim, którzy zajmują się produkcją trzody chlewnej, muszą sprostać wymogom bioasekuracyjnym po to, aby zabezpieczyć swoje stada świń, ale by zabezpieczyć całe województwo – mówi Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski.

Polski rząd od dłuższego czasu stara się walczyć z problemem wirusa. W tej sprawie tydzień temu szef resortu rolnictwa rozmawiał z  ministrami rolnictwa Unii Europejskiej, Białorusi, Rosji i Ukrainy.

– Naszym wspólnym celem powinno być również wskazanie na konieczność zapewnienia odpowiedniego wsparcia przez Komisję Europejską na rzecz państw członkowskich Unii Europejskiej oraz państw trzecich w zwalczaniu ASF – wskazywał Krzysztof Jurgiel.

Takiego wsparcia, nie tylko ze strony UE, ale i polskiego rządu oczekują sami hodowcy bezpośrednio dotknięci tym problemem.

– Musi być pomoc w dostosowywaniu gospodarstw rolnych, w których jest produkcja trzody chlewnej do wymogów zasad bioasekuracji. Musi być pomoc dotycząca wyrównywania strat rolnikom, strat w stosunku do lat ubiegłych – podkreśla Przemysław Czarnek.

Jednym z doraźnych rozwiązań problemu ASF-u ma być budowa ogrodzenia na granicy Polski z Białorusią i Ukrainą. Ma ono ograniczyć możliwość przedostawania się zarażonych dzików na teren naszego kraju.

– Jeśli my je wystrzelamy, to dziki w tę pustkę napłyną ze wschodu, a tam – jak wiemy – państwa typu Ukraina, Białoruś, Rosja nie mają tego problemu monitorowanego i nie zwalczają go tak jak my – mówi Piotr Burek, prezes Lubelskiej Izby Rolniczej.

Pomysł nie spotkał się jednak z aprobatą wszystkich hodowców. Ich zdaniem na takie działania jest już za późno. Wolą oni, aby pieniądze, które mają zostać przeznaczone na ten cel zostały wykorzystane na programy pomocowe. Do połowy marca odnotowano ponad 1600 przypadków afrykańskiego pomoru świń.

TV Trwam News/RIRM

drukuj