ARP nie dokapitalizuje Stoczni Gdańsk?

Agencja Rozwoju Przemysłu twierdzi, że zarząd Stoczni Gdańsk nie przedstawił jej biznesplanu spółki, sprawozdań finansowych za ubiegły rok oraz dotyczących realizacji planów restrukturyzacji.

Przedstawiciel spółki Gdańsk Shipyard Group, która ma pakiet 75 proc. akcji stoczni odpiera te zarzuty.

ARP podkreśla, że jest to warunek dokapitalizowania przez nią stoczni. Agencja stwierdziła, że wielokrotnie proponowała ukraińskiemu inwestorowi dokapitalizowanie Stoczni Gdańsk proporcjonalnie do posiadanych udziałów.

Ukraiński udziałowiec w specjalnym komunikacie informuje, że nowy biznesplan dla stoczni został przedstawiony agencji w grudniu 2012, a ta w tym roku przekazała dokument ministrowi skarbu. Spółka Gdańsk Shipyard Group skarży się, że agencja od miesięcy blokuje realne możliwości uzyskania finansowania przez stocznię.

Nie realizuje porozumienia intencyjnego, a w zamian dezinformuje opinię publiczną, jak i Ministerstwo Skarbu, co do rzeczywistej sytuacji Stoczni. Takie działania jak podkreślają mogą realnie doprowadzić do upadłości zakładu. Związki zawodowe rozmawiały w tej sprawie z dwoma udziałowcami.

Roman Gałęzewski – przewodniczący Komisji Międzyzakładowej „Solidarność” Stoczni Gdańsk jak sam mówi rozumie inwestora ukraińskiego, który włożył dużo pieniędzy w czasie kryzysu bez wsparcia Skarbu Państwa.

Ukraiński inwestor złożył pieniądze i zapłacił za błędy, kiedy Stocznia była własnością pana Szlanty. Właściwie te długi były zapłacone jakby z tych wszystkich ulg, które on uzyskał. Tak naprawdę to Skarb Państwa sam sobie te ulgi dał. Nie krytykuję tego. Jest to obrona naszych interesów, interesów państwa. Natomiast dalsze działania Skarbu Państwa były niezrozumiałe. W kontekście konkurencyjności, stocznia ma obowiązek zatrudnienia pracowników na umowę o pracę. To dobrze, ale nie dostaje żadnej pomocy. Natomiast z drugiej strony pomaga się firmie, która zatrudnia na umowy śmieciowe i nie spłaca swoich zobowiązań – powiedział Roman Galęzowski.

Związkowiec zauważa również, że propozycje składane przez ARP po jakimś czasie są wycofywane.

– Wszelkie deklaracje są tylko deklaracjami. Było spotkanie w urzędzie wojewódzkim gdzie też padały tylko półprawdy. To jest właśnie bardzo dziwne zachowanie. Uważam, że przy tego typu transakcjach deklaracje powinny być transparentne. Tutaj nikt nie mówi o dotacji, tylko o normalnym biznesowym działaniu, gdzie przedsiębiorcy muszą mieć wsparcie. To się dzieje w całej Unii Europejskiej. U nas jedni mają wsparcie inni nie. Stąd chyba to rozgoryczenie z naszej strony – dodał Roman Gałęzowski.

Tymczasem z powodu trudnej sytuacji finansowej zakładu pracownicy Stoczni Gdańsk dostaną wypłatę za czerwiec w dwóch ratach. Na konta zatrudnionych wpłynęła tylko część wynagrodzeń. Pozostała ma wpłynąć do końca miesiąca.

W przyszłym tygodniu akcjonariusze spółki mają się spotkać ze związkami zawodowymi działającymi w stoczni. Stoczniowcy otrzymują wynagrodzenie w ratach już od maja.

RIRM

drukuj