fot. PAP/Radek Pietruszka

Apel prezydentów Polski i Bułgarii o przestrzeganie prawa międzynarodowego i deeskalację konfliktu między Rosją i Ukrainą

W Sofii wybrzmiał wspólny apel prezydentów Andrzeja Dudy i Rumena Radewa o przestrzeganie prawa międzynarodowego i deeskalację konfliktu między Rosją i Ukrainą. To główne przesłanie ze spotkania prezydentów Polski i Bułgarii, które odbyło się we wtorek.

To wizyta, która miała uczcić 100-lecie niepodległości Polski, ale też 100-lecie nawiązania stosunków dyplomatycznych między Polską i Bułgarią. Dlatego prezydenci obu państw – zanim rozpoczęli rozmowy polityczne – oddali hołd  poległym. Andrzej Duda złożył wieniec przed Pomnikiem Nieznanego Żołnierza w Sofii.

– Bułgaria była wśród pierwszych państw, które nawiązały relację z wolną i niezależną Polską, jeszcze zanim została ona uznana w planie międzynarodowym – podkreślał Rumen Radew, prezydent Bułgarii.

Dziś relacje obu państw na próbę wystawia sytuacja na Morzu Azowskim. To temat nr jeden, który zdominował rozmowy prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Rumenem Radewem. Z Sofii popłynął wspólny apel.

– Wzywamy do powściągliwości, do rozumu, do możliwie jak najszybszej deeskalacji poprzez dialog, bez użycia siły, przy zagwarantowaniu swobody żeglugi – akcentował Rumen Radew.

– Nie ma wątpliwości co do tego, że Rosja jest agresorem. Nie ma wątpliwości, że po raz kolejny doszło do złamania prawa międzynarodowego – mówił Andrzej Duda.

Polska jest gotowa na wszystkie działania, które doprowadzą do zakończenia konfliktu na Ukrainie. Prezydent Andrzej Duda nie wykluczył zaostrzenia sankcji wobec Rosji.

– Marynarze ukraińscy, którzy zostali wzięci do niewoli przez wojska rosyjskie muszą zostać uwolnieni, podobnie jak muszą zostać zwrócone Ukrainie okręty, które Rosja zatrzymała – wskazywał prezydent Polski.

Polski prezydent wezwał Rosję do przestrzegania Porozumień Mińskich. Tyle tylko, że w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainie Unia Europejska wciąż nie mówi jednym głosem, co potwierdza forsowany przez Niemcy gazociąg Nord Stream II.

W obliczu unijnego kryzysu z ust prezydenta Bułgarii padły słowa o potrzebie reformy Wspólnoty.

– Trzeba zreformować UE w ten sposób, żeby uzyskać szybki i efektywny proces podejmowania decyzji. Obecnie następuje to bardzo wolno, a to odsuwa zaufanie obywateli Europy od instytucji europejskich – podkreślał Rumen Radew.

Z tymi słowami zgodził się prezydent Andrzej Duda. I dodał, że w Unii Europejskiej wciąż brakuje refleksji nad tym, dlaczego Brytyjczycy opowiedzieli się za Brexitem. A wciąż przecież dochodzą nowe wyzwania.

– Może być tak, że staną się rzeczy gorsze niż Brexit. I na pewno taką gorszą rzeczą niż Brexit będzie forsowanie Unii Europejskiej tzw. UE dwóch prędkości – akcentował prezydent RP.

Bo to – jak mówił polski prezydent – w praktyce będzie oznaczało koniec Unii Europejskiej. Po spotkaniu z prezydentem Bułgarii Andrzej Duda rozmawiał też z premierem tego kraju Bojko Borisowem. Już w godzinach popołudniowych – ponownie w obecności Rumena Radewa – wziął udział w zamknięciu wystawy pod hasłem „Ojcowie Niepodległości” w Instytucie Polskim w Sofii. To kolejna próba uczczenia 100-lecia dwustronnych relacji obu państw.

Wystawa „Ojcowie Niepodległości” była ostatnim punktem wizyty polskiego prezydenta w Bułgarii; punktem symbolicznym. Bo dziś oba państwa – Polska i Bułgaria – ale też cały region muszą mówić jednym głosem w takich sprawach jak bezpieczeństwo i przyszłość Unii Europejskiej.

Szymon Kozupa/TV Trwam News/RIRM

drukuj