fot. PAP/Paweł Supernak

Andrzej Seremet przedstawił informację ws. akt afery podsłuchowej

Prokurator Generalny Andrzej Seremet przedstawił w Sejmie informację o ujawnieniu akt śledztwa ws. tzw. afery podsłuchowej. Oświadczył, że prokurator postąpił zgodnie z prawem, udostępniając akta ze śledztwa ws. afery podsłuchowej i obarczanie go odpowiedzialnością za upublicznienie akt jest bezzasadne.

To, że akta w sprawie afery taśmowej zostały upublicznione, obciąża tych, którzy to uczynili – mówił Seremet.

Szef Klubu PiS Mariusz Błaszczak mówi, że wystąpienie Prokuratora Generalnego nie wniosło nic do sprawy.

– Dlatego, że prokurator generalny skoncentrował swoją uwagę na fakcie ujawnienia taśm prawdy, tymczasem najbardziej istotne jest to, co jest na tych taśmach zawarte. Usłyszeliśmy tylko, że w dwóch sprawach toczone jest odrębne śledztwo. Natomiast nie słyszymy: np. o tym, czy w sprawie gazoportu toczone jest odrębne śledztwo? Czy w sprawie Amber Gold jest toczone odrębne śledztwo? Czy w sprawie, o której rozmawiają Bieńkowska z Wojtunikiem, a więc o nadużyciach polegających na „wypompowywaniu” ze spółek Skarbu Państwa ciężkich milionów złotych, toczone jest odrębne śledztwo?  Z urzędu czy jest toczone takie śledztwo? Na ten temat prokurator generalny nie powiedział ani słowa – zauważa Mariusz Błaszczak.

Prokurator generalny Andrzej Seremet jest dziś kozłem ofiarnym; państwo istnieje tylko teoretycznie i za to odpowiada rząd – mówiła w środę w Sejmie posłanka klubu Zjednoczona Prawica Beata Kempa.

– Czy dziś pierwszym celem ma być wymiana prokuratora generalnego i zastąpienie go kolegą – być może – jakiegoś prominentnego polityka? Zastanówcie się, co robicie. Postępowanie trwa rok, ale gdyby Donald Tusk się nie zaparł i nie kłamał, że do września będzie wszystko wyjaśnione, gdyby wicepremier Piechociński dotrzymał słowa i we wrześniu podał się do dymisji – tak jak obiecywał – to dziś mielibyśmy zupełnie inną sytuację. Gdyby wreszcie PO niczego się nie bała i zgodziła się na komisję śledczą już w ubiegłym roku, dziś mielibyśmy zupełnie inną sytuację. Tak mamy znowu kombinowanie – tyle, że macie zdecydowanie bardziej kiepskiego PR-owca. Jeśli uważacie, że przykryjecie to, o czym mówiliście, to jesteście w błędzie. Dziś nie ma tego rządu ze wstydu i ze strachu – skomentowała Beata Kempa.

Poseł nawoływała też ekipę premier Ewy Kopacz, by podała się do dymisji.

Jutro wieczorem Sejm zdecyduje, czy wprowadzić do porządku obrad, na wniosek klubu PiS, punkt dotyczący powołania komisji śledczej w sprawie tzw. afery podsłuchowej.

Tymczasem rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie poinformował, że prokuratura ma dowody wskazujące, kto wykonał kopie akt śledztwa podsłuchowego. Według jednej z rozgłośni radiowych, kopie zostały wykonane przez aplikantów obrońcy Marka Falenty, podejrzanego w śledztwie ws. podsłuchów.

                                                                                                                          RIRM

drukuj