fot. flickr.com

Amerykanie pomogą w wyjaśnieniu afery taśmowej?

Amerykanie mogą przyczynić się do wyjaśnienia sprawy tzw. afery taśmowej. Polscy prokuratorzy liczą na pomoc USA, które może dostarczyć dowodów na to, kto stał za podsłuchami polityków, biznesmenów i urzędników w warszawskich restauracjach. O sprawie napisał dziennik „Rzeczpospolita”.

Pomoc ma wyjaśnić, kto umieścił pliki dźwiękowe z nagraniami rozmów VIP-ów na amerykańskim serwerze Dropbox. Jak przekonuje „Rzeczpospolita”, pracownicy Departamentu Sprawiedliwości USA mają udzielić w tej sprawie niezbędnego wsparcia stronie polskiej.

Według ekspertów, „Dropbox jest otwarty na współpracę z amerykańskimi służbami, gdy te żądają informacji” – czytamy w artykule.

W ocenie posła Marka Opioły prokuratura w dalszym ciągu nie odpowiedziała na najważniejsze pytania dotyczące afery taśmowej. „W tej sprawie niezbędna jest komisja śledcza” – wskazuje parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości.

Mija rok, mamy czterech podejrzanych, cztery zarzuty, a prokuratura wciąż nie odpowiedziała na najważniejsze pytanie, czyli to – gdzie jest 79 pozostałych nagrań, kto je posiada, kiedy mogą zostać wykorzystane i kto de facto gra tymi nagraniami. (…) Widać, że organy państwa, prokuratura, służby specjalne są w zastoju. Koniecznością jest komisja śledcza. W tej kadencji nie udało się jej powołać. Sprzeciwiła się temu Platforma Obywatelska, bo ta afera najbardziej obciąża właśnie jej polityków – tłumaczy poseł Marek Opioła.

Parlamentarzysta odniósł się również do doniesień dziennika „Rzeczpospolita”. Wskazuje, że w pierwszej kolejności Amerykanie będą chcieli zadbać o swój własny interes.

Ze strony polskiej prokuratury jest duże oczekiwanie, że amerykańska pomoc prawna dużo wyjaśni. Ja nie oczekiwałbym dużego, znaczącego przełomu. Oczekujemy, że Amerykanie mogą wnieść wiele nowego do tego śledztwa. Jeżeli będzie jednak coś, co będzie godziło w ich obywateli czy też w ich porządek prawny, to znając pragmatykę rządów Stanów Zjednoczonych, oni nie podzielą się taką informacją. Może być tak, że strona amerykańska nie odpowie w taki sposób, jak my tego oczekujemy – dodaje poseł Marek Opioła.

Adresy, pod jakimi na serwerze znajdowały się pliki z nagranymi rozmowami, były aktywne co najmniej do czerwca 2014 r. W styczniu Polska zwróciła się o pomoc prawną do Stanów Zjednoczonych, żądając m.in. danych i personaliów użytkownika konta, na którym znalazły się pliki z nagraniami.

RIRM/Rzeczpospolita

drukuj