fot.arch

Amerykanie chcą wzmocnić wschodnią flankę NATO

Barack Obama potwierdził, że USA chcą wydać w przyszłym roku 3 mld 400 mln dol. na wzmocnienie swojej wojskowej obecności w Europie Wschodniej. Ma to zniechęcić Rosję do dalszej agresji w rejonie.

Pieniądze mają zostać przeznaczone na zwiększenie ilości ciężkiego uzbrojenia, pojazdów opancerzonych i innego sprzętu w należących do NATO krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

Prezydent USA poinformował, że to kolejny etap realizacji ogłoszonej przez niego w Warszawie w 2014 roku inicjatywy „European Reassurance Initiative”. Została ona wtedy ustanowiona jako odpowiedź na rosyjską agresję na Ukrainę.

Poseł Michał Jach, przewodniczący sejmowej Komisji Obrony Narodowej, przekonuje, że wzmocnienie wojskowej obecności USA w naszym regionie to bardzo dobra wiadomość dla Polski.

Jest to jedyna droga do ostudzenia agresji ze strony Rosji. Tak jak kiedyś w przypadku Związku Sowieckiego, tak obecnie Rosja ma tę samą mentalność: ona – jako państwo, społeczność – czuje szacunek tylko do siły. (…) Przed wyborami prezydenckimi w Stanach Zjednoczonych Barack Obama przyznał fiasko swojej polityki wobec Rosji, fiasko tzw. resetu. Z Rosją trzeba rozmawiać jak z każdym, ale nie można im pokazywać swojej słabości – mówi poseł Michał Jach.

Celem inicjatywy „European Reassurance Initiative” było zademonstrowanie zaangażowania USA na rzecz bezpieczeństwa sojuszników z NATO i partnerów w Europie.

Przedstawiciele amerykańskich władz są przekonani, że decyzja o przeznaczeniu 3,4 mld dol. na wzmocnienie wschodniej flanki NATO nie naruszy postanowień traktatu NATO-Rosja z 1997 roku.

RIRM

drukuj