fot. TVP

Ambasador Rosji: podczas sekcji zwłok mogło dojść do pomyłek

Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew przyznaje, że podczas sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej mogło dojść do pomyłek w identyfikacji ciał.

Przedstawiciel Federacji Rosyjskiej w Polsce powtórzył także, że jego kraj nie zwróci wraku Tu-154, dopóki nie zakończy się prowadzone w Moskwie śledztwo. Dyplomata był gościem programu Jana Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” w TVP.

Andriejew przyznał, że po katastrofie śledczy mieli mało czasu na zrobienie sekcji zwłok i robili to pobieżnie. W jego ocenie to zrozumiałe, że mogło więc dojść do pomyłek podczas identyfikacji ciał.

Europoseł Beata Gosiewska, wdowa po śp. wicepremierze Przemysławie Gosiewskim, zwraca uwagę, że do takiej sytuacji doprowadził poprzedni rząd PO – PSL.

– My jako rodziny byliśmy oszukiwani nie tylko przez stronę rosyjską. Dla mnie jest najbardziej przykre, że byliśmy oszukiwani przez polski rząd. To mnie bardzo bulwersuje, że politykę PO – wtedy, kiedy rządzili i mieli obowiązek na czas wykonać pewne procedury. Łamali prawo i tego nie zrobili. A teraz podnoszą jakieś larum w obronie uczuć rodzin, których przez te wszystkie lata nie szanowali – podkreśla Beata Gosiewska.

O innych nieprawidłowościach przy badaniu przyczyn katastrofy informowali śledczy z powołanej na początku roku przez Ministerstwo Obrony Narodowej podkomisji.

Eksperci stwierdzili, że doszło do awarii części systemów Tu-154M jeszcze przed uderzeniem w ziemię. Ponadto dokonano manipulacji przy „czarnych skrzynkach”.

Informowali również o manipulacjach ówczesnego szefa MSWiA Jerzego Millera, który naciskał na członków pierwszej komisji badającej katastrofę, by polski raport ws. katastrofy smoleńskiej był taki sam jak rosyjski.

RIRM

drukuj