fot. instagram.com

Alfie Evans nadal walczy o życie; „Alfiemu zezwolono na tlen i wodę”

Odłączony od aparatury wspomagającej oddychanie Alfie Evans od kilkunastu godzin skutecznie walczy o życie. Szpital w Liverpoolu nie wyraża zgody na pomoc dziecku, powołując się przy tym na wyrok brytyjskiego sądu. Wcześniej chęć przyjęcia chłopca zgłaszały prestiżowe szpitale we Włoszech. Rodzina prosi o modlitwę.

Stan na: 8:14 czasu polskiego

„Alfiemu zezwolono na tlen i wodę!! Jaki on niesamowity. Bez względu na to co się stanie, on już udowodnił tym lekarzom, że nie mają racji. Jak on pięknie wygląda”.

Tata Alfiego powiedział wcześniej dziennikarzom, że jeśli Alfie ma przeżyć dzisiejszy dzień, będzie potrzebował w najbliższym czasie przywrócenia opieki medycznej.

Rodzina prosi o modlitwę.

To sprawa bliźniaczo podobna do śmierci Charliego Garda. 2-letni Alfie Evans choruje od 7. miesiąca życia. Wbrew woli rodziców lekarze szpitala w Liverpoolu odłączyli go od aparatury wspomagającej oddychanie. Wcześniej nie udało się zdiagnozować, z jaką chorobą zmaga się młody pacjent. Sądy przyznały rację lekarzom. Twierdziły, że nie ma ratunku dla dziecka. O możliwość kontynuowania terapii – już nie w Liverpoolu, a w Rzymie – zabiegał Ojciec Święty Franciszek. Gotowość przyjęcia chłopca wyraziły trzy prestiżowe szpitale.

– Jednym Panem życia od poczęcia do naturalnej śmierci jest Bóg. Naszym obowiązkiem jest robić wszystko, by zadbać o życie – mówił papież Franciszek.  

Brytyjski sąd, wbrew woli rodziców, zdecydował nie tylko o odłączeniu dziecka od aparatury, ale też o podaniu mu środków powodujących chemiczne uduszenie. Według wyroku, szpital miałby zwiększać dawkę środka aż do zamierzonego skutku – śmierci chłopca. Egzekucję opóźniła decyzja o nadaniu dziecku włoskiego obywatelstwa. Ponadto, wbrew medycznym diagnozom, Alfie Evans od kilku godzin skutecznie walczy o życie. Chłopiec oddycha samodzielnie. Pracownicy szpitala i policja nie pozwoliła użyć dostępnego w Sali szpitalnej tlenu. Ojciec Alfiego ma zakaz dotykania syna pod groźbą zarzutu o napaść. Rodzina prosi o modlitwę.

TV Trwam News/RIRM

drukuj