Akcja ratownicza w kopalni: kombajn pracuje już wzdłuż wyrobiska

Kombajn, który wykorzystują ratownicy prowadzący poszukiwania dwóch górników zaginionych po wstrząsie w kopalni Wujek, posuwa się już równolegle do zaciśniętego chodnika. Wiertnica, która z powierzchni ma wykonać kilometrowej długości otwór, sięgnęła 74. metra.

Poinformował o tym w piątek po południu rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy kopalnia, Wojciech Jaros.

W środę pod ziemią rozpoczął pracę kombajn chodnikowy mający wykonać nowy chodnik, którym specjaliści zamierzają dotrzeć do zaginionych. Po zwiezieniu urządzenia pod ziemię i zmontowaniu go w pobliżu rejonu akcji ratownicy dojechali do miejsca, w którym musieli już skręcić w prawo i zacząć wiercenie nowego chodnika. Chodnik ten przebiegnie w 50-metrowym pasie węgla – równolegle do dwóch istniejących wyrobisk.

W czwartek nad ranem od strony powierzchni ruszyła też wiertnica. Niezależnie od działań pod ziemią zdecydowano bowiem o wykonaniu pionowego odwiertu do rejonu, gdzie mogą znajdować się poszukiwani. Takim otworem powinno dać się opuścić kamerę dla oceny sytuacji, ew. podawać wodę i żywność.

W piątek rzecznik Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi Miłosz Wika poinformował PAP, że ratownicy z kopalni Wujek poprosili tę spółkę o pomoc w poszukiwaniach zaginionych górników. W akcji może przydać się kamera Łódzkich Wodociągów – jedyne w Polsce urządzenie do telewizyjnej inspekcji studni głębinowych, które może pracować do głębokości tysiąca metrów.

Wprowadzana do otworu kamera może obserwować otoczenie – jest zdalnie sterowana przez operatora z powierzchni. Urządzenia do odczytu obrazu i sterowania kamery są zamontowane w samochodzie.

Trwająca siódmą dobę akcja to następstwo wstrząsu, do którego doszło w sobotę krótko po północy w tzw. ruchu Śląsk – rudzkiej części kopalni Wujek. Wstrząs był skutkiem odprężenia górotworu na głębokości ok. 1050 m. Z zagrożonego rejonu wycofano górników. Podczas sprawdzania liczby pracowników okazało się, że dwóch górników przebywających w zagrożonym rejonie nie zgłosiło się.

Wstrząs spowodował ogromne zniszczenia w wyrobisku, m.in. jego znaczne zaciśnięcie i wypiętrzenie spągu, czyli podłoża. Ratownicy zmierzający po górników w poprzednich dniach posuwali się bardzo wolno przebijając się przez rumowisko skalne i zniszczone części maszyn. Dlatego zdecydowali o drążeniu nowego chodnika, który pozwoli szybciej dotrzeć do zaginionych i wykonaniu pionowego odwiertu, który ma szansę szybciej dotrzeć w niedostępny rejon.

Wstrząs i akcja ratownicza wyłączyły jedną ścianę z wydobycia. Ruch Śląsk wydobywa obecnie węgiel na dwóch ścianach – na poziomie 865 m i 1050 m.

PAP / RIRM

drukuj