fot. twitter.com

ABW zatrzymała pięć osób z grupy oszukującej na podatkach i handlującej lewym paliwem

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała pięć osób z grupy oczekującej na podatkach i obracającej nielegalnym paliwem – dowiedziała się PAP. Skarb państwa miał stracić około 27 mln zł podatku VAT i akcyzy. Wcześniej zatrzymano w tym śledztwie 14 osób.

Trzy zatrzymane przez ABW osoby miały być odpowiedzialne za proces technologiczny odbarwiania oleju opałowego, który był później sprzedawany jako olej napędowy. Czwarta z nich to osoba faktycznie kierująca spółką „słupem”, a piąta – oficjalnie ujęta w dokumentach jako prezes „słupa”.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział w poniedziałek PAP, że do zatrzymań doszło 12 czerwca.

„Dzięki stworzeniu sieci spółek zatrzymani przez ABW wpuszczali na rynek sfałszowane faktury, które pozorowały transakcje handlowe” – zaznaczył.

Podmioty, które kupowały paliwo niewiadomego pochodzenia – zwykle odbarwionego oleju opałowego – dzięki fikcyjnym fakturom pozorowały legalność nabycia towaru w dokumentacji handlowej. Pozwalało im to unikać odprowadzania podatku VAT i akcyzy od faktycznie wprowadzonego do obrotu paliwa oraz zaniżenia podatku dochodowego – CIT.

Według śledczych w wyniku działań grupy w latach 2014-15 doszło do uszczuplenia w podatku VAT i akcyzy w wysokości ok. 27 mln zł.

Stanisław Żaryn powiedział, że wobec dwu z pięciu zatrzymanych sąd na wniosek prokuratora zdecydował o areszcie. Pozostali trzej będą odpowiadali z wolnej stopy, ale musieli wpłacić poręczenia majątkowe, nie mogą opuszczać kraju i będą musieli zgłaszać się na policji w ramach dozoru.

Zatrzymanym w śledztwie prowadzonym przez wydział zamiejscowy w Łodzi katowickiej delegatury ABW nadzorujący je prokuratorzy z Prokuratury Regionalnej w Łodzi przedstawili zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw podatkowych, wystawiania nierzetelnych faktur VAT i prania brudnych pieniędzy.

Za takie przestępstwa organizatorom procederu grozi kara do 25 lat pozbawienia wolności oraz wysokie grzywny.

PAP/RIRM

drukuj