Dzieło słowackiego artysty Martina Hudáčka
żródło: pch24.pl

Aborcja – dramat matki i świata

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia co roku wykonywanych jest ponad 50 milionów aborcji chirurgicznych na świecie. Od momentu zalegalizowania tego procederu na terenach większości państw – w świetle prawa – zginęło łącznie ponad miliard dzieci. Nie uwzględniono tu aborcji farmakologicznych – tego nie da się policzyć. Poprzez zastosowanie środków wczesnoporonnych jedna kobieta może doprowadzić do przerwania ciąży kilkadziesiąt razy. Aborcja  niesie ze sobą negatywne skutki nie tylko dla matki, ale i dla całego globu. 

Legalna aborcja – sprawa ostatnich lat

Po raz pierwszy aborcja została oficjalnie zalegalizowana w Rosji Sowieckiej w 1920 r. dekretem Lenina. W Polsce przerywanie ciąży na życzenie ułatwiono od 1956 r. Problem aborcji towarzyszy ludzkości od dawna, natomiast przepisy pozwalające na jej legalne wykonywanie to sprawa ostatnich lat.

– Ta procedura zawsze była uważana za niewłaściwą i niegodną medycznego stanu. Na ogół wykonywanie jej było karane, a już tym bardziej aborcji nie brano pod uwagę jako części obowiązków lekarskich. W Przysiędze Hipokratesa wyraźnie napisano, że lekarz nie powinien podawać niewieście środka, który wywołuje poronienie. W ostatnich czasach mamy niestety do czynienia ze zmianą w tym zakresie (…). W Polsce liczba legalnie wykonywanych aborcji rośnie każdego roku, przekracza tysiąc – mówi prof. ginekologii i położnictwa Bogdan Chazan, w przeszłości aborter, a obecnie aktywny obrońca życia od poczęcia.

Matka i dziecko jako jedność – aborcja rozbiciem całości

Lekarz medycyny podkreśla, że podczas procesu ciąży matka i dziecko to jedność, a aborcja jest zabójstwem mniejszej z nich istoty ludzkiej.

– Stan ciąży wpływa na zdrowie i samopoczucie matki, a stan zdrowia matki wpływa na prawidłowość rozwoju dziecka. Matka i dziecko to jedność. To dwoje odrębnych ludzi, ale występuje tu bardzo precyzyjnie ustalony mechanizm wzajemnych zależności. Aborcja jest brutalną ingerencją w te delikatne mechanizmy polegająca na zabiciu jednej z tych osób, tej mniejszej. Oczywiste jest, że taka ingerencja nie może pozostać bez wpływu na zdrowie matki, która nosi to dziecko w sobie. Zdrowie nie tylko fizyczne, ale i psychiczne – zaznacza profesor.

Syndrom postaborcyjny – fizyczne i psychiczne skutki przerwania ciąży

Destrukcyjne skutki aborcji dla zdrowia psychicznego i fizycznego kobiet nie ujawniają się natychmiast po jej dokonaniu, ale w dłuższej perspektywie czasowej, nawet po upływie kilku lat. Ilość pojawiających się symptomów oraz intensywność ich natężenia jest zależna od wielu czynników, m.in. wieku matki, fazy rozwoju dziecka, przebiegu ciąży, liczby poddania się już wcześniej aborcji, a także od charakteru i temperamentu kobiety. Każdy organizm matki może reagować inaczej na przerwanie ciąży. Zawsze jednak jest to brutalna ingerencja w życie drugiego człowieka.

– Każda aborcja ma na celu zabicie dziecka. Nie można mówić o „aborcji bezpiecznej” – taki idiom funkcjonuje w literaturze zachodniej – a więc aborcji, która nie przynosi szkód dla matki. Nie ma takiej aborcji! Aborcja zawsze w jakiś sposób jest szkodliwa dla matki – oznajmia prof. Bogdan Chazan.

Redaktor Grzegorz Górny, autor m.in. filmu dokumentalnego „Cywilizacja aborcji” oraz książki „Zbrodnia i medycyna”, a na co dzień publicysta tygodnika „wSieci” i portalu „wPolityce”, wskazuje na kilka sfer syndromu postaborcyjnego.

– Po pierwsze kwestia fizyczna: krwawienia, infekcje, przewlekłe bóle brzucha, migreny, uszkodzenia macicy, w dłuższej perspektywie nowotwór szyjki macicy i jajnika. Wiadomo, że zwiększa się także procent ryzyka zachorowań na raka piersi. W okresie ciąży jest bardzo duża koncentracja estrogenów we krwi – nigdy nie występuje w takim natężeniu jak podczas ciąży – które powodują, że komórki w piersiach zaczynają rosnąć i się dzielić. Przy normalnym przebiegu ciąży te gruczoły zaczynają się różnicować, czyli powstają kanaliki mleczne. W momencie, kiedy następuje aborcja, do tego nie dochodzi i jest duże prawdopodobieństwo, że wtedy te komórki zaczną się przeradzać w komórki rakowe – mówi dziennikarz.

Poza tym są jeszcze inne skutki, jak zaburzenia snu czy koszmary nocne. To już się wiąże – jak zaznacza red. Grzegorz Górny – ze skutkami psychicznymi.

– Często mamy tutaj do czynienia z depresją, stanami lękowymi, poczuciem wewnętrznej pustki, traceniem poczucia własnej wartości, braku zaufania do siebie, poczuciem zniechęcenia, beznadziei, tendencjami autoagresywnymi. Wszystkie badania pokazują, że kobiety, które dokonywały aborcji mają częściej skłonności samobójcze, częściej uzależniają się od alkoholu, innych używek. To z kolei sprawia też, że mają słabszy układ odpornościowy – tłumaczy publicysta.

Syndrom postaborcyjny – destrukcja bez względu na wyznawaną wiarę

Red. Grzegorz Górny zwraca uwagę na bardzo istotny fakt syndrom postaborcyjny dotyka kobiet niezależnie od tego, jaką wyznają wiarę.

– Czasami ze środowisk feministycznych można usłyszeć, że problemem jest nie tyle aborcja, ile poczucie winy, które jest zarzucane przez religię – „gdyby religia nie narzucała tego poczucia winy, to kobiety nie cierpiałyby na syndrom postaborcyjny”. Przeczą temu badania, chociażby w Japonii, gdzie chrześcijaństwa prawie nie ma. Tam dominuje szyntoizm. Japonki, które dokonały aborcji, chociaż są szyntoistkami, to też odczuwają skutki syndromu postaborcyjnego. Wiązanie tego zespołu z wyznawaną wiarą jest nietrafne. Praktyka pokazuje, że kobiety niezależnie od tego, jaką wyznają wiarę, to po aborcji cierpią na trwały uraz – wyjaśnia dziennikarz.

Zbiorowa odpowiedzialność za aborcję

Wykonanie aborcji nie jest odpowiedzialnością jednostkową. Doprowadzenie do podjęcia decyzji o przerwaniu ciąży obciąża wszystkie osoby, które nie odwiodły kobiety od wykonania tego procederu –  akcentuje ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz, wykładowca WSKSiM w Toruniu oraz UAM w Poznaniu. Kręgi odpowiedzialności za doprowadzenie do aborcji uwypuklił w swojej encyklice „Evangelium vitae” Jan Paweł II.

– Ojciec Święty ukazał, że odpowiedzialność dotyczy nie tylko matki dziecka – kobiety, która najczęściej jest kojarzona ze sprawczynią aborcji – ale także ojca tego dziecka, rodziny, kręgu przyjaciół, którzy wspierają w podjęciu takiej decyzji, personelu medycznego, a także tych, którzy tworzą klimat społeczny, a więc mediów i polityków przyczyniających się do wytworzenia tej przestrzeni –  podkreśla teolog.

Konsekwencje duchowe

Aborcja jest grzechem śmiertelnym. To morderstwo człowieka, a więc przekroczenie V przykazania Dekalogu: „Nie zabijaj!”. Ks. prof. Paweł Bortkiewicz zaznacza, iż aborcja to obiektywne zło, które zawsze ma niszczycielską moc.

– To jest grzech, który powoduje zerwanie więzi z Bogiem, naruszenie relacji społecznych. Ta relacja społeczna jest wyjątkowo drastyczna, bo oznacza ona zabicie człowieka niewinnego. Jest to także ugodzenie w samego siebie. Kobieta może doświadczać poczucia winy, które niejednokrotnie jest bardzo druzgocące. Osobom, które tego doświadczają, wydaje się, że to uczucie jest już nieusuwalne. To jest ogromny dramat – mówi etyk.

W przypadku aborcji mamy do czynienia z całymi strukturami grzechu – dodaje red. Grzegorz Górny.

– Jest to jeden z grzechów najbardziej wypartych, najbardziej zaprzeczanych, najbardziej usprawiedliwianych, najbardziej banalizowanych i nieuznawanych za grzech. W związku z tym mamy do czynienia z grzechem niewyznanym w przypadku ponad miliarda ludzi. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę nie tylko kobiety, które się temu poddały, ale lekarzy, którzy tego dokonują, personel medyczny, który w tym uczestniczy, wszystkie osoby, które nakłaniały matki do aborcji czy ludzi, którzy w świecie kultury, mediów legitymizują ten proceder i do niego zachęcają. Mamy tutaj do czynienia ze zjawiskiem globalnym. To ma też swoje konsekwencje duchowe. Jeżeli całe społeczeństwa żyją w stanie niewyznanego grzechu śmiertelnego – to musi rodzić konkretne skutki w sferze duchowej – wskazuje publicysta.

Powrót do stanu sprzed przerwania ciąży

Podstawową płaszczyzną, dzięki której można powrócić do stanu fizycznego,  psychicznego i duchowego sprzed  wykonania aborcji – jest pokuta i spowiedź. Życie w cieniu śmierci zamyka człowieka na łaskę Bożą i tylko rzeczywistość tego sakramentu pozwala na odnalezienie wewnętrznego pokoju.

– Musimy pamiętać, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Dla Boga nie ma takiego grzechu, którego nie okryłby miłosierdziem, jeżeli człowiek tylko za ten grzech żałuje, prosi o przebaczenie i podejmuje wysiłek nawrócenia – zwraca uwagę ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

Niejednokrotnie wymagana jest pomoc wyspecjalizowanych psychologów, którzy zajmują się syndromem poaborcyjnym. Dziennikarz tygodnika „wSieci” oraz portalu „wPolityce” tłumaczy, że istnieją dwa rodzaje terapii: jedna czysto psychologiczna, a druga z bardzo silnymi wątkami duchowymi.

– Punktem wyjścia w obu przypadkach jest stanięcie w prawdzie – uznanie, że podczas aborcji nie doszło do jakiegoś usunięcia tkanki ciążowej, ale do zabicia dziecka. Wtedy dopiero, jak mówią psychoterapeuci, którzy się tym zajmują, możliwe staje się przeżycie macierzyństwa i żałoby po utraconym dziecku, czego wcześniej nie było. Następnie możliwy jest czteroetapowy proces pojednania:1. Pojednanie z Bogiem, 2. Pojednanie z zabitym dzieckiem, często połączone z nadaniem mu imienia, 3. Pojednanie z otoczeniem, zwłaszcza z tymi, którzy przyczynili się do aborcji (personel medyczny czy najbliżsi), 4. Pojednanie z samym sobą. Psychoterapeuci, którzy prowadzili tego typu terapie podkreślają, że najwięcej pacjentek zostaje uzdrowionych z syndromu postaborcyjnego zwłaszcza podczas modlitwy, Eucharystii, kiedy zawierzają się Bogu, zawierzają Mu swoje dziecko, kiedy nadadzą dziecku imię, poproszą je o przebaczenie. Dopiero wtedy zostaje odbudowana zniszczona relacja kobiety do Pana Boga oraz swojego dziecka – zaznacza red. Grzegorz Górny.

Jan Paweł II w encyklice „Evangelium vitae” zwracając się do kobiet, które dokonały aborcji, mówił, żeby otworzyły się na modlitwę, pokutę, miłosierdzie Boże. Wtedy dopiero będą mogły prosić o przebaczenie swoje dziecko, które żyje i jest teraz w Niebie u Boga.

– Myślę, że zachęta Ojca Świętego jest wyrazem pewnej mądrości Kościoła w takiej sytuacji i realną pomocą, jaką Kościół ma do zaoferowania kobietom cierpiącym na syndrom postaborcyjny – uważa publicysta.

Profesor Bogdan Chazan ostatnią aborcję przeprowadził ponad 30 lat temu. Niejednokrotnie jednak musiał ponosić konsekwencje zmiany metody swojej praktyki zawodowej. W 2014 r. został np. zwolniony z funkcji dyrektora Szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie po tym, jak odmówił dokonania przerwania ciąży powołując się na klauzulę sumienia.

– Wstydzę się tego, że w przeszłości wykonywałem aborcje. Myślę, że mój przypadek może stanowić nadzieję i zachętę dla innych lekarzy, którzy wykonują te morderstwa prenatalne, a przemiana poglądów i w związku z tym zmiana podejścia oraz praktyk – nie jest niczym niemożliwym. Oczywiście może to być trudne w dzisiejszych czasach, bo może się łączyć z utratą stanowiska, zdziwieniem koleżanek czy kolegów, także pacjentów, wypadnięciem z kręgów towarzyskich, ale wiele się zyskuje: spokój sumienia, możliwość skorzystania z Bożego Miłosierdzia, które jest dostępne. Pan Jezus powiedział przecież, że „przyszedł do chorych, żeby ich leczyć” (por. Mt 9, 12-13) – podkreśla prof. ginekologii i położnictwa.

Monika Bilska/RIRM

drukuj