A. Pityński: Co w sztuce jest najważniejsze? Wolność i prawda. Inaczej będziemy niewolnikami

W sztuce najważniejsze są wolność i prawda. Jeżeli nie będziemy mieć wolności i nie będziemy mówić prawdy – będziemy niewolnikami – zaznaczył Andrzej Pityński, jeden z najsłynniejszych polskich rzeźbiarzy, podczas wywiadu z red. Witoldem Gadowskim w „Komentarzu Tygodnia”. Artysta stoczył już nie jedną walkę o pozostanie pomnika swojego autorstwa w pierwotnym miejscu. Najsłynniejsza sprawa to próba usunięcia Pomnika Katyńskiego z Exchange Place w Jersey City.

Andrzej Pityński ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Specjalizuje się w rzeźbie monumentalnej. W wywiadzie z red. Witoldem Gadowskim wskazał, że rzeźbę tworzy się po to, aby przemawiała do innych.

– Aby powstało coś naprawdę oryginalnego i prawdziwego, to musisz pokazać siebie: kim jesteś, skąd przyszedłeś, dokąd idziesz. Rzeźba jest kamertonem uczuć – powiedział artysta.

Rzeźbiarz za swoją twórczość krytykowany jest w Polsce m.in. przez „Gazetę Wyborczą” i „Politykę”.

– Niech mnie policzkują dalej. Jestem już na takim pułapie, że trudno mnie zestrzelić, bo tyle już pomników zrealizowałem, że nie mają szans. Kim oni właściwie są? Niech przyjadą do Ameryki i sami się zrealizują. Ci, którzy najwięcej krzyczą to ci, którzy po prostu mało wiedzą (…). Całe moje życie to jest walka o swoje realizacje. Mam prawo do tego, aby robić tak, jak myślę i tak, jak czuję. Tu w Ameryce jest to przyjęte i zaakceptowane. Nikt nikogo nie szarpie i nie atakuje. Gdy dawałem w prezencie Pomnik Armii Błękitnej do Warszawy, który stoi teraz na Żoliborzu, krytycy mówili, że to pomnik pomalowany, a nie zdawali sobie sprawy, że był wykonany z patyny. Im nawet przez głowę nie przejdzie, że jest to najnowsza amerykańska technologia. Zabierają się za krytykowanie rzeczy, o których nie mają żadnego pojęcia – mówił.

Głośno wokół jednego z pomników twórczości Andrzeja Pityńskiego zrobiło się w styczniu 2018 roku. Steven Fulop, burmistrz Jersey City, ogłosił, że Exchange Place, na którym znajduje się Pomnik Katyński – zostanie przebudowany. Tym samym podjął decyzję o przeniesieniu monumentu upamiętniającego ludobójstwo elit polskiego społeczeństwa przez Sowietów w inne miejsce [czytaj więcej].

Ostatecznie Pomnik Katyński pozostał na swoim miejscu dzięki wytrwałym działaniom amerykańskiej Polonii.

Od początku mówiłem, że pomnik jest dobry i sam się obroni. W tym pomniku są prochy z grobów katyńskich i nie wolno tego przesunąć. Jak zaczęła się cała zawierucha, byłem pierwszy z kilkoma osobami, które pozwały do sądu federalnego miasta. Podpisałem się pod tym i nie wycofałem się z tego. Najważniejsze, że pomnik stoi. Nie pierwszy raz Polonia zamanifestowała swoją solidarność. To nie były organizacje polonijne, to nie byli „przyszywani” na całe życie prezesi – Polonia z polskich kościołów wyszła i zamanifestowała. Oni [władze miasta Jersey City-red.] się po prostu przestraszyli, jak zobaczyli, jaka ta Polonia jest silna – akcentował artysta.

Inna sytuacja miała miejsce w Bostonie. Po 23 latach usunięto Pomnik Partyzantów Andrzeja Pityńskiego z Boston Common.

– Nagle pewnej nocy zniknął pomnik (…). Znaleziono go za drutami kolczastymi: rozbroili tych biednych partyzantów, poobcinali im lance, szable, głowy – wywieźli i zostawili za drutami kolczastymi. Jak to zobaczyłem, od razu przypomniał mi się mój ojciec, jak też siedział za drutami kolczystymi. Jak naszych biednych chłopaków też mordowali w ten sam sposób. Teraz po tylu latach moją rzeźbę tak samo potraktowali. I to kto? Amerykanie. Kto? Lewica laicka. I nagle znalazła się Polonia u nas. Tak, jak dotąd o pomniku nikt nie wiedział – nagle cała Ameryka się dowiedziała. Nawet rosyjska „Prawda” w Moskwie cieszyła się, że polskich bojców wywalili. To wkurzyło Polonię. Zrobiliśmy manifestację, zaprosili mnie, było nas około tysiąca osób. Na 6 godzin cały Boston był zatrzymany (…). Po dwóch tygodniach dali na pomnik jeszcze lepsze miejsce – przypomniał rzeźbiarz.

Andrzej Pityński realizuje nie tylko swoje projekty, ale również nadzoruje realizacje projektów amerykańskich rzeźbiarzy. Niedawno zrobił projekt pomnika ku czci Żołnierzy Wyklętych.

– Teraz zwrócili się do mnie ludzie z Jasła, którzy chcieli zrobić mały pomnik dla Żołnierzy Wyklętych. Zrobiłem im szkice, rysunki, pojechali do IPN i im odrzucili projekt: „Pityński? Nie!”. Dostali też telefon od „Gazety Wyborczej” z propozycją, że: my ci damy rzeźbiarza i zapłacimy, żeby tylko Pityński tego nie robił”. W IPN powiedzieli, że takiego pomnika nie można zrobić. Co przedstawiał? Projekt przedstawia trzy węże ze wszystkich stron i orzeł w koronie z Matką Bożą Ostrobramską, który walczy z tymi hydrami. Jest tam UPA, SS, milicja, UB, NKWD – wszystkie nacje, które nas mordowały. Podczas II wojny światowej byliśmy narodem, który wszyscy mordowali – od Zachodu do Wschodu (…). Ideą było zniszczyć polski naród. A my nie! My się im nie damy! Moja rada jest taka: nie bać się (…). Nie wolno się poddawać, nie wolno się cofać (…). Co w sztuce jest najważniejsze? Wolność i prawda. Jeżeli nie będziemy mieć wolności i nie będziemy mówić prawdy – będziemy niewolnikami – podkreślił artysta.

RIRM

drukuj