fot. PAP/EPA

A. Merkel: Nord Stream 2 nie uzależni Niemiec od Rosji

Argumenty Polski i USA wciąż nie docierają do Angeli Merkel. Niemiecka kanclerz – podczas wizyty w Gruzji – przekonywała, że Nord Stream 2 nie uzależni jej kraju od Rosji.

To wokół interesów Ukrainy koncentruje się dyskusja o Nord Stream 2. Angela Merkel – w trakcie wizyty w Rosji – zapewniała, że budowa gazociągu wcale nie osłabi Kijowa w sporze z Moskwą.

– Rozmawialiśmy o tranzycie gazu przez Ukrainę, nawet z Nord Stream 2. Ukraina powinna dalej odgrywać swoją rolę w tranzycie gazu do Europy – mówiła kanclerz Niemiec.

Kreml nie jest jednak wiarygodnym partnerem, dlatego doradca prezydenta USA John Bolton przekonuje Ukrainę, by szukała alternatywy dla rosyjskiego gazu.

– Jeśli Nord Stream 2 zostanie zbudowany, to Ukraina będzie zagrożona, gdyż Rosja, nawet jeśli się zobowiąże, nie będzie dostarczała dostatecznych ilości gazu – wskazał doradca Donalda Trumpa.

John Bolton przypomniał, że prezydent Donald Trump – w trakcie spotkania z Władimirem Putinem – potwierdził, że USA nie uznają aneksji Krymu. Jednak to właśnie przejęcie kontroli nad tym regionem wpłynęło na wzrost poparcia prezydenta Rosji – taki wniosek stawia „Nowaja Gazieta”. Pobłażliwość Niemiec jest Moskwie potrzebna, a tę pobłażliwość może gwarantować Nord Stream 2.

„Głównym celem gazociągu Nord Stream 2 jest nie tyle przerwanie tranzytu gazu przez Ukrainę, ile uzależnienie Niemiec, które stając się głównym dystrybutorem gazu z Rosji będą zmuszone do liczenia się z Moskwą” – czytamy w „Nowaja Gazieta”.

Nord Stream 2 to próba rozmontowania Zachodu – pisze na łamach „Financial Times” brytyjski deputowany, szef komisji spraw zagranicznych w Izbie Gmin Tom Tugendhat. Jednak – jak dodał – Niemcy mogą nie mieć innego wyboru.

– Bez energii jądrowej, której wytwarzania rząd Merkel zaprzestał po katastrofie w japońskiej Fukushimie, Niemcy nie mają dużego wyboru. Cele dotyczące zmian klimatycznych wykluczają wszystkie (źródła energetyczne) oprócz gazu, a jego najbliższe duże pola są pod kontrolą Kremla. A do użycia alternatywnych dróg brakuje infrastruktury – wskazał Tom Tugendhat.

Dziś rosyjski gaz płynie przez Polskę, Węgry, Czechy, Słowację i Ukrainę, dlatego budowa Nord Stream 2 będzie elementem silnego nacisku na państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Wstrzymanie tranzytu gazu nie odbije się bowiem na interesie ekonomicznym Rosji. Stąd działania Polski, by zablokować inwestycję – i to nie tylko w USA, ale też w Danii – informuje dziennik „Rzeczpospolita”.

Presji Kremla uległy wcześniej Szwecja i Finlandia, które wyraziły zgodę na budowę gazociągu przez swoją wyłączną strefę ekonomiczną na Bałtyku.

TV Trwam News/RIRM

drukuj