fot. PAP/Piotr Polak

A. Kosztowniak oczekuje przeprosin po publikacji dot. rzekomej afery korupcyjnej w Radomiu

Były prezydent Radomia, poseł PiS Andrzej Kosztowniak oczekuje przeprosin m.in. od „Gazety Wyborczej” i Radia Zet w związku z publikacją dotyczącą rzekomej afery korupcyjnej w tym mieście. Polityk zapowiedział, że jeśli nie zostanie przeproszony, skieruje sprawę do sądu.

Na środowej konferencji prasowej Kosztowniak poinformował, że do autorów publikacji oraz ich redakcji, a także do innych portali, które udostępniły sporny materiał, zostało skierowane ostateczne wezwanie przedsądowe z żądaniem przeprosin.

„Wspólnie z kancelarią prawną, która będzie ze mną pracowała, podjęliśmy decyzję o wysłaniu ostatecznego przedsądowego wezwania o przeprosiny mojej osoby za naruszenie dóbr osobistych, zawarte w artykule treści nieprawdziwe, jak i niewnikliwe oraz nierzetelne przygotowanie materiału prasowego” – powiedział dziennikarzom Kosztowniak. Według niego, wszystkie dotyczące go informacje, które znalazły się w artykule, są nieprawdziwe.

Wezwanie przedsądowe wysłano 3 września. „Wskazany termin przeprosin to 5 dni. Mam nadzieję, że w najbliższych dniach te przeprosiny się ukażą. W przeciwnym razie będę zmuszony iść przeciwko tym osobom i redakcjom do sądu” – zapowiedział Kosztowniak.

Były prezydent Radomia – od razu po ukazaniu się publikacji w dniu 30 sierpnia, określił ją jako zlepek kłamstw i pomówień. W oświadczeniu rozesłanym mediom Kosztowniak napisał, że w życiu prywatnym i zawodowym kieruje się uczciwością, rzetelnością i prawem.

Odnosząc się do publikacji „GW”, rzecznik prasowy koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział PAP, że zarzuty dla b. prezydenta Radomia Andrzeja Kosztowniaka po weryfikacji nie potwierdziły się w materiale śledczym. Żaryn zaznaczył, że część hipotez zawartych w materiale CBA – m.in. dotyczących korupcji w działaniach ówczesnego prezydenta Radomia po weryfikacji nie znalazło potwierdzenia w materiale śledczym. „Sam Andrzej Kosztowniak został dwukrotnie przesłuchany w śledztwie w charakterze świadka” – przypomniał Żaryn.

„GW” w artykule autorstwa dziennikarzy gazety oraz Radia Zet podała, że w 2016 roku CBA miało materiał do postawienia zarzutów korupcyjnych dwóm posłom PiS z Radomia. Według „GW” po zmianie władzy sprawę wobec nich wyciszono, a funkcjonariusz, który ją prowadził, odszedł ze służby.

GW” napisała, że układ korupcyjny w Radomiu miał działać od 2007 roku. Według gazety, mieli w nim brać udział przedstawiciele władz miasta i firm. Jak podaje gazeta, w zamian za ustawianie przetargów korzyści majątkowe mieli przyjmować m.in. były prezydent miasta, obecnie poseł PiS Andrzej Kosztowniak, jego doradca i b. poseł Krzysztof Sońta oraz wiceprezydent miasta Igor M. Jak pisze „GW”, z całej sprawy przed Jarosławem Kaczyńskim mieli się tłumaczyć Kosztowniak i obecny szef gabinetu premiera Marek Suski, określany przez „GW” jako „radomski baron”. Według Suskiego zarzuty „GW” są „na pierwszy rzut oka całkowitym stekiem bzdur”. Jak dodał, informacje „Wyborczej” są ciekawe, ponieważ ukazują zarazem skalę inwigilacji opozycji przez rządzącą od 2007 do 2015 r. Platformę Obywatelską.

PAP/RIRM

drukuj