A. Jaworski dla wPolityce.pl o kandydaturze K. Płażyńskiego: Naszym obowiązkiem jest pracować na rzecz wspólnego wyboru i zwycięstwa PiS

Czekam aż pan Kacper Płażyński powoła swój sztab. W momencie kiedy będzie go formował i zaprosi mnie do współpracy, to oczywiście wszyscy będziemy pomagać w tych elementach, które będą wyznaczone. Naszym obowiązkiem jest pracować na rzecz wspólnego wyboru i zwycięstwa PiS. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek tego nie realizował, pracując i działając na rzecz Zjednoczonej Prawicy i PiS w Polsce – mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Andrzej Jaworski, polityk PiS.


wPolityce.pl: Wyrzucony niedawno z PiS gdański radny Łukasz Hamadyk zapowiada, że może wystartować w wyborach na prezydenta Gdańska i jednocześnie ostro atakuje kandydata Zjednoczonej Prawicy Kacpra Płażyńskiego. Jak pan ocenia ten pomysł i postawę radnego Hamadyka? Czy jego akcja polityczna jest poważna? Hamadyk ma zwolenników w mieście?

Andrzej Jaworski: Radny Hamadyk jest jednym z bardziej aktywnych radnych miasta Gdańska. Myślę, że jest na tyle odpowiedzialny i na tyle ma już doświadczenie polityczne, że powinien wiedzieć, że jakakolwiek akcja w tak dużym mieście bez poparcia politycznego nie ma żadnej możliwości zafunkcjonowania. Może być tylko i wyłącznie szkodliwa.

wPolityce.pl: Ogłoszenie kandydatury Kacpra Płażyńskiego spotkało się z bardzo ostrą reakcją Adamowicza i Platformy. Rozpoczęły się ostre ataki, prezydent Adamowicz stwierdził, że jedynym walorem Płażyńskiego jest nazwisko. Skąd ta agresja?

Andrzej Jaworski: Od dłuższego czasu Paweł Adamowicz atakuje każdego, kto śmie mu wejść w drogę i śmie podważać jego prezydenturę bez względu na to kto to jest. W momencie kiedy PiS jest partią, która jest w stanie zdobyć zwycięstwo także w tych miastach, które do tej pory były bastionem PO, te ataki są coraz większe. Jestem osobą, która od wielu lat krytykuje Pawła Adamowicza i dostrzegam chociażby w ostatnich tygodniach wiele złych rzeczy, które robi w mieście. Ataki ze strony Adamowicza będą coraz częstsze i coraz mocniejsze.

wPolityce.pl: Mówi się także, że część środowiska gdańskiego PiS wyobrażała sobie innego kandydata niż Kacper Płażyński i jest niezadowolona z tej nominacji. Czy pana zdaniem jest to prawda? Uda się zachować jedność wokół Płażyńskiego?

Andrzej Jaworski: Zawsze jeżeli ktoś mówi czy mówi się, to znaczy, że jest tu jakieś niedomówienie. Zawsze należy wskazywać co, kto i kiedy mówi. Oczywiście, że jest tak, że w momencie kiedy nie są ukształtowane listy wyborcze, pojawiają się różne kandydatury. Bardzo dobrym kandydatem na prezydenta Gdańska byłby zarówno obecny szef struktury PiS w Gdańsku Grzegorz Strzelczyk, jak i pan poseł Jarosław Sellin. „Solidarność” wystawiała kandydaturę szefa Muzeum II Wojny Światowej Karola Nawrockiego. Natomiast od momentu kiedy jest oficjalnie zgłoszona kandydatura przez daną partię polityczną, tego typu dyskusję się zamyka. Rozpoczyna się wspólne starania o to, aby osiągnąć sukces. Partia polityczna to nie jest zabawa, ale wielka odpowiedzialność. Tylko wspólna praca może doprowadzić do osiągnięcia sukcesu.

wPolityce.pl: Ma pan ogromne doświadczenie polityczne, potykał się pan wielokrotnie z Adamowiczem w Gdańsku. Co pańskim zdaniem powinien zrobić w najbliższych miesiącach Płażyński, by go pokonać?

Andrzej Jaworski: Adamowicz w Gdańsku nie jest sam. To kilka tysięcy osób, które jest od niego uzależnionych ze względu na różnego rodzaju powiązania, także te najbardziej bezpośrednie. Paweł Adamowicz przez wiele lat jest pracodawcą, więc potrafił zbudować wokół siebie swoistą machinę uzależnień. Kacper Płażyński powinien pokazać mieszkańcom Gdańska, że jest kandydatem, który będzie realizował ich postulaty. Musi pokazać, że nie będzie siedział w zamkniętej wieży z kości słoniowej jak Paweł Adamowicz. Musi być wśród mieszkańców. Jestem przekonany, że wtedy gdańszczanie mu zaufają. A to zaufanie będzie tym większe, że mogą zobaczyć jak wyglądają rządy PiS w Polsce. Poprzednie wybory to była tylko i wyłącznie siła przekazu bez możliwości pokazania tego jak PiS jest w stanie swoje obietnice wyborcze wypełniać. Dzisiaj mamy tę bardzo dobrą możliwość i to jest wielki atut dla naszych kandydatów w dużych miastach. Kandydaci mogą pokazać, że obietnice, nie są obietnicami na wyrost, ponieważ cała Zjednoczona Prawica pokazuje, że obietnice, które były głoszone w kampanii wyborczej są realizowane. Gdańsk ma jedną ważną rzecz, która jest do wygrania. W momencie kiedy rządziła PO z PSL, koalicja nic dla Gdańska nie zrobiła. Chcemy realizować powrót Gdańska do morza i będziemy realizować rozwój gospodarczy Gdańska, bo to jest najbardziej istotne.

wPolityce.pl: Kacper Płażyński zapowiada, że w czasie kampanii chce się otworzyć na inne środowiska, które dążą do zmiany w Gdańsku. Wiadomo, że w związku z polityką Adamowicza tych środowisk jest coraz więcej. Jak pan ocenia taką koncepcję?

Andrzej Jaworski: To jest dobra koncepcja. Tylko nie zapominajmy, że nie możemy skupić się wyłącznie na środowiskach politycznych. Dużo większe znaczenie mają środowiska społeczne i społeczno-gospodarcze. Kiedy zaniechałem funkcjonowania typowo politycznego w Gdańsku, postanowiłem działać społecznie. Środowiska społeczne są bliżej związane z ludźmi. Pierwsze spotkania pana Kacpra idą właśnie w tym kierunku, więc to jest dobra droga. W ruchach społecznych są osoby, które wierzą w to, co robią. Wierzą w to, że można być bliżej ludzi i coś dla nich robić. Tą drogą bym kroczył.

wPolityce.pl: Jaka będzie pańska rola w zbliżającej się kampanii? Będzie pan wspierał Kacpra Płażyńskiego?

Andrzej Jaworski: Czekam aż pan Kacper Płażyński powoła swój sztab. W momencie kiedy będzie go formował i zaprosi mnie do współpracy to oczywiście wszyscy będziemy pomagać w tych elementach, które będą wyznaczone. Naszym obowiązkiem jest pracować na rzecz wspólnego wyboru i zwycięstwa PiS. Nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek tego nie realizował, pracując i działając na rzecz Zjednoczonej Prawicy i PiS w Polsce.

 

wPolityce.pl/RIRM

 

drukuj