fot. wikipedia

A. Bielan: W ciągu tygodnia zaprezentujemy projekt ustawy dot. jawności zarobków w NBP

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan zapowiedział, że w ciągu tygodnia zaprezentowany zostanie gotowy projekt ustawy dotyczący jawności wysokości wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim. „Myślę, że jest to kwestia już nawet nie tygodni, tylko dni” – wskazał.

„Podtrzymuję tę deklarację, że ta ustawa będzie jak na polskie warunki dość szybko zaprezentowana i uchwalona. Jeżeli Sejm najbliższy jest bodaj za trzy tygodnie, to w ciągu tygodnia zaprezentujemy gotowy projekt ustawy” – powiedział Adam Bielan w poniedziałek w radiu RMF FM pytany, kiedy PiS przedstawi projekt ustawy ws. jawności zarobków w NBP.

Wicemarszałek Senatu przyznał, że „to jest ustawa o tyle skomplikowana, że mówimy tam nie tylko o jawności, ale również o wprowadzeniu pewnych ograniczeń co do wysokości tych zarobków”.

„Toczyła się wewnętrzna dyskusja, jak ustalić te algorytmy, parametry zarobków w Narodowym Banku Polskim” – dodał.

Najbliższe posiedzenie Sejmu planowane jest na 20-22 lutego.

Rzecznik PiS Beata Mazurek zapowiedziała na początku stycznia, że PiS chce jak najszybciej złożyć w Sejmie projekt ustawy o jawności wysokości wynagrodzeń w NBP. Chcemy podejść do sprawy kompleksowo, nie tylko je ujawnić, ale też ustalić górne granice wynagrodzeń – podkreśliła.

Prezydent Andrzej Duda w wyemitowanej w poniedziałek rozmowie z portalem wp.pl przyznał, że nie widzi powodów, aby w Narodowym Banku Polskim, który jest instytucją publiczną, poziom wynagrodzeń był utajniony. Jego zdaniem wysokości niektórych podawanych w mediach pensji w NBP są „oszałamiające”.

Na pytanie, czy wynagrodzenia pracowników NBP powinny być jawne, prezydent powiedział: „Tak, jak jawne jest wynagrodzenie prezydenta, tak jak jawne jest wynagrodzenie premiera, uposażenia parlamentarzystów i stawki, które zarabiają ministrowie”.

„Nie widzę powodów, aby w takiej instytucji jak NBP, która także jest instytucją publiczną, poziom wynagrodzeń był utajniony. Uważam to za coś, co należy w Polsce zmienić” – podkreślił Andrzej Duda.

Jego zdaniem, „wynagrodzenia, które podawano jako wynagrodzenia w NBP, są szybujące”.

„Te kwoty były dla mnie oszałamiające. Jest to co najmniej zdumiewające” – oświadczył prezydent.

W połowie stycznia prezydencki minister Andrzej Dera zapewnił, że prezydent podpisze ustawę dotyczącą jawności wysokości wynagrodzeń w Narodowym Banku Polskim.

Pod koniec grudnia 2018 r. „Gazeta Wyborcza” napisała o dwóch współpracownicach prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego – szefowej departamentu komunikacji i promocji Martynie Wojciechowskiej oraz dyrektorce gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Ujawniono wówczas, że zarobki Martyny Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł, „wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami”, czemu bank zaprzeczył. Według najnowszych doniesień medialnych, pensja Wojciechowskiej wynosić może nawet ok. 80 tys. zł miesięcznie.

Zastępca dyrektora departamentu kadr w NBP Ewa Raczko mówiła w styczniu, że „żaden z dyrektorów w NBP nie otrzymuje powszechnie i nieprawdziwie podawanego w mediach miesięcznego wynagrodzenia w wysokości ok. 65 tys. zł bądź wyższej”.

Dodała, że środki na wynagrodzenia w NBP stanowią część ogółu środków NBP i nie pochodzą z budżetu państwa. Oświadczyła też, że nie poda miesięcznego wynagrodzenia z PIT-u dyrektor departamentu komunikacji i promocji Martyny Wojciechowskiej, „bo nie przygotowane jest w oświadczeniu”.

„Pewne granice prezentowania informacji są” – powiedziała Ewa Raczko.

„Na pewno nie zarabia – powtórzyć mogę – rewelacyjnych 65 tys. zł miesięcznie” – dodała.

PAP/RIRM

drukuj