fot. twitter.com

48 Irakijczyków zniknęło z ośrodka w Eisenhuettenstadt w Niemczech

Niemal wszyscy Irakijczycy zatrzymani w nocy z piątku na sobotę w Brandenburgii, blisko granicy z Polską, zniknęli z ośrodka dla uchodźców w Eisenhuettenstadt. Przewieziono ich tam po wykryciu nielegalnego przekroczenia granicy – podaje „Berliner Zeitung”.

W ośrodku w Eisenhuettenstadt na południe od Frankfurtu nad Odrą pozostało dwóch z 50 Irakijczyków zatrzymanych na autostradzie A12 nieopodal granicy z Polską. Według dziennika „Berliner Zeitung” jest to nastolatek podróżujący bez opiekunów oraz jeszcze jedna osoba, która schowała się pod łóżkiem.

Gazeta pisze w poniedziałek, że pozostali migranci zostali prawdopodobnie zabrani z ośrodka przez krewnych mieszkających w innych częściach Niemiec.

„Pokoje są puste” – powiedział kierownik placówki Frank Nuernberger.

Niemiecka policja w nocy z piątku na sobotę zatrzymała jadącą w kierunku Berlina ciężarówkę na autostradzie A12 w okolicach zjazdu na Muellrose, około 10 km od granicy z Polską.

46-letni Turek – kierowca pojazdu trafił do aresztu. W areszcie przebywa też 26-letni Syryjczyk, podejrzany o współpracę z przemytnikami, który jako jedyny z grupy miał dokument tożsamości.

Z ustaleń policji wynika, że migranci byli wcześniej zarejestrowani w Rumunii. Ich odciski palców znajdują się w europejskim systemie komputerowym Eurodac – pisze „Berliner Zeitung”. Zgodnie z tzw. systemem dublińskim powinni zostać odesłani do Rumunii.

Według gazety, niemiecka policja obawia się, że przemytnicy ludzi będą w coraz większym stopniu wykorzystywać tak zwaną trasę wschodnią, biegnącą przez Słowację i Polskę bądź Czechy. W minionych tygodniach na terenie Niemiec zatrzymano kilka grup migrantów z tego kierunku.

Kilka dni wcześniej po niemieckiej stronie granicy w Bad Muskau na terenie kraju związkowego Saksonia zatrzymano 40 Irakijczyków. Z zeznań migrantów wynika, że przemytnicy dowieźli ich ciężarówką z Turcji w pobliże polskiego przejścia granicznego w Łęknicy.

PAP/RIRM

drukuj