Ks. Ignacy Skorupka – foto Raczyński, Warszawa / cud1920.pl

125. urodziny ks. Ignacego Skorupki – bohatera Bitwy Warszawskiej

Stoczona w dniach 13-25 sierpnia 1920 r. Bitwa Warszawska przyniosła ze sobą wiele ofiar, ale zachowała Polsce niepodległość. Jedna z przełomowych bitew w historii świata ma wielu bohaterów, a wśród nich jest osoba duchowna – ks. Ignacy Skorupka. Nie musiał brać udziału w walce, ale podjął decyzję o wsparciu polskich sił. Poległ, i od tego czasu rozpoczął się marsz po pewne i szybkie zwycięstwo.

Urodził się w Warszawie 31 lipca 1893 r. Mając 16 lat wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego, skąd w 1914 r. został skierowany do Akademii Duchownej w dzisiejszym Sankt Petersburgu. Początkowo był proboszczem w rosyjskich małych parafiach, gdzie uczył religii, języka polskiego, greckiego i łaciny.

Od 1918 r. pracował w Polsce, najpierw w Łodzi, w parafii pw. Przemienienia Pańskiego, a następnie objął stanowisko notariusza i archiwisty Kurii Metropolitalnej Warszawskiej.

W czasie kiedy Polska dopiero odzyskała tak upragnioną niepodległość, zaczęły dobiegać informacje ze Wschodu o tym, jak wojska bolszewickie zmierzają do Warszawy. Ks. Ignacy Skorupka podjął decyzję o czynnym udziale w tej walce.

„Kiedy bolszewicy stanęli u wrót stolicy, ks. Ignacy Skorupka, za zgodą biskupa polowego WP – ks. Stanisława Galla, trafił do 236. Ochotniczego Pułku Piechoty, gdzie służył w 2. Batalionie Legii Akademickiej, którą tworzyli studenci i uczniowie stolicy. Wraz z nimi wyruszył 13 sierpnia na front. W mglisty poranek 14 sierpnia 1920 r. ks. Ignacy zebrał grupę chłopców i poprowadził ich przeciw bolszewikom” – czytamy w książce ks. dr. Józefa Bartnika i Ewy Starożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a cud nad Wisłą 1920 r.”.

Prof. Wiesław Wysocki wskazuje, że ks. Ignacy Skorupka rankiem 14 sierpnia 1920 r. podległ w walce na linii frontu, choć nie musiał brać udziału w walce.

– Przed wyjściem na front ks. Ignacy Skorupka poprosił dowódcę kompanii ppor. Mieczysława Słowikowskiego o możliwość pozostania w jego najbliższym sąsiedztwie w czasie walk. Ppor. Słowikowski wyraził na to zgodę, choć miejsce kapelana jest w punkcie sanitarnym lub punkcie dowodzenia, a nie w linii ataku. Tu ks. Ignacy Skorupka literalnie wypełnił to zalecenie, które zalecał kard. Aleksander Kakowski (ten, który wyraził zgodę na to, by ks. Skorupka był kapelanem wojskowym), żeby towarzyszył żołnierzowi w każdej sytuacji. Bolszewicy aż siedmiokrotnie atakowali te tereny. Dopiero po południu, po zakończeniu walk, zaczęto poszukiwać księdza. Znaleziono go z krzyżem w dłoni – mówi historyk, prof. Wysocki.

Władysław Pobóg-Malinowski, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, wspomina, że ks. Skorupka „zginał śmiercią bardziej godną kapłana, ugodzony bowiem został zabłąkaną kulą w chwili, gdy w jakichś opłotkach, pochylony nad ciężko rannym żołnierzem, udzielał mu ostatnich pociech religijnych”.

Mimo wcześniejszego chaosu z informacją o tym, że ks. Skorupka poległ w czasie walki, jego śmierć poruszyła warszawiaków, a na jego pogrzebie sam gen. Józef Haller odznaczył go Orderem Virtuti Militari – zaznacza prof. Wiesław Wysocki.

– Informacja o śmierci ks. Ignacego szybko się rozniosła, chociaż pierwsze informacje były dość niepełne. Pisano, że poległ jakiś ksiądz, następnie, że nazwisko tego księdza to Skorupa. Dopiero w kolejnym meldunku napisane zostało poprawnie jego nazwisko. Szybko została wydana decyzja o tym, żeby zwłoki księdza zostały przewiezione do Warszawy, mimo że polegli w walce pod Ossowem właśnie tam spoczywają. Pochowano ks. Ignacego z wielką „pompą”: awans do stopnia majora i z krzyżem Virtuti Militari wręczonym przez gen. Józefa Hallera. Spoczywa on w rodzinnym grobie na warszawskich Powązkach – mówi prof. Wiesław Wysocki.

Ks. dr Józef Bartnik opisał śmierć ks. Ignacego Skorupki, że był to moment przełomowy wojny polsko-bolszewickiej.

„Nikt nie zauważył, kiedy zginął ks. Skorupka. Niemniej chwila śmierci tego kapłana stała się punktem zwrotnym bitwy pod Ossowem i jednym z punktów zwrotnych w dziejach wojny 1920 r.! Jak ujął to ks. kard. Aleksander Kakowski, ofiara kapłańskiego życia, złożona na ołtarzu Ojczyzny, świadomie i dobrowolnie, wydała stokrotny plon: „Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami, odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami!”

Cześć i Chwała Bohaterom!

Mateusz Antczak/RIRM

drukuj