fot. wikipedia.org

12 lat Polski w Unii Europejskiej. Analiza prof. Mieczysława Ryby

1 maja 2004 roku Polska przystąpiła do Unii Europejskiej. Od tamtej decyzji minęło już dwanaście lat. Analizę tego okresu w rozmowie z naszym portalem przeprowadził prof. Mieczysław Ryba, historyk, wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

W ocenie prof. Mieczysława Ryby na decyzję o przystąpieniu do Wspólnoty Europejskiej w pewnym stopniu miała wpływ presja spowodowana chęcią bycia bliżej wielkiego zachodniego świata. Jednocześnie podkreślił, że Unia rozwija się w bardzo szybkim tempie.

– Decyzja została podjęta pod jakąś presją wypadków, żeby być w pewnym obszarze tak zwanego świata zachodu. Pamiętajmy natomiast o tym, że Unia, od momentu kiedy myśmy do niej wstąpili, zmieniała się w sposób niezwykle szybki, idący w kierunku superpaństwa. Wiele, które podejmowały decyzje na tak, dzisiaj by się zawahało ze względu na coś, co zwiemy suwerennością państwowo-narodową – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba.

Zdaniem prof. Mieczysława Ryby korzyści naszemu państwu przyniosły fundusze strukturalne i dostęp do europejskiego rynku, na którym swobodnie mogą działać polskie przedsiębiorstwa.

– Ewentualne korzyści konfrontować ze stratami, które mogą się pojawić choćby w przestrzeni struktury własności, pewnego uzależnienia gospodarczego itd. Moim zdaniem pozytywna jest głównie sprawa pełnego dostępu do rynku Unii, gdzie polskie firmy mogą się swobodnie poruszać, czy też swobodnie handlować. Do pewnego stopnia pozytywne są też fundusze strukturalne, ale to wszystko obwarowane jest jeszcze tym, że istnieje konieczność liczenia się ze zdaniem Unii, czy też z całą polityką Unii, jeśli bierzemy pod uwagę wydawanie tych środków. Trudno powiedzieć na co moglibyśmy je wydatkować zupełnie swobodnie, co powoduje, że nieraz inwestycje są, ale one są niepotrzebne, lub zupełnie na wyrost, co z czasem będzie się nalewać w koszty – ocenił profesor.

Historyk zaznaczył jednak, że za korzyści finansowe płacimy naszą suwerennością.

– Oczywiście, pewne korzyści, takie czysto finansowe są, natomiast najgorsze jest to, że my płacimy za to kolejnymi segmentami suwerenności, co Unia stara się nam teraz bardzo mocno zamanifestować choćby w ostatnich dniach i miesiącach – podkreślił prof. Ryba.

Pozycja Polski w Unii Europejskiej nie jest zbyt silna na tle innych państw. Nasz kraj musi walczyć nawet o swoje podstawowe prawa.

– Staramy się, przy tej nowej władzy, wybić na niezależność, na jakąś podmiotowość. Jesteśmy widziani tak, że nasze miejsce jest tam, gdzie siedzą kraje, które są cicho, jak powiedział Jacques Chirac. Zachód oczekuje od nas, żebyśmy nie zmarnowali okazji, żeby siedzieć cicho. W związku z tym, kiedy zaczynamy podnosić głos nawet w swoich sprawach, w swoich interesach, jesteśmy traktowani jako ktoś, kto tego prawa nie ma – dodał historyk.

Wyjściem z tej sytuacji jest konsekwentne realizowanie swojej, niezależnej polityki.

– Trzeba być konsekwentnym, jeśli bierzemy pod uwagę wszystkie sektory życia państwowego – kwestie gospodarki, kultury, struktury państwowej, militariów itd. We wszystkich sferach starać się działać samodzielnie, zdefiniować swoją niezależną politykę i bronić jej konsekwentnie i przez długie lata – powiedział profesor Mieczysław Ryba.

RIRM

drukuj