fot. PAP/Jacek Turczyk

10. rocznica rosyjskiej agresji na Gruzję

Mija dziesięć lat od rosyjskiej agresji na Gruzję. Do Tbilisi udał się szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz wraz z wicepremierem Ukrainy oraz ministrami spraw zagranicznych Litwy i Łotwy.

Dziesięć lat temu Rosja dokonała zbrojnej agresji na niepodległe państwo gruzińskie. W obronie swojego kraju zginęło 400 gruzińskich żołnierzy. 150 tysięcy osób musiało opuścić swoje domy. W konsekwencji Abchazja i Osetia Południowa odłączyły się od Gruzji. Od tej pory znajdują się pod nieuznawanymi przez społeczność międzynarodową rządami. Rosja do dziś nie wypełniła przyjętych zobowiązań i nie wycofała swoich wojsk z tych terenów.

Integralność terytorialną Gruzji wspiera Polska, Litwa, Łotwa i Ukraina. Do Gruzji z wizytą udali się szefowie dyplomacji tych krajów oraz wicepremier Ukrainy.

– Wspólnie z gruzińskimi władzami pragniemy przypomnieć światu o tym, co wydarzyło się w sierpniu 2008 roku, o pogwałceniu niepodległości Gruzji, tragedii tysięcy rodzin, setkach zabitych i rannych. Chcemy przypomnieć o pierwszej w historii powojennej Europy militarnej agresji i trwającej po dziś dzień okupacji tego kraju – mówił Jacek Czaputowicz, szef MSZ.

Ta wizyta to także sprzeciw wobec agresywnej polityki Kremla. Działania Rosji, takie jak chociażby aneksja Krymu, wymagają solidarności.

– Solidarność jest potrzebna, ponieważ nie odrobiliśmy wszystkich lekcji. Niestety wojna w Gruzji nie wstrząsnęła światem i dlatego chcemy o tym przypominać – powiedział Linas Linkeviczius, minister spraw zagranicznych Litwy.

Przypominać, aby podobna tragedia nigdy się powtórzyła. Polska, Litwa i Łotwa będą dążyły do tego, aby Gruzja i Ukraina stały się członkami NATO.

Ta wizyta nie będzie tylko symboliczna, ale również będziemy rozmawiać z naszymi kolegami, prezydentem i premierem, ministrem spraw zagranicznych Gruzji o tym, jak możemy konkretnie wspierać ich we współpracy z Unią Europejską i NATO – dodał Edgars Rinkevics, szef MSZ Łotwy.

A to poparcie w obliczu agresywnych działań Rosji wiele dziś dla Gruzinów i Ukraińców znaczy.

TV Trwam News/RIRM

drukuj