Żeby tylko nie rozgniewać Brukseli

Większość koalicyjna z sejmowej Komisji Skarbu Państwa bardzo szybko odrzuciła wczoraj propozycję przyjęcia dezyderatu skierowanego do premiera Donalda Tuska i wzywającego go do zaangażowania się w proces prywatyzacji i restrukturyzacji stoczni. Posłowie Platformy Obywatelskiej nie chcieli „rozgniewać” Komisji Europejskiej.

Zdaniem posłów opozycji, wątpliwości związane z tym, co będzie ze stoczniami, nie zostały dotychczas rozwiązane, mimo przedstawienia przez Ministerstwo Skarbu Państwa kalendarza działań do końca września br., a więc terminu wyznaczonego przez KE. Dezyderat miał na celu zwrócenie się do premiera Tuska o podjęcie działań nie tylko na styku rząd – KE. Ważne są także działania o charakterze politycznym „na szczytach władzy UE”. Posłowie boją się, że polskie stocznie mogą być prywatyzowane przez upadłość, co jest „najgorszym z możliwych scenariuszy”.

– Taka jest rola parlamentarzystów, aby tego typu kwestiami się zajmować. Wyrażamy swoją troskę, aby ze strony pana premiera była osobista koordynacja działań. Informacje MSP sugerują, że urzędnicy nie widzą potrzeby reagowania w przypadku wypowiedzi pana Soukupa dotyczących polskich stoczni – mówił poseł Dawid Jackiewicz (PiS). Poseł odniósł się w ten sposób do zapowiedzi ministerstwa skarbu, które nie zamierza reagować na wypowiedź przedstawiciela Komisji Europejskiej Karla Soukupa. Miał on radzić inwestorom, by zaczekali do bankructwa Stoczni Szczecińskiej Nova i wówczas dokonali zakupu masy upadłościowej.

PO, odrzucając dezyderat, obawiała się, że urzędnicy KE mogą się „gniewać” z powodu takich wezwań. – To jest filozofia wiernopoddańcza – powiedział poseł Jackiewicz, czego – jego zdaniem – należy unikać.


PPT
drukuj