fot. PAP/EPA

Zakończyło się spotkanie czwórki normandzkiej

Bez przełomu zakończyło się w Berlinie spotkanie czwórki normandzkiej. Było to pierwsze gremium przywódców Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy zwołane od ponad roku i pierwsza wizyta Władimira Putina w Berlinie od wybuchu kryzysu na Ukrainie i aneksji Krymu.

Uzgodniono mapę drogową dla Ukrainy, a w sprawie Syrii doszło do „twardej rozmowy” z prezydentem Rosji.

Prof. Mieczysław Ryba, politolog i wykładowca WSKSiM w Toruniu, powiedział, że spotkania czwórki normandzkiej są bardziej polityczne niż merytoryczne.

Pamiętajmy o tym, że cały konflikt ukraiński toczy się w tej chwili w cieniu tego, co się dzieje w Syrii – jeśli bierzemy pod uwagę kwestię Aleppo: oskarżenie Rosji o bombardowanie tego miasta i olbrzymich strat wśród ludności cywilnej. Z jednej strony Rosjanie kreują się na takich, którzy są otwarci, europejski Zachód kreuje się jako ten, który podejmuje jakieś inicjatywy, a końca tego nie widać. Rosjanie chcieliby raczej doprowadzić do czegoś w rodzaju nowej Jałty, a więc podziału stref wpływów w różnych regionach świata: na Bliskim Wschodzie, Ukrainie i w innych miejscach – wskazał prof. Ryba.

Zawarte w 2015 roku porozumienia mińskie, wypracowane przy mediacji Berlina i Paryża, przyczyniły się do zakończenia starć na dużą skalę między ukraińskimi siłami rządowymi a prorosyjskimi separatystami w Donbasie. Nadal dochodzi tam jednak do walk, a wysiłki podejmowane na rzecz politycznego rozwiązania konfliktu utknęły w martwym punkcie.

RIRM

drukuj