Wkroczyć w nowe życie

Warszawa: Kazanie Biskupa Polowego WP wygłoszone w Katedrze Polowej podczas Mszy Wigilii Paschalnej

Wielka Sobota to czas ciszy i oczekiwania. Kościół, z wyjątkiem Liturgii godzin, nie sprawuje dzisiaj żadnych czynności liturgicznych. Ten dzień jest też w pewnym sensie obrazem całego naszego życia, które jest oczekiwaniem na ostateczne objawienie się mocy Jezusa zmartwychwstałego; oczekiwaniem, w którym możemy tylko trwać, ale nie możemy go w żaden sposób skrócić.
Noc paschalna to serce całego roku liturgicznego. Jezus Chrystus przechodzi ze śmierci do życia i chce włączyć nas wszystkich w swoje przejście. Świat przed Chrystusem był pogrążony w ciemności i takim jest również nasze życie, gdy brak w nim Chrystusa. Obojętnie, w jakim momencie naszego życia jesteśmy, Jezus chce wejść w nie z nowym światłem i nową nadzieją.
Tę nadzieję jakże realistycznie przedstawia nam scena grobu Pańskiego w naszej Katedrze Polowej Wojska Polskiego. W centralnej części grobu znajduje się kopia obrazu pt. Pieta Wileńska. Obraz przypisywany W. Hofmanowi był ukrywany przez 50 lat przed komunistyczna bezpieka w Wołominie przez ks. Jana Sikorę. Obraz przedstawiający Matkę Boską opłakującą zdjętego z Krzyża Chrystusa oraz ułanów podążających na bój jest alegorią zwycięstwa odniesionego nad bolszewikami na Wielkanoc 1919 roku. Autor nawiązał do wyprawy wileńskiej kiedy to Wojsko Polskie pod dowództwem Marszałka Piłsudskiego odbiło miasto zajęte przez Armię Czerwoną. 19 kwietnia w Wielki Piątek Marszałek pchnął w kierunku Wilna brygadę kawalerii dowodzoną przez płk Belinę Prażmowskiego. Wieczorem żołnierze zdobyli stację kolejową w Wilnie i wysłali pociągi po grupę piechoty gen Edwarda Rydza-Śmigłego, która nie mogła nadążyć za kawalerią. Następnego dnia w Wielka Sobotę, przybyłe w południe 3 bataliony Piechoty ostatecznie wyparły Sowietów z Wilna. 21 kwietnia, W Wielką Niedzielę, Wilno było już wolne.
Marszałek dowiedziawszy się o zdobyciu miasta, przybył do Wilna we wtorek i udał się do Ostrej Bramy. Poprosił obecnych tam pątników o opuszczenie kaplicy. Przed Cudownym obrazem Matki Boskiej Miłosierdzia chciał pozostać sam. Widziano później, że wychodząc z kaplicy Ostrobramskiej ocierał spływające po twarzy łzy.
Losy historii naszego Polskiego narodu zwarte nierozerwalnie z losem Chrystusa Ukrzyżowanego. Te trzy dni walki narodu Polskiego o niepodległość Wilna w roku 1919 były wpisane w tamten czas misterium Męki Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa. Gdy w tym samym czasie Chrystus w Polskich Kościołach na nowo szedł Drogą Krzyża ku Zmartwychwstaniu tak też i Naród Polski poprzez swe cierpienie , ofiarę życia oraz nadzieję szedł i zawsze idzie ku wolności.
Dziś jest wigilia Zmartwychwstania. Uczestniczymy dziś w liturgii światła. Dokonaliśmy wspólnie poświęcenia ognia, od którego zapalony został paschał symbolizujący Jezusa Zmartwychwstałego. Potem trzykrotnie padło zawołanie: „Światło Chrystusa”. To On jest ogniem. Ogień ogrzewa, ogień daje ciepło. Bez ciepła nie ma życia. Przy niskich temperaturach zamiera życie człowieka. To On jest światłem. Światło potrzebne jest do życia. Bez światła życie zanika. Bez światła nie ma widzenia. Długotrwałe ciemności sprowadzają na człowieka ślepotę.
– Pozwól, Panie, że w wigilię Twego Zmartwychwstania dołączymy do milionów wierzących w Ciebie i oczekiwanie nasze wypełnimy dalszą medytacją. Wrogowie chcieli zagasić światło Twojej nauki, światło Twojej Osoby. Próbowali dokonać tego przez skazanie Ciebie na haniebną krzyżową śmierć. Chcieli przyćmić, zniszczyć Twój płomień. Nikt jednak nie jest w stanie przyćmić światła Chrystusa. Krzyż i śmierć krzyżowa jeszcze bardziej go rozjaśniły. Nikt nie jest w stanie pozbawić ciepła płynącego z ognia Chrystusa. On nadal ogrzewa, rozpala dusze. On jest jak ogień paschału, od którego zapalamy nasze świece. Mimo to, ogień się nie umniejsza, lecz światło świątyni się pomnaża. W ten sposób staje się coraz jaśniej, coraz cieplej …
Światło jest przewodnikiem. Kto widzi światło, w tym rodzi się nadzieja, że nie zabłądzi, że znajdzie przystań. Takim drogowskazem dla zabłąkanych na morzach jest światło latami morskiej. Światło ognistego słupa prowadziło naród wybrany w czasie wędrówki do Ziemi Obiecanej. Światłem był Pan, który ich prowadził. Światło gwiazdy przyprowadziło Trzech Mędrców do Nowonarodzonego Króla Jezusa Chrystusa. Idąc za przewodnim światłem gwiazdy nie zbłądzili. Dotarli do celu. Kto idzie za Chrystusowym światłem, nie zabłądzi, ani w życiu młodzieńczym, ani w życiu rodzinnym, ani w życiu narodowym.
Nie dziwmy się, że Kościół zawsze walczył o obecność wartości ewangelicznych w życiu narodu.
Nie dziwmy się, że autentycznie wierzący stawiać będą na obecność krzyża w ich życiu, na obecność Boga w konstytucji. Zaznaczam – na prawdziwą obecność Boga, na konsekwentną obecność Boga, a nie na pozorną. Wszelkie pozory są próbą godzenia wody i ognia, grzechu i świętości, Boga i szatana. Pozorne światło nie jest przewodnikiem.
Szatan pod różnymi postaciami usiłuje usunąć światło Chrystusa z życia codziennego. On najlepiej czuje się w ciemności. Czy rozumiecie uwagę Jana Ewangelisty o Judaszu, który wyszedł z Wieczernika, by zdradzić Jezusa? Napisał: A była noc (J13,30). Ewangelista dodaje, że wstąpił w niego szatan, pan ciemności, władca nocy. Zdrady dokonują się w ciemności zła, a nigdy w świetle prawości.
Przypatrzmy się mądrości chrześcijańskiej, która rozumie, że światło Chrystusa jest przewodnikiem do domu Ojca. Mądrość chrześcijańska daje umierającemu do ręki zapaloną gromnicę. Ostatni moment ludzkiego życia, ostatni odcinek ludzkiej drogi ze światłem Chrystusa, bo Chrystusa symbolizuje gromnica.
Ostatni odcinek życia z niezawodnym przewodnikiem do domu Ojca … Do zabłąkanych wołajmy wszyscy: „światło Chrystusa”. Wszyscy za tym przewodem odnajdą drogę. Synom marnotrawnym wskażmy „światło Chrystusa”. Ono bezbłędnie zaprowadzi ich do Ojca.
– Czy widzicie ten paschał? On symbolizuje Chrystusa, a płomień Jego to światło.
Kiedyś studenci z Rzeszowa zainscenizowali proces Chrystusa w oparciu o tekst Fiodora Dostojewskiego o wielkim inkwizytorze z Braci Karamazow. Szatan oskarża Chrystusa i stawia mu trzy zarzuty: nie zamienił kamienia w chleb, nie wziął w posiadanie bogactw za cenę ukłonu i zrezygnował z pustej spektakularnej chwały. Oskarżycielami byli prokuratorzy. Jak natomiast przedstawić Jezusa? W miejsce Jezusa, przy szczęku zamykanych drzwi żelaznych wniesiono zapalony paschał. Oskarżyciele oskarżali paschał i nikt nie wątpił, że oskarżają Jezusa.
Gdy przynosicie dziecko do chrztu, świeci się paschał. Od jego ognia zapala świecę ojciec dziecka. Od tego momentu chrześcijanin świeci światłem Jezusa. Od tego momentu mocny jest mocą Jego światła.
Gdy przyjdziemy przed ołtarz i staniemy nad trumną znajomego człowieka, widzimy tam zapalony paschał, który symbolizuje Zmartwychwstałego Jezusa. Jego jest czas. Nasz czas się skończył na ziemi. Jesteśmy Jego, bo Jego jest czas. Jesteśmy w Jego ręku.
Sprawujemy liturgię światła zapalonego paschału. Światło rozprasza ciemności. Chrystus rozprasza ciemności ducha, umysłu i serca. W świetle człowiek odnajduje drogę. Chrystus jest światłem, wskazuje drogę. Gdy przez dłuższy czas brakuje światła, człowiek traci wzrok.
Herod nie wybrał drogi światła, chociaż spotkał się z Jezusem oko w oko przed śmiercią. Mógł Go uwolnić. Piłat nie wybrał drogi prawdy, mimo że z lekceważeniem zapytał, co to jest prawda. Lenin nie wybrał drogi światła, lecz zapalił pożar rewolucji i nienawiści. Stalin nie wybrał drogi światła, ale ciemność zniewolenia. Hitler nie wybrał drogi światła, ale obłęd szatańskiej nienawiści i zabijania. Nie dopuść, Panie, by Polacy poszli tamtymi drogami. To ogromny wstyd, ogromna hańba, straszne nieszczęście i obraza Pana Boga.
– Czy słyszycie dzisiejsze wołanie liturgii: „światło Chrystusa!”, wy, parlamentarzyści? Czy słyszycie, wy, ochrzczeni, wpływowi politycy?
– Nie bójcie się światła Chrystusa! Nie bójcie się wnieść go do parlamentu! Ten parlament jest emanacją ochrzczonego narodu. Nie bójcie się światła Chrystusa! Z Chrystusem nikt nie został pokonany. Chrystusowa prawda nie ulega inflacji. W spotkaniu z Chrystusem przegrany jest zawsze szatan …
Liturgia ubogaca nas dzisiaj symbolem wody. Woda podtrzymuje życie. Bez wody nie ma życia. Woda obmywa, woda gasi pragnienie. Gdy brak wody, jest posucha, nie ma urodzaju. Mówi się o życiodajnej wodzie, o wodzie odrodzenia. Podczas święcenia wody chrzcielnej zanurzony będzie w wodzie paschał symbolizujący Chrystusa Zmartwychwstałego. Woda chrzcielna ma moc gładzenia grzechu dzięki męce i zmartwychwstaniu Chrystusa.
Dziś, w dniu Wigilii Paschalnej, powtarzać będziemy nasze przyrzeczenia chrzcielne. Przy chrzcie rodzice nasi mówili za nas, że Chrystus będzie Światłem naszych oczu, będzie Panem naszego serca.
Takie bogactwo darów przyniósł nam Jezus przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie. Ten dar stawia przed nami na stole wielkanocnym. Możemy go przyjąć, możemy zlekceważyć, możemy przejść obok, bo nam przeszkadza. Możemy też rozpocząć z nim walkę. Takich też nie brakuje. Nie zapominajmy. On to wszystko potwierdził, kiedy zmartwychwstał. Wtedy uwierzyli do końca Jego Apostołowie. Oni nam to wszystko przekazali.
– Panie, wierzę w Twoje Zmartwychwstanie!
Zakończmy nasze rozważania modlitwą z Mszału Polskiego na Wigilię Paschalną:
O Boże, przez tajemnicę paschalną zostaliśmy w sakramencie chrztu pogrzebani wespół z Chrystusem w Jego śmierci, dozwól nam razem z Nim wkroczyć w nowe życie. Przyjmij więc odnowienie naszych przyrzeczeń chrztu świętego, w których niegdyś wyrzekliśmy się złego ducha i jego spraw, a teraz na nowo przyrzekamy służyć Tobie wiernie w świętym Kościele katolickim.
O Boże wszechmogący, Ojcze naszego Pana Jezusa Chrystusa, który udzielił nam odpuszczenia grzechów i odrodził nas z wody i Ducha Świętego, strzeż nas łaską swoją na życie wieczne.
Amen.

+ Tadeusz Płoski
Biskup Polowy Wojska Polskiego
Warszawa, 11 kwietnia 2009 roku

drukuj