fot. PAP

W. Waszczykowski: Rozwiązania, jakie narzuca Rosja, są niewykonalne

Podpisano porozumienie ws. konfliktu na Ukrainie, ale pod znakiem zapytania stoi jego realizacja – powiedział poseł Witold Waszczykowski.

Były wiceszef MSZ twierdzi, że mińskie rozmowy pokazały Rosją chcącą w dalszym ciągu realizować swoje imperialne plany uzależnienia od siebie Ukrainy. Jak dodał polityk, jest to porozumienie z przywódcami Zachodu na rosyjskich warunkach.

Dokument zakłada m.in. rozejm między siłami ukraińskimi a separatystami od północy z soboty na niedzielę czasu kijowskiego (23.00). Wycofane ma być ciężkie uzbrojenie. Ponadto powstanie strefa buforowa o szerokości od 50 do 70 km; którą obie strony konfliktu mają opuścić w ciągu 14 dni. W ciągu 19 dni zwolnieni zostaną wszyscy jeńcy.

Poseł Witold Waszczykowski, były wiceszef MSZ, mówi, że w trakcie negocjacji Ukraina była osamotniona oraz odczuwała presję ze strony Rosji i Zachodu, który dążył do porozumienia na jakichkolwiek warunkach; nawet niemożliwych do realizacji.

Szkoda, że przy stole obrad nie było takiego kraju jak Polska, który wytłumaczyłby Zachodowi, że tego typu rozwiązania, jakie narzuca Rosja, są niewykonalne. Jak można zorganizować w ciągu miesiąca wybory do władz lokalnych w Doniecku i Ługańsku, kiedy oba te terytoria są opanowane przez rebeliantów, a ludność prokijowska została wygnana albo zmuszona do wyjazdu. Wiadomo, że te wybory, jeśli nawet uda się je przeprowadzić będą zniekształcone, a nawet sfałszowane. Inny warunek, to np. uzyskanie kontroli nad granicą rosyjsko-ukraińską przez władze kijowskie. Też wydaje się on nie do zrealizowania w najbliższych miesiącach. W związku z tym można mieć obawy, czy to porozumienie nie będzie kolejnym niedotrzymanym skrawkiem papieru i Rosja będzie skrupulatnie wykorzystywać to w eskalacji działań dalszego nacisku na Kijów – dodał poseł Witold Waszczykowski.

Mińskie porozumienie zostało ostrożnie przyjęte przez przywódców krajów UE, a także przez USA.

RIRM

drukuj