Tyś wielką chlubą naszego Narodu

Homilia JE księdza arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, metropolity gdańskiego, wygłoszona podczas ingresu do bazyliki Mariackiej w Gdańsku 3 maja 2008 r.

Księże infułacie, proboszczu archikatedralnej bazyliki Mariackiej!

Bracia kapłani!

Siostry zakonne!

Panie wojewodo!

Przedstawiciele samorządu miejskiego!

Bracia kombatanci polskich dróg ku Niepodległej!

Rodzino Katyńska!

Żołnierze i policjanci!

Harcerze!

Wspólnoto parafialna!

Bracia Kaszubi!

Ludu Boży miasta Gdańska!

Dziś wielkie święto naszego Narodu.

Święto Matki Jezusa, którą Polacy obrali za swoją Królową.

Obchodzimy to święto w Ojczyźnie całej. Więcej, wszędzie tam, gdzie biją polskie serca, gdzie słychać polską mowę, gdzie żyje wspólnota naszego Narodu.


Maryja – Matka naszej nadziei


Wspólnota wiary, pamięci, i miłości – ku Matce, ku Królowej, ku Pani polskiej ziemi.

Z dawna Polski Tyś Królową, Maryjo!

Prowadzeni światłem Janowej Ewangelii idziemy na Golgotę, pod krzyż, na którym zawisło zbawienie świata. To z wysokości krzyża, w swej ostatniej godzinie, Jezus skierował do umiłowanego ucznia swój testament: „Oto Matka Twoja” (J 19, 2).

„Stała Matka Boleściwa obok krzyża ledwo żywa,

gdy na krzyżu wisiał Syn.

Duszę Jej co łez nie mieści,

pełną smutku i boleści,

przeszedł miecz dla naszych win”.

Matka wiecznego Syna Bożego, złączona z Jego ofiarą matczynym duchem. Pokorna „Służebnica Pańska”, której „duszę miecz przeniknął” (Łk 2, 31), wzór wiary, miłości i nadziei.

„Błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48) – Najświętszą Bożą Rodzicielkę, Matkę Kościoła, naszą Matkę. Odnajdujemy w dziejach naszej Ojczyzny ślady Matki Pana – trwałe, mocne, promieniujące. Dzieje ludzi tej ziemi, także dzieje piękna, kultury, sztuki – pełne są Jej znaków. „Bogurodzico Dziewico, Bogiem sławiena Maryjo”, „Panno Święta, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie”.

Przyszedł w kalendarzu ojczystych dziejów i ten dzień – 1 kwietnia 1656 roku. Uklęknął król Jan Kazimierz przed obrazem Matki Bożej Łaskawej w katedrze lwowskiej. Wypowiedział słowa – jedne z najważniejszych wypowiedzianych w ciągu biegu polskiej historii – do Niej, do Matki Chrystusa skierowane: „Do przenajświętszych stóp Twoich upadłszy, Ciebie dziś za Patronkę moją i za Królową państw moich obieram. Tak samo siebie, jak i moje Królestwo Polski (…) oraz wojska obu narodów i wszystkie moje ludy Twojej osobliwej opiece i obronie polecam”.

Tamtego dnia Ojczyzna nasza została ogłoszona królestwem Maryi, oddana pod Jej rządy, zawierzona Jej, Matce dobrej rady.

Błogosławić Ją będą synowie i córki naszego Narodu. Wszyscy ci, którzy poprzez chrzest zostali „uświęceni w prawdzie” (J 17, 19).

Maryja, Królowa Korony Polskiej, Maryja – obecna wszędzie tam, gdzie wypełnia się posługa jednania, uświęcania i przebaczania. To do Niej uciekamy się w potrzebach naszych.

Sercem wiary odsłaniamy swoisty rdzeń tego królowania Maryi. Objaśniła nam jego istotę jeszcze wtedy, gdy towarzyszyła Jezusowi w czasie uczty weselnej w Kanie Galilejskiej.

Jedno krótkie zdanie, pięć ledwie słów: „Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5). Program: ufności, miłości, wierności Temu, którego niegdyś nosiła pod sercem swoim – Bożemu Synowi, Słowu Przedwiecznemu, Jego orędziu prawdy, miłości i solidarności.

Maryja, Królowa polskiej ziemi. Panna wierna, Panna łaskawa – Powierniczka naszych serc, Przewodniczka na drogach nadziei.

W iluż miejscach Ojczyzny, teraz, w maju, najpiękniejszym miesiącu Jej dedykowanym, rozbrzmiewać będzie pieśń: „Chwalcie łąki umajone”… W iluż miejscach wpatrzeni w Jej macierzyńskie oblicze kierować będziemy do Niej swe ufne prośby, aby je zaniosła dalej, przed Boży tron, gdzie króluje Ten, który zostawił nam Matkę – „Oto Matka twoja” (J 19, 2).

Maryjna pobożność stanowi rys polskiej religijności, polskiej duszy, polskiej wrażliwości. Idziemy ku Chrystusowi – z Nią, w Niej szukamy wspomożenia, w Jej szkole uczymy się pokory i ufności, Ją naśladujemy, podejmując wysiłek duchowego rozwoju. Do Niej się zwracamy, aby ukazała nam Syna Jezusa Chrystusa.

Maryja – Matka naszej nadziei. I droga naszej nadziei.

Sancta Maria spes nostra.

Matka mojej nadziei.


Korona miasta Gdańska


W dniu Jej święta, w dniu Jej chwały, po raz pierwszy jako pasterz Kościoła gdańskiego wkraczam w progi tej czcigodnej świątyni, konkatedry diecezji gdańskiej, której w 1965 roku Ojciec Święty Paweł VI nadał zaszczytny tytuł bazyliki mniejszej. Bądź pozdrowiona, bazyliko Mariacka, świątynio Boga Żywego i Bramo Niebios. Bądź pozdrowiona, korono miasta Gdańska, co wznosisz się ponad jego mury i dachy – monumentalna i dostojna. Bądź pozdrowiona, Maryjo Wniebowzięta, obecna w jej wezwaniu! Maryjo z duszą i ciałem wzięta do „chwały Nieba i wywyższona przez Pana jako Królowa wszystkiego, aby bardziej upodobniła się do Syna swego, Pana panujących oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci” (konstytucja „Lumen gentium”, 59). Bądźcie pozdrowione te prastare mury, wzniesione na Bożą chwałę.

Odcisnęły się w tych murach dzieje miasta i ludzi. Dzieje bolesnych podziałów Kościoła, wojennych zniszczeń, odbudowywania i ratowania – w imię nadziei. Przesiąkły te mury modlitwą wieków i zbawczą obecnością Boga. Bądź pozdrowiona, Maryjo, obecna tu, w swoich znakach. W znaku Pięknej Madonny z kaplicy św. Anny, łaskami wsławionej – pełnej dostojnego czaru, spokoju, radości i szczęścia Matki, która patrzy na swego Syna. W kopii Jasnogórskiej Ikony z kaplicy św. Baltazara. Tego Wizerunku, który jest szczególnym znakiem królowania Matki Bożej w polskich sercach. Bo przecież tam, u jasnogórskiego Tronu Łaski, w domu Matki, w Kanie naszego Narodu, zawsze byliśmy wolni. To stamtąd biegło na polską ziemię to stanowcze wołanie Matki, skierowane do dzieci swoich: Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie. To tam przychodziliśmy, Naród cały, w latach Wielkiej Nowenny. Przyrzekaliśmy wobec Niej, że będziemy iść polskimi drogami za Jej Synem, że przemieniać będziemy oblicze ojczystej ziemi, umacniać – w czasach trudnych – ojców wiarę. To tam oddawaliśmy się – prowadzeni przez Prymasa Tysiąclecia – w macierzyńską niewolę Maryi za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie, gromadziliśmy się wokół apostoła nadziei, Sługi Bożego Jana Pawła II, który był „Totus Tuus” – Maryjo.

Bądź pozdrowiona, Matko Miłosierdzia, co w Ostrej świecisz Bramie. Przyszłaś tu, w swej kopii umieszczonej w kaplicy pw. św. Doroty, w ślad za wygnańcami z wileńskiej ojczyzny, osiadłymi tu, w Gdańsku i na Pomorzu Gdańskim. Jesteś Matką Miłosierdzia, bowiem jesteś Matką Jezusa, „w którym Bóg objawił światu swoje serce przepełnione miłością”. Spotykam Cię tu ze wzruszeniem, syn wileńskiej ziemi, dawny kapłan archidiecezji wileńskiej, ukształtowany w kręgu Twej miłości i Twej posługi słuchania i towarzyszenia życiu zranionemu i zagrożonemu.

„Odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia” (Łk 1, 48).

O Twoje wspomożenie, o Twoją łaskę, o dar Twojej nadziei, proszę Cię w tej godzinie – nowy biskup posłany do Kościoła gdańskiego przez Ojca Świętego Benedykta XVI. Posłany w imię nadziei i dla nadziei.


Świadek i sługa nadziei


Powtarzam wobec was tu zgromadzonych słowa wypowiedziane w ingresowym kazaniu do katedry oliwskiej: „Przychodzę do was w imię Pańskie z ufnością, że mnie przyjmiecie, że mi zaufacie, że otoczycie mnie swoją modlitwą, zrozumiecie, że otworzycie swoje serca na posłanie nadziei, z którym do was przychodzę. Bo biskup ma być świadkiem i sługą nadziei”. Bo chcę być świadkiem i sługą nadziei – pośród was, mieszkańców Gdańska i archidiecezji gdańskiej.

Proszę was o pomoc, o modlitwę, o wsparcie – nie tylko o duchowe, także takie, które wyraża się w postawach, czynach, świadectwach. Odmieniajcie oblicze ziemi, zaufajcie Ewangelii, trwajcie przy tym, co święte, co polskie, co nasze. Bądźcie i wy apostołami nadziei, której trzeba światu, Ojczyźnie, naszemu miastu.

Bracia i Siostry!

To już druga uroczystość ingresowa nowego biskupa gdańskiego. Dziękuję za tamtą, z ubiegłej soboty, w katedrze oliwskiej, i za tę dzisiejszą. Za waszą obecność, za modlitwę, za radosne, spontaniczne przyjęcie, które – wierzcie mi – stanowi dla mnie wielkie umocnienie na początku biskupiej drogi, świadectwo wspólnoty jakże szybko zawiązanej i zamanifestowanej. Tego odczucia wspólnoty bardzo potrzeba biskupowi, który przychodzi do was jako brat w wierze, jako następca apostołów, wiarygodny świadek i sługa Chrystusa.

Bracia i Siostry!

Przyszliście dziś do waszej świątyni, aby czcić Matkę, pełną chwały „niewiastę obleczoną w słońce, i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (por. Ap 12.1). Jej obraz przywołuje czytany dziś urywek Apokalipsy św. Jana. Także po to, aby modlitwę waszą ofiarować za sprawy Narodu i powitać nowego biskupa. Za chwilę te nasze intencje wyrazimy w modlitwie powszechnej wobec Króla wieków, „w którym mamy odkupienie – odpuszczenie grzechów” (Kol 1, 14). Zanim to się stanie, pragnę z potrzeby serca, teraz, podczas mej pierwszej obecności w tej świątyni, wyrazić wdzięczność.

Za wielkość włożonej pracy, aby te mury nabrały piękna, aby powróciły do nich te wspaniałe dzieła ducha i ludzkiego artyzmu, tworzone na Bożą chwałę, które w różnych okolicznościach czasu – przede wszystkim w latach powojennych – to miejsce opuściły, także za to wszystko, co do tej świątyni wniosły nowe czasy, nowe kształty piękna. Wie Gdańsk, wie Polska, że to wielka, historyczna zasługa mariackiego proboszcza, księdza infułata Stanisława Bogdanowicza.

Ksiądz infułat witał mnie – imieniem prezbiterium Kościoła gdańskiego – podczas ingresu w Oliwie, odwdzięczam się słowami uznania i wdzięczności za ten wielki trud ofiarowany bazylice Mariackiej, którego miarę zna tylko Bóg, za miłość do tej świątyni, za bogatą twórczość historyka Kościoła gdańskiego i znawcy gdańskiej sztuki religijnej. Bóg ci zapłać za to, proboszczu mariacki. Idź dalej i w drodze nie ustawaj, wraz z tymi, którzy cię w tym pięknym dziele wspierają.


Będzie Polska w imię Pana


Bracia i Siostry!

Dziś taki dzień, kiedy Boże drogi spłatają się z drogami Ojczyzny.

„W Imię Boga w Trójcy Świętej Jedynego” – znamy te słowa, pierwsze słowa wiekopomnej Konstytucji 3 maja 1791 r., której pamiątkę dziś – we wspólnocie naszego Narodu – obchodzimy.

Staje ta Konstytucja u początku nowożytnych dziejów Narodu, symbolizuje to, co w życiu tamtej wspólnoty było najlepsze: ducha przemiany ku dobru, wytyczenia zasad, wedle których kształtować się miało życie Narodu. Konstytucja 3-majowa – Konstytucja polskiej nadziei. Powstała w czasie trudnym, w epoce odnoszącego sukcesy materializmu i ateizmu, jej najmocniejszym akordem będzie krwawa rewolucja francuska. W dobie usuwania Boga i chrześcijaństwa z przestrzeni ludzkiego życia. Była swoistym dzwonem na trwogę – jakże mocno zabrzmiała ta przywołana przed chwilą deklaracja, odniesienie się do Bożego imienia – wyraz przekonania, że to Bóg jest miarą rzeczy, także tych, co dotyczą społecznego porządku w wymiarze państwowym i obywatelskim.

„Była – mówił Ojciec Święty Jan Paweł II w archikatedrze świętego Jana Chrzciciela w dniu 3 maja 1991 roku – dokumentem profetycznym i opatrznościowym. Ona sprawiła, że nie można było odebrać Polsce jej rzeczywistego bytu na kontynencie europejskim, bo ten został zapisany w słowach Konstytucji 3 maja. A słowa te, mając moc prawdy, okazały się silniejsze od potrójnej przemocy, która spadła na Rzeczpospolitą”. Także silniejsze od przemocy, której świadkiem był ubiegły wiek. Trwała pamięć o tej Konstytucji polskiej nadziei. Także tu, w Gdańsku. Z tej świątyni, z kaplicy Matki Bożej Ostrobramskiej, która stanowiła jedną z kolebek „Solidarności”, 3 maja 1980 roku wyruszył po Mszy Świętej pochód narodowy pod pomnik króla Jana Sobieskiego, zaatakowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Jeden z tych odważnych czynów – jakże wiele ich było na polskiej ziemi – co wyrósł z pragnienia, aby Ojczyzna stała się przestrzenią wolności i ładu ludzkich serc.

W latach II wojny światowej jeden z apostołów polskiej nadziei, biskup Józef Gawlina, biskup Wojska Polskiego i towarzysz dróg żołnierzy, których zdradził świat, powtarzał z niezmąconą pewnością: „Będzie Polska w imię Pana”. Odzywało się to wołanie i wtedy, kiedy wychodził stąd pochód narodowy w 1980 roku, i wtedy, kiedy na bramach strajkującej Stoczni Gdańskiej zawisły portrety Ojca Świętego – apostoła polskiej nadziei, i kiedy od pomorskiej ziemi powiał wiatr wolności i solidarności. Mamy wreszcie Polskę wolną wśród wolnych, równą wśród równych. Wymodloną, wycierpianą. Owoc nadziei. I możemy zapytać. Czy po drogach odzyskanej wolności idziesz, Polsko, w imię Pana? Czy wciąż pamiętacie, synowie i córki naszego Narodu, że Ojczyzna jest wielkim darem Boga, w sytuacji, kiedy stanął przed wami otworem świat – bez paszportów i wiz?

Umiłowani!

Konstytucja ma chronić, wspierać, zabezpieczać prawa, wytyczać drogę. Ma stanowić wyraz ducha wolności, wielkości, także nadziei i szacunku dla wiana wieków, dla godności ludzi. Ma także być źródłem ustawodawstwa służącego dobru wspólnoty. Podmiotem konstytucji jest naród, który żyje w ojczyźnie, w strukturach państwa. Podmiotem konstytucji jest życie. Konstytucja polska ma stanowić skuteczną tamę dla tych projektów ustawodawczych skierowanych przeciw polskiemu życiu, temu, które rozpoczyna drogę, temu, które dobiega swego kresu. Z niej płynąć winien szacunek dla życia, dla jego wielkości i świętości.

Przed laty, w kazaniu w bazylice świętokrzyskiej w Warszawie, w dniu Święta Niepodległości, powiedziałem, że uchwalenie ustawy aborcyjnej stanowić będzie zamach na polską niepodległość… Przywoływano mnie wtedy do porządku – i media, i władze wojskowe… Ale przecież, aby zrozumieć wartość niepodległości, by ją traktować jako dobro, by ją, jeśli przyjdzie taka potrzeba, bronić, potrzebna jest siła ducha i ład moralny. Nie stanie w obronie niepodległości wędrowiec bez ojczyzny, wyzwolony od prawdy i moralności.

Konstytucja ma być także źródłem bezpieczeństwa dla tego, co jest kolebką życia – dla rodziny; dla jej bezpieczeństwa, stabilności, moralnego ładu, wychowawczych funkcji. Jak wiele krzywdy zrobiono rodzinie w tych krajach, gdzie doszedł do głosu – w wymiarze stanowionego prawa – duch modernizmu i liberalizmu. Fałszywie pojmowano hasło wolności człowieka uwalniające go od odpowiedzialności. Jak zakpiono z rodziny, wyszydzono jej świętość, jej Boże źródło – „mężczyzną i kobietą stworzył ich” (Rdz 1, 27).

Trzeba przypominać, więcej – trzeba wołać głośno o tych zagrożeniach, które płyną przez Europę, docierają do Ojczyzny, atakują, starają się odsunąć ludzi od Boga i Chrystusowej Ewangelii. To wielkie zadanie dla intelektualnych elit, dla katolickich mediów, które muszą podjąć wyzwanie czasu, muszą iść na dobry bój – w imię Prawdy, w imię wartości, w imię przyszłości, w imię polskiej nadziei.

Dwa lata temu na krakowskich Błoniach Ojciec Święty Benedykt XVI powiedział coś dla nas, Polaków, niezmiernie ważnego: „Wraz z wyborem Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra, by służył całemu Kościołowi, wasza ziemia stała się miejscem szczególnego świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa. Wy sami zostaliście powołani, by to świadectwo składać wobec całego świata. To wasze powołanie jest nadal aktualne, a może nawet jeszcze bardziej od chwili błogosławionej śmierci Sługi Bożego. Niech nie zabraknie światu waszego świadectwa”.

Niech nie zabraknie światu waszego świadectwa – świadkowie i uczniowie Jezusa Chrystusa tu, na pomorskiej ziemi.

Dawajmy takie świadectwo jako diecezjalna wspólnota wiary, jako ludzie nadziei, jako ci, co wiedzą i wierzą, że w Nim, Jezusie Chrystusie, który idzie drogami Ojczyzny wraz ze swym Kościołem, „zostało wszystko stworzone; i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi” (Kol 1, 16).

„Wielkich dzieł Bożych nie zapominajcie” (por. Ps 78).

W tej chwili, w tej godzinie naszego spotkania w duchu wiary, w święto Królowej naszego Narodu, w dzień wspomnienia Konstytucji 3-majowej, przywołajmy zdanie jednego z proroków polskiej nadziei, księdza Piotra Skargi, które nie dość powtarzać:

„Ten stary dąb tak urósł, a wiatr go żaden nie obalił, bo korzeń jego jest Chrystus”.

Niech rośnie dalej ten dąb Ojczyzny, niech rozciąga swoje ramiona w drugim tysiącleciu wiary, niech wokół siebie gromadzi ludzi, którzy jak ojce chcą budować Polskę w imię Pana – silną siłą nadziei, siłą miłości, siłą braterstwa, siłą wiary w Tego, który do końca ich umiłował – Jezusa, Syna Maryi.

Pomóż nam w tym, Królowo Polski!

Pomóż nam w tym, Matko naszej nadziei!

Amen.

drukuj