PAP/EPA

Turcy zagłosowali w wyborach prezydenckich i parlamentarnych

W Turcji odbyły się w niedzielę wybory prezydenckie i parlamentarne. Głosy wciąż są liczone. Na razie na prowadzeniu jest dotychczasowy prezydent Recep Erdogan oraz jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju.

Po raz pierwszy w historii Turcji obywatele wybierali jednocześnie głowę państwa oraz deputowanych do parlamentu. Uprawnionych do głosowania jest ponad 56 mln osób. Lokale wyborcze otwarte były od godziny 8.00.

– Niech wybory będą dobre dla naszego kraju i jego mieszkańców. Mam nadzieję, że zwycięży najlepszy kandydat. Ludzie wykazują tym wydarzeniem wielkie zainteresowanie – mówił Turan Sabuncu, mieszkaniec Istanbułu.

– Chcę pokoju, sprawiedliwości, braterstwa, równości i demokracji. Niech wygra wybory ten, kto na to zasługuje – powiedziała Betul Yasa, mieszkanka Diyarbakir.

Największym faworytem tych wyborów jest sprawujący od 2003 r. władzę Recep Tayyip Erdogan.

– Turcja dokonuje w tych wyborach rewolucji demokratycznej. Wraz z systemem prezydenckim Turcja poważnie podnosi poprzeczkę wznoszą się ponad poziom współczesnych cywilizacji – przekonywał Recep Tayyip Erdogan.

Do walki o urząd prezydenta stanęło sześciu kandydatów.

– Mam nadzieję, że wybory będą dobre dla mieszkańców i kraju. Mam nadzieję, że stanie się to, co najlepsze. Dziękuję wszystkim – powiedział Muharrem Ince, kandydat na prezydenta z Partii Ludowo-Republikańskiej.

– Nie można sprzeciwiać się wynikowi wyborów lub preferencjom wyborców, ale najważniejszą rzeczą, jest tu wolna wola – podkreślała Meral Aksener, kandydat na prezydenta z Dobrej Partii.

Niedzielne wybory były pierwszymi od referendum z 16 kwietnia 2017 r., w wyniku którego system polityczny Turcji zmienił się z parlamentarnego na prezydencki. Od teraz polityk, który zostanie nowym prezydentem, będzie dysponował o wiele większą władzą niż jego poprzednik. Dodatkowo, liczba posłów wybieranych do parlamentu wzrośnie z 550 do 600. Wydłuży się także czas ich kadencji z 4 do 5 lat. Od jutra w Turcji przestanie też istnieć urząd premiera.

Pierwotnie wybory były zaplanowane na listopad 2019 r. Prezydent Erdogan postanowił je jednak przyspieszyć. Decyzję tę tłumaczył koniecznością szybkiego przejścia na bardziej efektywny, jego zdaniem, system rządów prezydenckich.

– Turcja nie stoi w obliczu kryzysu gospodarczego. Rząd postanowił przyspieszyć wybory w obawie przed utratą głosów – oceniła Filiz, członek Ludowej Partii Demokratycznej.

Według wstępnych sondaży najprawdopodobniej w tej turze nie pojawi się żaden zwycięzca. Druga, rozstrzygająca, miałaby się odbyć 8 lipca.

TV Trwam News/RIRM

drukuj