Trudne rozmowy

Związki zawodowe działające w Grupie Stoczni Gdynia są niezadowolone z propozycji porozumienia dotyczącego pakietu socjalnego, jaki przedstawiła firma ISD. Stoczniowcy nie kryją rozgoryczenia po zeszłotygodniowych trudnych rozmowach z inwestorem.



Zdaniem przewodniczącego Związku Zawodowego Pracowników Stoczni Gdynia SA „Stoczniowiec” Leszka Świętczaka, rozbieżności między inwestorem a związkami zawodowymi są bardzo duże. Potencjalni przyszli właściciele oczekują, aby przestały obowiązywać dotychczasowe porozumienia dotyczące praw pracowniczych zawarte z zarządem, albo też chcą gwarancji, że organizacje związkowe nie będą wchodziły w spory zbiorowe z pracodawcą.

Przedstawiony przez inwestora projekt porozumienia „jest zaprzeczeniem poważnego traktowania Załogi, a powoływanie się w piśmie przewodnim, iż w projekcie uwzględniono uwagi strony społecznej jest daleko idącą nadinterpretacją i nadużyciem” – napisali przewodniczący związków zawodowych w liście do ISD.

Wśród oczekiwań, które wymienili związkowcy, jest przedstawienie przez inwestora planu restrukturyzacji przekazanego Komisji Europejskiej – jego części dotyczącej spraw pracowniczych, „przedstawienie przez inwestora rzeczywistego pakietu socjalnego dla pracowników Stoczni Gdynia, podobnego do tego, jaki ISD zawarło w Hucie Częstochowa”.

– Są dwie możliwości – przewiduje przewodniczący Świętczak. – Inwestor sonduje, na ile może sobie pozwolić. W pakiecie socjalnym są tylko ograniczenia, w stosunku do załogi jest tylko jeden punkt, że będzie dzień stoczniowca – mówi. – Druga możliwość jest taka, że ISD szuka pretekstu, że w sytuacji, gdy nie uda mu się przejąć stoczni, odpowiedzialność za fiasko rozmów zrzuci na pracowników stoczni – uważa przewodniczący „Stoczniowca”.

– Huta Częstochowa zatrudnia pięć tysięcy ludzi i generuje rocznie od 300 do 400 mln zysku, a Stocznia Gdynia zatrudnia mniej więcej tyle samo osób, ale generuje mniej więcej tyle samo – tylko że strat – mówi na temat porównywania pakietu pracowniczego z Huty Częstochowa i Stoczni Gdynia Jacek Łęski, rzecznik prasowy inwestora firmy ISD. – Oczekiwanie, że pakiet pracowniczy mógłby być taki sam albo nawet podobny, jest zupełnie nieracjonalne – ocenia.

Dariusz Adamski, przewodniczący NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdynia, mimo że podpisał się pod listem, zapytany o rozmowy jest o wiele ostrożniejszy w ocenie. – Negocjacje mają to do siebie, że dopiero się rozpoczęły i strony określiły swoje oczekiwania. Rozmowy są trudne, ale jesteśmy na razie na etapie wstępnym – mówi. – ISD Polska zwraca się de facto do związku, do załogi o akceptację programu, którego celem jest odzyskanie rentownej działalności – ocenia Adamski.

Przypomina jednocześnie o trudnej sytuacji zakładu, co wyznacza możliwości i zakres rozmów. – Problem nas wszystkich polega na tym, że jesteśmy w sytuacji pacjenta, który ma gangrenę. Przychodzi lekarz, w tym przypadku inwestor, który mówi: zastosuję zabieg ratujący wam życie, ale to będzie zabieg bolesny – wyjaśnia. Co do oczekiwań przewodniczący Adamski nie ukrywa, że związki spodziewałyby się pewnych deklaracji dotyczących gwarancji pracowniczych.

Grzegorz Lipka

drukuj