Towarzysz generał uwięziony na Woronicza

TVP uwięziła na dobre głośny film dokumentalny o Wojciechu Jaruzelskim
"Towarzysz generał". Firmy, które chciały uzyskać licencję, by wydać go na
płycie DVD, odprawiono z kwitkiem. Pretekstem jest 40-sekundowy błąd prawny.

Na rynek wchodzi drugie, poprawione wydanie książki Lecha Kowalskiego
"Generał ze skazą". Wyjątkowa biografia Wojciecha Jaruzelskiego dokumentuje jego
karierę wojskową i polityczną. Wydawnictwo Zysk i S-ka planowało dodać do
publikacji płytę DVD z filmem dokumentalnym "Towarzysz generał". Ale to
niemożliwe. Dlaczego? – Staraliśmy się o możliwość nabycia licencji poprzez
współtwórcę tego filmu pana Kaczmarka, ale okazało się to niemożliwe.

W związku z tym do książki dołączyliśmy płytę z ich najnowszym filmem
"Towarzysz generał idzie na wojnę" – mówi Adam Zysk, przedstawiciel wydawnictwa
Zysk i S-ka. Ten drugi film opowiada jednak głównie o przygotowaniach do
wprowadzenia stanu wojennego w 1981 roku. Tymczasem "Towarzysz generał" idealnie
pasował do wznowionej właśnie publikacji Lecha Kowalskiego. Dokument w dużym
stopniu oparty jest na ustaleniach biografa Jaruzelskiego, niewygodnych nie
tylko dla samego twórcy stanu wojennego, ale również jego politycznych i
medialnych obrońców.
Nie była to jedyna próba zdobycia licencji na film. Kilka tygodni temu o jej
wydanie poprosił wydawca lubelskiego pisma społeczno-politycznego "idź Pod
Prąd". – Zwróciłem się o nabycie praw do wydania filmu, ale dostałem odpowiedź
odmowną, ze względu na jakieś problemy prawne – tłumaczy Paweł Chojecki.
Bernadeta Listwoń z Działu Sprzedaży Praw i Licencji Biura Wymiany Krajowej i
Międzynarodowej TVP SA napisała mu w odpowiedzi, że "z uwagi na pewne problemy
natury prawnej związane z produkcją filmu film ten został do czasu wyjaśnienia
sprawy wycofany całkowicie z eksploatacji". Telewizja poinformowała ponadto, że
nie jest w stanie określić terminu wyjaśnienia problemów, dlatego licencji
udzielić nie może.

Zdaniem Roberta Kaczmarka, współtwórcy filmu, TVP po prostu blokuje możliwość
wydania go na płytach DVD. Dzięki temu materiał mógłby zostać udostępniony
szerokiej widowni. W jego ocenie, problem z filmem pojawił w momencie jego
emisji w TVP (dla ponad 3 mln widzów). Jego pierwsza emisja w kanale TVP
Historia, choć dostrzeżona przez garstkę pasjonatów, nie wywołała aż takiej
reakcji obrońców komunistycznego generała. A przede wszystkim osób, które
nieoczekiwanie zarzuciły reżyserowi wykorzystanie fragmentów innego filmu bez
zgody autorek. – Cała sprawa jest fikcyjna i propagandowa – ocenia Robert
Kaczmarek.

Dwa lata temu, w dniu emisji filmu w Programie 1 TVP, dziennikarki Teresa
Torańska i Maria Zmarz-Koczanowicz wystosowały do zarządu telewizji pismo,
wnioskując o zatrzymanie jego emisji. Ta jednak doszła do skutku. W ich ocenie,
autorzy "Towarzysza generała" bezprawnie użyli w nim fragmentów filmu
dokumentalnego "Noc z generałem" ich autorstwa. Torańska i Zmarz-Koczanowicz
twierdziły, że ujęcia te wykorzystano bez ich wiedzy i niezgodnie z ich
"intencjami twórczymi". – Autorzy filmu wycięli ujęcia z naszego filmu,
wmontowali je w swój i opatrzyli własnym komentarzem niezgodnym z kontekstem, w
jakim te ujęcia były przez nas filmowane – tłumaczyły.

– Mówiono po prostu, że my to ukradliśmy. Nie mam jednak czasu na pieniactwo
sądowe, choć zastanawiałem się kilka razy, czy nie iść z tym do sądu – mówi
Robert Kaczmarek. Według niego, sprawa jest jasna. Właścicielem obu produkcji
jest Telewizja Polska, a znajdujący się w filmie 40-sekundowy fragment z "Nocy z
generałem" został użyty zgodnie z prawem autorskim. Jak tłumaczy, w umowie z
producentem zewnętrznym, tzw. wykonawczym, jakim był Open Film Group, jest
klauzula, która mówi, że w wypadku błędów prawnych producent wykonawczy ma
obowiązek naprawić taką wadę, a w razie konieczności wszelkie koszta z tego
tytułu wziąć na siebie. Krótko mówiąc, TVP w wypadku zaistnienia takiej sytuacji
powinna zlecić niezwłoczne naprawienie takiej wady. Ale tak się nie stało.

Po emisji filmu z funkcji szefa publicystyki TVP1 został zwolniony m.in.
Paweł Nowacki oraz szefowa anteny Anita Gargas. Jak relacjonuje Nowacki, napisał
wówczas dla dyrektora Programu 1 TVP analizę, w której stwierdził, że zarzuty
formułowane przez dziennikarki są bezpodstawne, ponieważ posłużenie się
zdjęciami z archiwum telewizyjnego nie było naruszeniem ich praw.

– "Noc z generałem" jest własnością TVP, która ma pełne prawa do użycia jego
fragmentów w innej produkcji. Co więcej, z operatorem tego dokumentu podpisano
osobną umowę na skorzystanie ze zdjęć, których był autorem – zaznacza Anita
Gargas.

– Rok później pytałem w biurze prawnym telewizji o to, czy wpłynęło
jakiekolwiek oskarżenie autorek, i uzyskałem wówczas informację, że nie ma
żadnego dokumentu potwierdzającego wniesienie sprawy do sądu – mówi Nowacki. –
Przez ponad dwa lata nie dostałem żadnego pisma z TVP w tej sprawie. Z tego, co
wiem, panie Torańska i Zmarz-Koczanowicz nie złożyły żadnego pisma poza jednym,
które trafiło do kancelarii prawnej w spółce – dodaje Kaczmarek, podkreślając po
raz kolejny, że "Towarzysz generał" stał się, jak wiele innych, "filmem
jednorazowego użytku".

"Betar" – premiera po roku?

"Towarzysz generał" to nie jedyny film odłożony na półkę. Ponad rok po
powstaniu filmu dokumentalnego "Betar" TVP nie zdecydowała się na jego emisję.
Pytana o to, twierdzi, że Dwójka pokaże go w paśmie dokumentu w kwietniu tego
roku. Informacja o dokładnym terminie pokazu będzie podana na 3 tygodnie przed
emisją – zapewnia rzecznik spółki Joanna Stempień-Rogalińska. Czy tak się
stanie, czas pokaże.

"Betar" to kolejna produkcja Kaczmarka we współpracy z historykiem dr.
Piotrem Gontarczykiem. To absolutnie pionierska na polskim, i nie tylko, gruncie
opowieść na temat tzw. syjonistów rewizjonistów, twórców państwa Izrael, których
działalność i historia rozpoczyna się w przedwojennej Polsce. W czasie wojny
byli oni zwalczani nie tylko przez Niemców, ale także przez komunistów i
Sowietów. Przez wiele lat komunistyczna propaganda milczała na temat kluczowego
udziału wywodzących się z "Betaru" żołnierzy Żydowskiego Związku Wojskowego w
powstaniu w getcie warszawskim, przed wojną podoficerów i oficerów Wojska
Polskiego. ŻZW współpracował z Armią Krajową, był przez nią uzbrajany i
utrzymywał ścisły kontakt z jej dowództwem. Żołnierze Żydowskiego Związku
Wojskowego wywiesili w kwietniu 1943 roku na placu Muranowskim, obok flagi
żydowskiej, również polską, biało-czerwoną. Tymczasem od dziesiątków lat
utrwalano w pamięci jedynie istnienie lewicowej Żydowskiej Organizacji Bojowej.
Ta sytuacja trwa zresztą po dziś dzień. Na razie film można obejrzeć jedynie na
specjalnych pokazach autorskich. Kilka tygodni temu odbył się on w Legionowie.

– Nikt nie zgłaszał do filmu żadnych uwag o charakterze merytorycznym,
podczas kolaudacji zyskał bardzo dobrą ocenę ze strony recenzenta z Uniwersytetu
Warszawskiego – relacjonuje Gontarczyk.

drukuj