fot. PAP

Rozmowy ws. strajku w JSW ponownie w siedzibie spółki

Po krótkiej przerwie wznowiono środowe rozmowy w sprawie strajku w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – ponownie w jej siedzibie w Jastrzębiu Zdroju (Śląskie). Rozpoczęły się w węższym gronie – z udziałem związków zawodowych i mediatora.

Rozmowy toczyły się wcześniej w ośrodku kultury w Świerklanach, ponieważ przed biurowcem spółki doszło do burzliwych protestów. Choć miejsce rozmów starano się utrzymać w tajemnicy, szybko pojawili się tam demonstranci.

„Zarząd uznał, że nie może narażać gospodarza ośrodka na zniszczenia. To niski, parterowy budynek bez żadnej ochrony” – powiedziała rzeczniczka JSW Katarzyna Jabłońska-Bajer.

To, że w ośrodku w Świerklanach nie było odpowiednich warunków do rozmów, potwierdził rzecznik protestujących Piotr Szereda. „Były problemy z dostępem do internetu, nie było pod ręką dokumentów, no i pojawili się demonstranci” – wyjaśnił. Jego zdaniem rozmowy niewiele posunęły się naprzód. „Merytoryczna rozmowa trwała może godzinę” – ocenił.

Ostatnia doba w Jastrzębiu Zdroju upłynęła pod znakiem dwóch demonstracji. Najpierw – we wtorek wieczorem – część z ok. tysiąca protestujących kilkakrotnie próbowała wedrzeć się do siedziby JSW, atakując ochraniających budynek policjantów. Niektóre z tych osób były nietrzeźwe, niektóre zamaskowane, część miała na sobie barwy różnych klubów sportowych. Policja użyła broni gładkolufowej oraz gazu. Byli poszkodowani. Lekko uszkodzone zostały trzy radiowozy, ucierpiało też wejście do budynku spółki. Do środowego przedpołudnia zatrzymano 15 osób, policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

Kilkutysięczna demonstracja odbyła się też przed siedzibą JSW w środę przed południem. Podobnie jak poprzedniego dnia uczestnicy krzyczeli pod adresem władz spółki „złodzieje, złodzieje” i – również niecenzuralnie – domagali się odejścia prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego. Wybuchały petardy i syreny, płonęły opony, drzwi budynku obrzucono jajkami. W utrzymanie porządku zaangażowali się jednak związkowi ochroniarze; tym razem nie było potrzeby policyjnej interwencji.

W środę do protestów trwających w JSW odniosła się premier Ewa Kopacz – pytana przez dziennikarzy w Jabłonnie pod Warszawą. Szefowa rządu zaakcentowała, że opowiada się za dialogiem, który powinien odbywać się w atmosferze spokoju, a nie pewnego rodzaju presji.

„Tam (w JSW – PAP) w tej chwili toczą się rozmowy i chciałabym, żeby się toczyły w takiej atmosferze merytorycznej, ale spokojnej. Bo dzisiaj są dwie strony – z jednej strony są nie tylko zarządzający tą spółką pan prezes, ale również udziałowcy, a po drugiej stronie jest załoga i ich żądania. Dla mnie kompromis i zakończenie rozmów to zawsze jest ustępstwo i z jednej, i z drugiej strony” – powiedziała premier.

Dodała, że „dialog jest dialogiem: siada się przy stole, można się spierać, można się nie zgadzać”. „Można stosować bardzo twarde metody negocjacyjne, ale nie jestem zwolennikiem rozwiązywania problemów na ulicy” – podkreśliła.

O zaangażowanie strony rządowej w rozmowy w JSW zaapelował w środowym liście do Ewy Kopacz szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz. Nawiązał do porozumienia, podpisanego 17 stycznia w Katowicach (między Międzyzwiązkowym Komitetem Protestacyjno-Strajkowym Regionu Śląsko-Dąbrowskiego a stroną rządową) po negocjacjach dotyczących przyszłości górnictwa węgla kamiennego – w kontekście problemów Kompanii Węglowej.

„W punkcie 12. porozumienia strona rządowa zobowiązała się, że +niezwłocznie+ podejmie rozmowy w sprawie pozostałych spółek węglowych. Apeluję, abyśmy pilnie przystąpili do realizacji tego punktu porozumienia w związku z dramatyczną sytuacją w JSW. W imieniu Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Regionu Śląsko-Dąbrowskiego deklaruję, że jesteśmy w każdej chwili gotowi przystąpić do rozmów w sprawie rozwiązania konfliktu w JSW” – zadeklarował Kolorz.

Przypomniał, że w przypadku rozmów w KW sytuacja była dużo trudniejsza, a mimo to udało się doprowadzić do porozumienia społecznego.

„Przedstawiciele strony rządowej zawczasu podjęli odpowiednie decyzje personalne, które były dla protestujących wyraźnym sygnałem dobrej woli i gotowości do zawarcia kompromisu bez niepotrzebnych konfliktów personalnych” – dodał.

Ewentualną decyzję o odwołaniu prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności nazwał „jedyną słuszną społecznie”.

W środę, w ósmej dobie strajku, górnicy JSW rozpoczęli podziemne protesty w kopalniach. Według związków w każdej kopalni spółki podziemny protest podjęło po kilkadziesiąt osób. Dotychczasowy strajk polegał na wstrzymaniu wydobycia i pozostawaniu górników w godzinach pracy na powierzchni. Na dół zjeżdżały tylko służby utrzymania ruchu.

Według Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego JSW zaostrzenie strajku to reakcja załóg na brak efektów nocnej rundy rozmów. Zasadniczym postulatem strajkujących jest odwołanie prezesa JSW Jarosława Zagórowskiego. Ich zdaniem to on jest głównym winowajcą trudnej sytuacji finansowej spółki i zaostrzającego się strajku.

Po zakończeniu poprzedniej tury rozmów mediator, b. wicepremier, b. minister pracy Longin Komołowski sygnalizował, że w środę po południu zarząd ma przedstawić kolejne informacje uwzględniające wcześniejszą dyskusję. Wyraził nadzieję, że potem zacznie już powstawać „jakiś kształt porozumienia”. Przedstawiciele związków akcentowali, że mimo trwających rozmów do porozumienia nie dojdzie tak długo, jak długo na stanowisku pozostawał będzie prezes Zagórowski.

Bezterminowy strajk w kopalniach JSW trwa od środy 28 stycznia. Wcześniej zarząd tej spółki ogłosił plan oszczędnościowy przekonując, że jest on konieczny, aby trwale poprawić kondycję firmy.

PAP

drukuj