Prywatyzacja z prokuraturą w tle

Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi dochodzenie wyjaśniające, czy doszło do potwierdzenia nieprawdy w dokumentach przekazanych Komisji Europejskiej na temat pomocy publicznej dla Stoczni Gdańskiej. Minister skarbu Aleksander Grad poinformował, że stocznia po 2004 r. dostała 760 mln zł pomocy publicznej. Tymczasem stoczniowcy szacowali, iż była ona ponad 10 razy mniejsza.



Zdaniem pracowników NSZZ „Solidarność” Stoczni Gdańskiej, którzy złożyli zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, ogłoszenie przez ministra Aleksandra Grada takich wyliczeń jest „największą aferą finansową w Polsce, większą niż afera FOZZ”. Związkowcy złożyli zawiadomienie w prokuraturze gdańskiej, ale postępowanie zostało przeniesione do Prokuratury Okręgowej w Warszawie i wszczęte na początku lipca.

– Postępowanie prowadzone jest w kierunku artykułu 271 paragraf 1 kodeksu karnego – mówi rzecznik prokuratury Mateusz Martyniuk. W myśl tego artykułu, jeśli funkcjonariusz publiczny lub inna osoba uprawniona do wystawienia dokumentu poświadcza w nim nieprawdę co do okoliczności mającej znaczenie prawne, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Jak dodaje prokurator, postępowanie prowadzi wydział przestępczości zorganizowanej Komendy Stołecznej Policji pod nadzorem prokuratury. Jest ono w fazie wstępnej i jest prowadzone w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. – Trwają przesłuchania świadków, gromadzony jest materiał dowodowy – mówi prokurator Martyniuk.

To, jaka była faktyczna wysokość pomocy publicznej dla stoczni w Gdańsku, będzie miało znaczenie w sytuacji, gdy Komisja Europejska uzna ją za nieuzasadnioną i nakaże jej zwrot. Stanie się tak, gdy KE odrzuci plany restrukturyzacji, które rząd ma przedstawić do 12 września. Zakład chce kupić ukraiński inwestor – koncern ISD, który planuje także zakup Stoczni Gdynia, i rozmowy w jej przypadku są bardziej zaawansowane. Jak mówi Jacek Łęski, rzecznik ISD, w ubiegłym tygodniu złożona została ostateczna oferta na zakup stoczni w Gdyni. ISD chce zainwestować w Gdyni 320 mln euro. Zdaniem inwestora, potrzebny jest mniej więcej 9-10-letni okres, po którym stocznia zacznie na siebie zarabiać.

Wczoraj mijał termin składania ofert prywatyzacyjnych na stocznie w Gdyni i Szczecinie. Ministerstwo przedłużyło jednak ten czas do piątku do godz. 14.00. O przedłużenie terminu poprosił jeden z inwestorów. Zakupem stoczni w Szczecinie jest zainteresowany Mostostal Chojnice; zakład w Gdyni chce kupić Polish Shipbuilding Company.


Grzegorz Lipka
drukuj