Polski Papież FIDES, RATIO ET PATRIA

Na prawie półtora wieku przed historycznym wyborem Polaka na Papieża w
poetyckiej wizji, jak prawdziwy wieszcz, Juliusz Słowacki prorokował w wierszu
"Pośród niesnasków Pan Bóg uderza" nadejście Ojca Świętego – słowiańskiego
Papieża:

On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze:
Świat mu – to proch! (…)
On już się zbliża – rozdawca nowy
Globowych sił! (…)
On rozda miłość, jak dziś mocarze
Rozdają broń –
Sakramentalną moc on pokaże
Świat wziąwszy w dłoń.

Mijają już 32 lata od dnia, kiedy konklawe kardynałów w Rzymie wybrało Karola
Wojtyłę na Następcę Świętego Piotra. Było to 16 października 1978 roku i bez
wątpienia jest to jedna z najważniejszych dat w całej historii Polski, ale
również w dziejach Europy, świata oraz Kościoła. Od daty tej upłynęła cała
epoka, a właściwie kilka epok. Urodziło się i wyrosło nowe pokolenie Polaków,
które określane bywa pokoleniem JP II, chociaż do końca nie jest to adekwatne.
Przecież to nie oni, tylko my – moje pokolenie szalało z radości, że Polak
został Papieżem. Przecież to moje pokolenie i ja witaliśmy Ojca Świętego w
czerwcu 1979 r., kiedy pierwszy raz przybył do Ojczyzny z pielgrzymką. I
wreszcie to nie pokolenie określane jako JP II ze ściśniętym sercem modliło się
w maju 1981 r. we wszystkich kościołach o życie i zdrowie Jana Pawła II, kiedy
zbrodniarzom udało się wysłać mordercę, aby go zabił. Myślę, że pokoleniem JP II
jesteśmy my wszyscy, którzy w świadomy sposób utożsamialiśmy się z Ojcem Świętym
i którzy równie świadomie żyliśmy w okresie jego nadzwyczajności,
bezprecedensowego i świętego pontyfikatu. Ale to dobrze, a nawet bardzo dobrze i
wspaniale, że młodzież, która wyrosła i wychowała się już w XXI wieku, w wolnej
Ojczyźnie, sama siebie definiuje jako pokolenie JP II. Mają w tym dużo racji, a
podstawowa jest ta, że to dzięki polskiemu Papieżowi zmienił się również ich
los, młode życie, życiowe plany, możliwości.
Karol Wojtyła był postacią opatrznościową w dziejach całego świata na przełomie
XX i XXI wielu, na przełomie dwóch tysiącleci, na przełomie komunistycznego
zniewolenia i wolności Polski, a nawet na przełomie dwóch cywilizacji
naukowo-technologicznych. Był "Wielki" nie dlatego, że był Papieżem. Był
"Wielki" i dlatego został Papieżem! A potem swą wielkość w każdym wymiarze
ofiarował i dał całemu światu przez ponad ćwierć wieku swego pontyfikatu.
"Byliśmy i jesteśmy w Europie. Nie musimy do niej wchodzić, ponieważ ją
tworzyliśmy. Tworzyliśmy Europę z większym trudem aniżeli ci, którym się to
przypisuje albo którzy sobie przypisują patent na europejskość, na wyłączność".
Tak mówił właśnie o Polsce i Polakach, także o sobie samym. Był dumny, że jest
Polakiem, i zawsze to podkreślał, zaznaczając też zawsze, iż Kościół jest
powszechny i apostolski, a cywilizacja europejska i cywilizacja chrześcijańska
to synonimy. Istnieją przesłanki, które pozwalają przypuszczać, iż od samego
początku, od 16 października 1978 r., Jan Paweł II zdawał sobie sprawę z
możliwości zamachu na swoje życie. Musiał sobie zdawać sprawę z faktu, iż
przywódcy imperium zła to ludzie nie tylko złej woli, ale woli najgorszej. Jest
oczywiste, że gdyby Jan Paweł II nie był Polakiem, to do zamachu na niego by nie
doszło. A tym bardziej w niespełna trzy lata po historycznym konklawe. Tak – to
był dokładnie zaplanowany zamach właśnie na Papieża Polaka. Przy czym nie
chodziło o zwyczajne wyeliminowanie Ojca Świętego, gdzieś po kryjomu,
skrytobójczo. Śmierć polskiego Papieża miał zobaczyć cały świat, tak aby odczuć
zgrozę i przestraszyć się imperium zła. Takiego zamachu nigdy wcześniej nie było
na żadnego Papieża w historii. I tylko polski Papież przelał krew w imię
wartości najwyższych: w imię wiary, w imię wolności, w imię prawdy, a także w
imię swojej Ojczyzny. Był gotów za te wartości poświęcić swe życie i tylko
prawdziwy cud jego życie wtedy uratował! Jakich jeszcze potrzeba dowodów jego
świętości?
Karol Wojtyła właśnie jako Polak: polski ksiądz, polski intelektualista,
profesor, biskup z Krakowa, znakomicie wiedział, jakim zagrożeniem dla Europy
oraz dla cywilizacji chrześcijańskiej jest zbrodniczy komunizm. Wielokrotnie
podkreślał, że Polska była przedmurzem Europy i chrześcijaństwa nie tylko w
XV-XVII wieku, ale również w XX wieku. Ukazywał nam nieraz, na czym polega siła
Polski. A tę siłę miał przede wszystkim on sam – Karol Wojtyła. Był niegdyś
bardzo silny siłą fizyczną. Jako chłopak rąbał ciężkim młotem skały w
kamieniołomach pod Krakowem. Potem, już jako młody ksiądz i biskup, wiosłował na
spływach kajakowych, chodził z plecakiem po górach, jeździł na nartach. Ale jego
największą siłą była siła duchowa. Myślę, że czerpał tę siłę charakteru ze swej
wiedzy, rozumu, wiary, wielkiego patriotyzmu. To wszystko kumulowało się w Janie
Pawle II w wartościach, które zawierają jakże ważne przesłanie: FIDES, RATIO ET
PATRIA. Ojciec Święty, tak myślę, najwięcej siły czerpał ze swej osobistej
odwagi z "sakramentalnej mocy", o której pisał niegdyś poeta. Tę siłę dawała mu
jego odwaga. Odwoływał się często do cnoty męstwa. Jako ksiądz, jako biskup,
jako kardynał i jako polski Papież wzywał tyle razy miliony ludzi: "Nie lękajcie
się!". A czy on sam się nie lękał, czy sam sobie tego nie wyszeptał? Czyż to nie
on do siebie samego mówił: "Strach zastukał do drzwi naszego serca, ale
otworzyła je odwaga"?

Józef Szaniawski

drukuj