Pokolenie JPII czy pokolenie gender?

Jakie są oczekiwania młodych osób względem programowej oferty partii
konserwatywnych? Czego dziś najbardziej potrzeba młodym ludziom? Moim zdaniem,
przede wszystkim autorytetu i realnego odniesienia do świata wartości.

W smutnych czasach PRL zapaść moralna elit – a przynajmniej tego, co po wojnie z
nich pozostało – była widoczna wyraźnie jak pod mikroskopem, z tą różnicą, że do
tej obserwacji nie był on potrzebny. Wystarczył w zupełności narząd wzroku. O
autorytecie wynikającym z urzędu u rządzących krajem trudno było mówić, wszak
był to aparat opresji i ucisku społeczeństwa. Trudno też obronić w roli
autorytetów ludzi kultury czy nauki, którzy dali się temu aparatowi złamać,
niekiedy bez większego oporu. Młodzi ludzie szukali wówczas wzorców postaw i
zachowań godnych naśladowania w Kościele katolickim, w którym zadanie mężów
opatrznościowych, duchowych ojców Narodu doskonale wypełniali ksiądz kardynał
Stefan Wyszyński, Jan Paweł II i ksiądz Jerzy Popiełuszko.
Choć PRL minęła, to zostawiła po sobie sporą spuściznę zainfekowanej patologią
moralności publicznej. "Gruba kreska" skutecznie naruszyła potrzebę
sprawiedliwości społecznej. Nowe czasy nie zrodziły także postaci życia
publicznego na miarę wspomnianych hierarchów. Nadal są oni dla młodych punktem
odniesienia, gdyż nie bez przyczyny mówimy o pokoleniu JP II czy ostatnio o
pokoleniu księdza Jerzego. Wszystkich trzech łączyła ogromna troska o rodzinę i
życie nienarodzonych dzieci, w tym widzieli Polską rację stanu.

Rodzina, tradycja, ekonomia
Z niedawno przeprowadzonych badań wynika, że dla młodzieży autorytetem są przede
wszystkim rodzice i Jan Paweł II. Wyraźnie deklasują oni inne osoby ze świata
kultury, mediów, nie wspominając o politykach, którzy znaleźli się w tych
badaniach na szarym końcu. Gdyby zapytać o to samo nieco starszą młodzież,
studentów, osoby pracujące, młode rodziny, to odpowiedzi byłyby podobne. Inne
badania z kolei pokazują, że aż 92 proc. Polaków jest zdania, iż do prawdziwego
szczęścia człowiek potrzebuje rodziny (por. komunikat CBOS BS/040/2008). To
pokazuje, jak wysoko plasuje się rodzina w hierarchii ludzi młodych. W tym
kontekście uważam, że główne oczekiwania, w tym wyborcze, osób młodych sytuują
się w tym obszarze. Warto także wspomnieć o jeszcze jednej wartości odradzającej
się wśród młodych, szczególnie unaocznionej po 10 kwietnia ubiegłego roku, mam
na myśli patriotyzm. Mówiąc językiem młodzieżowym – to nie obciach wywiesić
przed domem narodową flagę z okazji święta narodowego czy powiedzieć bez
kompleksów i poczucia niższości, że jestem Polakiem.
Takie zdefiniowanie oczekiwań młodych względem sprawujących władzę, a w sposób
szczególny wobec tych odwołujących się do konserwatywnego światopoglądu byłoby
nie do końca zgodne z prawdą. W końcu młodzi ludzie nie tylko żyją potrzebą
wartości i ideałów, ale równie istotny jest dla nich wymiar ekonomiczny. Często
jest on wymieniany jako przyczyna odwlekania założenia własnej rodziny. W
młodych ludziach jest pragnienie szczęścia rodzinnego, ale pozostają troski
życia codziennego: praca, mieszkanie czy też wydatki związane z funkcjonowaniem
rodziny.
Główne oczekiwania młodego pokolenia sytuują się w trzech dziedzinach: tradycji,
rodziny, własności, ze szczególnym naciskiem na: prawo do życia, politykę
prorodzinną, niskie podatki (zwłaszcza dla rodzin, aby środki przez nią
wypracowane w jak najwyższym stopniu w niej pozostały), sprawiedliwość
społeczną.

Gender jako polityka prorodzinna
Świętej pamięci ks. abp Kazimierz Majdański wskazywał, że stosunek do życia
nienarodzonych jest miarą demokracji, a w kontekście wyborów, że jest papierkiem
lakmusowym. Zbliżają się wybory i mówię "sprawdzam", robię to nie tylko ja, ale
wielu innych w różnych środowiskach. Pojawia się pytanie: na kogo głosować?
Od czasu transformacji ustrojowej żadne partie, w tym konserwatywne, nie miały
wizji polityki prorodzinnej, z upodobaniem kopiowały socjalne programy z lat 70.
mające swoje źródło w feministycznej ideologii gender. Zakłada ona istnienie
płci społeczno-kulturowej, która jest mutacją męskości i kobiecości, a w
kontekście różnych uwarunkowań np. kobieta może wybrać sobie role przypisane
mężczyźnie. Brzmi naukowo, a w istocie to znane z minionej epoki hasło: "kobiety
na traktory". I w myśl tej filozofii, jakże sprzecznej z naturą, przedstawiciel
konserwatywnej partii opozycyjnej kłóci się z przedstawicielem konserwatywnej
(deklaratywnie w sferze światopoglądowej) partii rządzącej o to, kto jest
prawdziwym ojcem ustawy żłobkowej. Partie konserwatywne redukują politykę
prorodzinną do wysłania dzieci do żłobków, a ich mam do pracy (ale niekoniecznie
na traktorze).
O braku istotnej dekomunizacji nie wspominam, ponieważ chcę się pochylić nad
najważniejszą kwestią – stosunkiem do życia. W debacie prezydenckiej jeden z
głównych kandydatów tak perorował o zapłodnieniu metodą in vitro: jestem za
życiem, więc im więcej takich zabiegów, tym lepiej. Drugi zaś robił uniki przed
jednoznaczną odpowiedzią, w końcu dopuszczając tę metodę. Metodę zabijającą
tysiące dzieci.
Ustawa tzw. kompromisowa dopuszczająca aborcję w 3 przypadkach, w tym ze
względów eugenicznych (510 dzieci zabitych w 2009 r.), jest zdecydowanie
popierana przez wszystkie partie zasiadające w parlamencie (z wyjątkiem SLD
chcącego wprowadzić aborcję na życzenie; podobne życzenie spełnił Adolf Hitler,
wprowadzając aborcję dla Polek 9 marca 1943 roku).
Niebawem pod obrady Sejmu trafi społeczny projekt ustawy gwarantującej pełne
prawo do narodzin dzieciom. Warto więc zadzwonić do swojego posła z regionu i
zapytać, jak zamierza głosować w ważnych dla nas sprawach.

Wybierz ".eps"
Przegląd programów partii konserwatywnych, zwłaszcza w najistotniejszych
sprawach (życia i rodziny), pod kątem oczekiwań młodych ludzi wypada bardzo
słabo. Czasy socjalistycznej dyktatury w Polsce doczekały się "Solidarności".
Nam, młodym, pozostaje czekać na podobny ruch społeczny odpowiadający naszym
oczekiwaniom, bo programy deklarowane przez elity polityczne do tej pory ich nie
spełniły. W najbliższych wyborach będziemy starali się po prostu wybrać ".eps".

 

Jarosław Kniołek
 


Autor jest organizatorem warszawskiego Marszu dla Życia i Rodziny.
drukuj