Nie ma bezpiecznej dla zdrowia antykoncepcji

Z dr. Jerzym Rodzeniem, ginekologiem położnikiem ze Szpitala im. Świętej Rodziny w Warszawie, rozmawia Anna Zalech

Niedawno światem wstrząsnęła historia 16-letniej Szwajcarki, która po zażyciu antykoncepcyjnego środka hormonalnego Yasmine doznała nieodwracalnego uszkodzenia mózgu. Podobno nie jest to odosobniony przypadek, ponieważ coraz częściej słyszymy o negatywnych skutkach stosowania środków antykoncepcyjnych. Czy prowadzone są w Polsce jakiekolwiek statystyki dotyczące ich szkodliwości?
– W Polsce, z tego, co wiem, nie jest prowadzona rejestracja dotycząca ubocznych skutków stosowania środków antykoncepcyjnych. Przypadek Szwajcarki pokazuje jednak, że takich ofiar może być więcej, również w Polsce.

Czy mógłby Pan przypomnieć, jakie skutki uboczne mogą wywoływać środki antykoncepcyjne?
– Typowe objawy uboczne zażywania niektórych środków antykoncepcyjnych to nudności, bolesność piersi, uczucie pełności, wzrost wagi ciała, nawracające zakażenia pochwy, złe samopoczucie, skłonności do depresji, spadek popędu płciowego. Długotrwałe stosowanie antykoncepcji wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka szyjki macicy. Środki te również nie są obojętne dla wątroby kobiet. Zagrożenie płynące ze stosowania antykoncepcji hormonalnej to również zmiany zakrzepowo-zatorowe, które wystąpiły u wspomnianej wyżej młodej Szwajcarki. Trzeba wiedzieć, że wszystkie tabletki, nawet z niską zawartością estrogenów, powodują zwiększone ryzyko zakrzepicy. Jest ono 3-6-krotnie wyższe niż w przypadku całej populacji. Mogą spowodować zatorowość płucną, a w obszarze układu tętniczego udar mózgu i zawał serca. Trudno również nie wspomnieć o psychicznym aspekcie zażywania tego typu środków, które prowadzi do instrumentalnego traktowania kobiety. Ich stosowanie może przyczyniać się także do myślenia proaborcyjnego. Jak wiemy, żaden środek czy metoda nie daje 100-procentowej pewności, że nie zaistnieje dziecko. Niestety, kobiety rzadko się informuje o niepożądanych skutkach, które niesie za sobą antykoncepcja, licząc na to, że same zdobędą potrzebną wiedzę albo przeczytają np. ulotkę. Reklama środków eksponuje potencjalne korzyści, marginalizując zagrożenia, ponieważ nastawiona jest na jak największe zyski. Dlatego poziom wiedzy wśród pacjentek na temat pigułek jest niski.

Jeżeli udowodniony jest negatywny wpływ antykoncepcji na zdrowie kobiety, to dlaczego na tego typu środkach, podobnie jak na opakowaniach papierosów, nie ma ostrzeżenia w rodzaju: zażywanie grozi utratą zdrowia lub życia? Dlaczego tak rzadko mówi się o zagrożeniach dotyczących stosowania tego typu środków?
– Pieniądze, jakie wpływają do firm farmaceutycznych, które produkują środki antykoncepcyjne, są ogromne. Dla producenta ważny jest zysk i robi wszystko, aby zachęcić do kupna swojego produktu. Z drugiej strony – część ginekologów przepisuje środki, których życzą sobie pacjentki.

Środki antykoncepcyjne przepisują ginekolodzy również młodym dziewczętom. Jaki jest ich wpływ na rozwijający się organizm?
– Na pewno nie jest dobrze, aby bardzo młoda osoba przyjmowała pigułki antykoncepcyjne, bo mają one negatywny wpływ na jej zdrowie. Również nie jest dobra dla zdrowia dziewcząt wczesna inicjacja seksualna, ponieważ niesie ze sobą duże ryzyko wystąpienia m.in. raka szyjki macicy. Wprawdzie została opracowana szczepionka, ale chroni jedynie przed dwoma typami wirusów odpowiedzialnych za wystąpienie wspomnianego raka. Stosowanie pigułki może również stać się bombą z opóźnionym zapłonem, która może wybuchnąć dopiero w późniejszym życiu kobiety, kiedy jej organizm zacznie się starzeć.

Wiele firm farmaceutycznych reklamuje swoje środki jako nowoczesne i bezpieczne dla zdrowia kobiety. Czy naprawdę istnieje nowoczesna, bezpieczna antykoncepcja?
– Nie istnieje. Rzeczywiście, obecnie dostępne środki są mniej niebezpieczne dla kobiety niż kiedyś, ale nadal mają skutki uboczne, które przedstawiłem powyżej. Pigułki to nie landrynki i nie można ich stosować według własnego uznania, tak jak to przedstawiają fachowcy od reklamy. Pierwsze, te najbardziej szkodliwe pigułki, wprowadzone do sprzedaży w latach 60., zawierały wysokie dawki estrogenów i progestagenów. Jednak ze względu na bardzo częste przypadki zakrzepicy czy raka piersi ilość estrogenów w pigułce została zredukowana, ale nadal ryzyko podczas stosowania antykoncepcji istnieje. Warto pamiętać, że hormonalna pigułka antykoncepcyjna może mieć działanie także wczesnoporonne, o czym kobiety często nie wiedzą.

Wspomniał Pan o środkach wczesnoporonnych. Jednym z nich jest pigułka RU-486, która nie zapobiega poczęciu, lecz wprost niszczy poczęte życie ludzkie. Pigułka ta niszczy również zdrowie i życie wielu kobiet, o czym świadczą pojawiające się co jakiś czas doniesienia medialne na ten temat.
– Pigułka RU-486, czyli mifepriston, nie jest zarejestrowana w Polsce, co nie oznacza, że przy tak ogromnym lobby aborcyjnym kiedyś się u nas nie pojawi. Rzeczywiście, stosowana jest jako środek poronny i dochodzą do nas informacje o jego negatywnym wpływie na zdrowie kobiet, nie wspominając już, że po prostu poprzez ten środek zabija się poczęte dziecko.

Niektóre kobiety stosują antykoncepcję, ponieważ uważają, że nie mają innej alternatywy, a z pewnych względów chcą odłożyć poczęcie dziecka. Czy metody naturalnego planowania rodziny (NPR) są dla nich dobrym rozwiązaniem?
– Panuje przekonanie, że NPR stosują zwykle osoby religijne. Tymczasem metoda ta jest jak najbardziej ekologiczna – wpływa pozytywnie na organizm kobiety. Oczywiście, aby stosować tę metodę, trzeba ją poznać. NPR to nie metoda kalendarzykowa, jak się często o niej niesłusznie mówi. Jest oparta na ścisłej, systematycznej obserwacji objawowo-termicznej. W Polsce są prowadzone specjalne kursy, podczas których można poznać tę metodę i stosować ją z dobrym skutkiem.

Jak pacjentki odnoszą się do metody objawowo-termicznej i jak Pan jest postrzegany w środowisku lekarskim jako ten, który propaguje tę metodę?
– Pacjentki zazwyczaj mają znikomą wiedzę na temat metody objawowo-termicznej. Niektóre przychodzą tylko po to, by zapisać im jakiś konkretny środek antykoncepcyjny, nie uznają innych alternatyw. Są jednak również takie, które ze względu na uboczne skutki środków antykoncepcyjnych zaobserwowanych u siebie chcą się czegoś więcej dowiedzieć o tej ekologicznej metodzie objawowo-termicznej. Co do ginekologów, to część lekarzy szanuje moje poglądy, inni z kolei uważają, że jedynie antykoncepcja ma rację bytu. Zasadniczo zdania są podzielone. Uważam jednak, że po co szkodzić organizmowi kobiety poprzez stosowanie antykoncepcji hormonalnej, skoro kobieta z natury ma w swoim cyklu czas płodny i niepłodny. Wystarczy więc tylko z tego skorzystać.

Dziękuję za rozmowę.
drukuj