Nie będą przepraszać, ale oskarżać

Prokuratura Krajowa zamierza oskarżyć dziennikarzy TVP i odmawia oddania zarekwirowanych materiałów

Prokuratura Krajowa i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie zamierzają przeprosić dziennikarzy Telewizji Polskiej za brutalne i aroganckie potraktowanie reporterów podczas akcji w domu Piotra Bączka, członka sejmowej komisji weryfikacyjnej WSI. Ponadto prokuratura zamierza przejść do kontrataku i oskarżyć dziennikarzy o „utrudnianie wykonywania czynności”. Niewykluczone jednak, że chodzi o zablokowanie dostępu do nagrań obnażających nieudolność działań ABW. Wczoraj sprawę wyjaśniały sejmowe komisje: Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Kultury i Środków Przekazu.

Sprawa działań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w mieszkaniach członków komisji weryfikacyjnej WSI, do jakich doszło w pierwszej połowie maja, bulwersuje opinię publiczną i samych dziennikarzy. O ile bowiem kwestię – mimo zapewnień Prokuratury Krajowej – mocno niewiarygodnych podstaw do przeprowadzenia przeszukań w domach Piotra Bączka i Leszka Pietrzaka, członków komisji, można – jak uczynili to przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości na poniedziałkowym posiedzeniu sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka – ukryć za sloganem „tajemnica śledztwa”, o tyle sprawa skandalicznego potraktowania przez funkcjonariuszy ABW dziennikarzy Telewizji Polskiej, którzy – zgodnie z zasadami wykonywania zawodu dziennikarskiego i w myśl prawa opinii publicznej do dostępu do informacji – próbowali nagrywać działania ABW, musi zostać dokładnie wyjaśniona. – Funkcjonariusze i ich przełożeni, bo nie wierzę, żeby sami funkcjonariusze zdecydowali się zachowywać w tak butny i arogancki sposób wobec dziennikarzy, powinni ponieść konsekwencje. Próba ograniczania dziennikarzom prawa do wykonywania zawodu to powrót do najczarniejszych kart okresu PRL – powiedział „Naszemu Dziennikowi” przed posiedzeniem sejmowej komisji sprawiedliwości podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta i zarazem były wiceminister sprawiedliwości Andrzej Duda.


Zaskoczeni i nieporadni


Parlamentarzyści PiS, którzy wnioskowali o zwołanie posiedzenia komisji, nie ukrywali zaniepokojenia działaniami Agencji w stosunku do dziennikarzy. I nic dziwnego: reporterom, którzy pojawili się w domu Piotra Bączka w trakcie akcji ABW, zabrano kamerę, zastraszano ich, szykanowano, odebrano im telefony komórkowe i taśmę z nagraniem działań ABW, wreszcie poddano rewizji osobistej. – O tym, że takie działania ABW w stosunku do członków komisji weryfikacyjnej WSI prowadzi, publicznie poinformował poseł Antoni Macierewicz. Uznaliśmy, że warto pojechać. Teren nie był zabezpieczony, nie było żadnych oznaczeń wskazujących, że jest to miejsce prowadzenia akcji przez służby specjalne – powiedział nam Filip Rdesiński, dziennikarz TVP.

Zdaniem ppłk. Pawła Białka, wiceszefa ABW, dziennikarze nie chcieli się podporządkować funkcjonariuszom wykonującym czynności, zaś ABW miała prawo wydać reporterom polecenie opuszczenia terenu. Z kolei przedstawiciele prokuratury zapewniają, że nagrywanie czynności procesowych bez zgody prowadzących jest wystarczającą podstawą do zarekwirowania sprzętu rejestrującego i dlatego też odebrano go dziennikarzom. Jednak z ujawnionego nagrania wynika, że to agenci służb specjalnych byli nieprzygotowani do działań operacyjnych, a obecność dziennikarzy ich zaskoczyła. Niewykluczone więc, że swoisty atak na reporterów był próbą zatuszowania błędów i nieprawidłowo wykonywanych czynności. – Sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby dziennikarz przytomnie nie ukrył nagrania – podkreśla wiceszef komisji poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS).

Już po całym zdarzeniu w obronie dziennikarzy i w proteście przeciwko próbom ograniczania wolności mediów wystąpili znani publicyści, organizacje zrzeszające dziennikarzy i politycy opozycji. Podczas wczorajszego posiedzenia Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka działania ABW w stosunku do dziennikarzy zostały ocenione jednoznacznie negatywnie jako bezprawne i godzące w wolność mediów jako fundament demokracji. Jednak jak dowiedział się „Nasz Dziennik”, Prokuratura Krajowa nie zamierza przepraszać dziennikarzy. Mało tego. Wszystko wskazuje na to, że będzie próbowała postawić ich przed sądem. Przed kilkoma dniami do Telewizji Polskiej dotarł dokument z Prokuratury Krajowej informujący, że śledczy nie zwrócą zarekwirowanego dziennikarzom sprzętu, bowiem może być on dowodem w ewentualnej sprawie dotyczącej utrudnienia przez dziennikarzy wykonywania obowiązków funkcjonariuszom ABW. – To pokazuje, w jakim kierunku zmierzają służby kierowane przez ludzi związanych z obecnym rządem. Dokonano zamachu na podstawowe prawa dziennikarzy, zdobywania i przekazywania informacji, i zamiast uderzyć się w pierś i powiedzieć „przepraszam”, kontynuuje się te szykany – uważa poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS), wiceprzewodniczący komisji sprawiedliwości. Jego zdaniem, cała akcja ABW i jej kulisy mogą być swoistym papierkiem lakmusowym dla ludzi obecnej ekipy rządzącej, testujących, jak daleko mogą posunąć się w próbach ograniczania niezależności mediów.

Ostatecznie sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wystosowała wczoraj do premiera Donalda Tuska dezyderat z pytaniem, czy ABW, przeszukując mieszkanie członka komisji weryfikacyjnej Piotra Bączka, nie przekroczyła uprawnień. Komisja chce wyjaśnienia, czy czynności funkcjonariuszy ABW nie utrudniły działania komisji weryfikacyjnej WSI i czy funkcjonariusze nie przekroczyli uprawnień, przeszukując ekipę „Misji specjalnej” TVP i zatrzymując ich sprzęt oraz osobiste nośniki danych. Dezyderat przyjęto 7 głosami wobec 6 przeciwnych.


Wojciech Wybranowski
drukuj